Do 10 października w warszawskiej siedzibie Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego przy ul. Siennej 82 jest otwarta wystawa prezentująca mało znane akwarele i rysunki Waleriana Bieleckiego dokumentujące Powstanie Warszawskie. Po raz pierwszy będzie można je zobaczyć w stolicy.
Walerian Bielecki był absolwentem Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Podczas Powstania Warszawskiego architekt walczył na Powiślu i w Śródmieściu w Zgrupowaniu „Krybar”. To właśnie on zaprojektował słynnego „Kubusia” – improwizowany samochód pancerny, który stał się jednym z symboli powstania.
Mogłoby się wydawać, że o Powstaniu Warszawskim wiemy już niemal wszystko. A jednak wystawa prac Bieleckiego pozwala odkryć jeszcze jeden, mniej znany szczegół tej historii. Po wystawie oprowadza jej kuratorka Karolina Kulyk.
Karolina Kulyk: Co bardzo ciekawe, Bielecki walczył w Zgrupowaniu „Krybar” na Powiślu. Moja rodzina również pochodzi z Powiśla, a mój dziadek walczył zarówno na Powiślu, jak i w Śródmieściu. Niestety nie zdążyłam poznać jego historii bliżej, ponieważ zmarł bardzo wcześnie. Bardzo tego żałuję. Dlatego w pewnym sensie odkrywam te wydarzenia razem z Walerianem Bieleckim. Jedną z niezwykłych pamiątek, które otrzymaliśmy na tę wystawę od rodziny artysty, jest świecznik wykonany z odłamków pocisku. To właśnie w nim co roku 1 sierpnia zapalała symboliczną świecę – jako znak pamięci o Powstaniu Warszawskim i jego uczestnikach. Dziś zapalamy ją również tutaj, na wystawie. Ten świecznik przechowuje historię – przez lata właśnie ta świeca była zapalana każdego 1 sierpnia, przypominając o wydarzeniach Powstania Warszawskiego.
Właśnie z takich szczegółów składa się historia…
Karolina Kulyk: Te rysunki i akwarele przez blisko 80 lat leżały w szafach – rodzinnych i muzealnych. Natknęłam się na nie dopiero dwa lata temu w Muzeum Wojska w Białymstoku. Pomyślałam, że te prace koniecznie trzeba pokazać w Warszawie, czyli w mieście, z którym artysta był związany w latach swojej młodości. Dzięki ogromnemu wsparciu Muzeum Wojska w Białymstoku oraz rodziny artysty udało się zgromadzić powstańcze rysunki i akwarele. Dziś po raz pierwszy możemy oglądać je w Warszawie.
Nasi słuchacze nie mogą zobaczyć w tej chwili tych akwarel. Proszę opowiedzieć, co na nich widać. Jakie sceny Walerian Bielecki utrwalił i co najbardziej przykuwa uwagę?
Karolina Kulyk: Przede wszystkim zobaczymy kolory – takie, jakie widział je Walerian Bielecki w 1944 i 1945 roku. Po upadku Powstania Warszawskiego trafił do niemieckiego obozu jenieckiego Stalag XI B Fallingbostel, gdzie mimo niewoli nadal tworzył. Sama historia tego, w jaki sposób zdobył i przemycił farby oraz pędzle, jest niezwykła. O niej również opowiadamy na wystawie. Te akwarele są bardzo osobiste. Na niektórych można zobaczyć żonę artysty. Ich tematyka jest bardzo różnorodna – od scen militarnych, z „Kubusiem” na czele, po obrazy codziennego życia mieszkańców walczącej Warszawy. Widać na nich, z jakimi trudnościami mierzyła się ludność cywilna – brakiem wody, niedoborami żywności i energii, a także codziennym zagrożeniem ze strony okupanta.
Walerian Bielecki urodził się w 1912 roku w Petersburgu. Jakie były losy jego rodziny? Co sprawiło, że znalazła się właśnie w stolicy ówczesnego Imperium Rosyjskiego?
Karolina Kulyk: Na początku XX wieku było to dość częste. Wiele polskich rodzin wyjeżdżało do Rosji, ponieważ właśnie tam koncentrowało się życie gospodarcze i łatwiej było znaleźć pracę. Tak było również w przypadku rodziny Bieleckich. Ojciec Waleriana Bieleckiego podjął zatrudnienie w Petersburgu i tam urodził się przyszły architekt. Po kilku latach rodzina wróciła do Polski. Walerian Bielecki ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. Studiował pod kierunkiem profesora Mariana Lalewicza, jednego z najwybitniejszych polskich architektów tamtych czasów. Los sprawił, że ich biografie splotły się także tragicznie z historią Warszawy – profesor Lalewicz został rozstrzelany przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego…
Ciekawe, że profesora Lalewicza i Waleriana Bieleckiego łączył także Petersburg. Lalewicz również projektował w tym mieście, więc można powiedzieć, że mieli wspólny punkt odniesienia.
Karolina Kulyk: Po wojnie to właśnie Bielecki w pewnym sensie kontynuował architektoniczną tradycję Lalewicza. Projektował nowoczesne, funkcjonalne osiedla mieszkaniowe odpowiadające potrzebom tamtych czasów. Jest także autorem pierwszego wieżowca w Białymstoku. To bardzo ciekawy budynek, którego elewację pokrywa wrzosowa majolika – znakomity przykład architektury lat pięćdziesiątych. Mało kto wie, że Bielecki miał tak wyczucie koloru. Widać je nie tylko w jego architekturze, ale przede wszystkim w akwarelach prezentowanych na wystawie.
Po kapitulacji powstania Walerian Bielecki trafił do niemieckiego obozu jenieckiego Stalag XI B Fallingbostel. Do Polski wrócił w 1945 roku. Pracował jako architekt i uczestniczył w odbudowie Warszawy. Od 1949 roku związał się z Białymstokiem, zmarł tu w 1969 roku. Jako projektant i Główny Architekt Województwa współtworzył powojenną zabudowę miasta.
Viktar Korbut