„Po odważnej, krótkiej walce z chorobą nowotworową Dolly odeszła dziś z tego świata w centrum onkologicznym Vanderbilt-Ingram, w otoczeniu swoich bliskich” - napisało biuro prasowe Parton, cytowane przez magazyn „People”.
Według niego piosenkarka została przyjęta do ośrodka onkologicznego w Nashville 21 sierpnia. Parton zmagała się przed śmiercią z problemami z nerkami i układem immunologicznym.
Wcześniej jej rodzina przekazała, że artystka odeszła w spokoju, w swoim domu w Nashville.
Parton to autorka ponad 3 tys. piosenek, w tym takich hitów jak „Jolene”, „Coat of Many Colors”, „9 to 5” i „I Will Always Love You”. Artystka wydała 49 albumów i zdobyła 11 nagród Grammy, w tym za całokształt twórczości. Była też aktorką i filantropką.
Na cześć zmarłej artystki prezydent Donald Trump zarządził, by flagi USA zostały na tydzień opuszczone do połowy masztu.
Dolly Parton, była jedną z najważniejszych postaci w historii amerykańskiej muzyki country. Jak podkreślają muzycy – jej wpływ sięgał jednak znacznie dalej, pozostaje „trwałym elementem amerykańskiej kultury”.
Kompozytor, mieszkający w Nowym Jorku Jakub Polaczyk powiedział, że jego ulubionym utworem Parton pozostaje „Jolene”, lecz znaczenie artystki wykracza poza country.
Zwrócił uwagę, że wielu amerykańskich kompozytorów współczesnych sięgało po inspiracje zaczerpnięte z jej twórczości, szczególnie z tradycji folkowej.
Jakub Polaczyk wspomniał swoją koleżankę ze studiów, Annikę Sokolovsky, zajmującą się relacjami między muzyką folkową a eksperymentalną i avant-folkiem, która poświęciła temu pracę na Princeton University.
– Dolly Parton szerzej, to nie tylko ikona country. Jej sposób ornamentacji i frazowania stał się częścią języka muzyki amerykańskiej – ocenił Polaczyk.
Saksofonista jazzowy Krzysztof Medyna uznał, że Parton była wyjątkową postacią nie tylko jako artystka, ale także jako człowiek. – Warto się zapoznać z jej życiorysem” – zaznaczył.
Medyna odniósł się też do decyzji prezydenta Donalda Trumpa o opuszczeniu flag do połowy masztu.
– Skoro prezydent polecił, żeby wywiesić flagi do połowy masztu, ma to znaczenie. To cenne, że jej śmierć została w taki sposób zaznaczona. Została uhonorowana w Ameryce jako wielki człowiek – zaakcentował.
W Ameryce pojawiło się wiele osobistych wspomnień o Parton. Kacey Musgraves, jedna z najważniejszych współczesnych gwiazd country, powiedziała dziennikowi „USA Today”, że „świat nagle stał się mniej błyszczący”, dodając, że Parton była dla niej wzorem odwagi i bezpretensjonalności.
Reba McEntire, legenda gatunku i wieloletnia przyjaciółka Parton, w komentarzu cytowanym przez „Us Weekly” podkreśliła, że „nigdy nie będzie drugiej takiej jak ona”, a jej dobroć i humor „zostaną z nami na zawsze”.
Aktorka Lily Tomlin, która współpracowała z Parton przy filmie „9 to 5”, wyznała gazecie „The Guardian”, że Parton należała do nielicznych osób „które wszyscy kochają i szanują”.
– Trudno znaleźć słowa po stracie tak bliskiej przyjaciółki - przekonywała.
Dionne Warwick, jedna z ikon amerykańskiej muzyki popularnej, w rozmowie z „AP News” nazwała Parton „prawdziwym dzieckiem Boga”. Zapewniła, że będzie tęsknić za jej śmiechem i obecnością.
George Strait, jeden z najbardziej wpływowych artystów country, powiedział „Billboardowi”, że Parton „miała ogromny wpływ na tak wielu ludzi na całym świecie”, a jej twórczość pozostanie „trwałym elementem amerykańskiej kultury”.
PAP/IAR/ho