Na pokładzie maszyny byli też: ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałek Senatu, dwaj wicemarszałkowie Sejmu, Rzecznik Praw Obywatelskich, prezes Narodowego Banku Polskiego, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, szef Kancelarii Prezydenta, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, sekretarze i podsekretarze stanu, senatorowie i posłowie, a także generałowie wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych. Byli też duchowni, przedstawiciele Rodzin Katyńskich oraz załoga samolotu i funkcjonariusze BOR. Delegacja leciała na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Tragedia wstrząsnęła całą Polską. W południe w Krakowie zabrzmiał dzwon Zygmunt. Obowiązki głowy państwa przejął ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który ogłosił żałobę narodową. Na mocy swoich uprawnień konstytucyjnych zapowiedział też ogłoszenie wyborów prezydenckich.
Na wieść o katastrofie żałobę narodową ogłosiły także 23 państwa. Wiele krajów i organizacji międzynarodowych przesłało kondolencje. Flagi przed budynkiem Komisji Europejskiej w Brukseli zostały opuszczone do połowy masztu na znak żałoby i solidarności.
Od pierwszych godzin po katastrofie mieszkańcy Polski oddawali hołd zmarłej parze prezydenckiej i pozostałym ofiarom - w Warszawie składano kwiaty i zapalano znicze przed bramą Pałacu Prezydenckiego oraz na placu Piłsudskiego, w kilkudziesięciu miastach odbyły się marsze pamięci w hołdzie tragicznie zmarłym.
17 kwietnia na placu Piłsudskiego w Warszawie odbyła się msza święta w intencji wszystkich ofiar, koncelebrowana przez Episkopat Polski. Na olbrzymim płótnie widniały zdjęcia 96 osób, które zginęły. W uroczystości wzięło udział około 100 tysięcy osób. Przedstawiciele władz państwowych i rodzin żegnali ofiary katastrofy w osobistych przemówieniach.
Ciała ofiar katastrofy - po identyfikacji - zostały przetransportowane do Polski. Pogrzeby ofiar katastrofy trwały do ostatnich dni kwietnia. Pogrzeb pary prezydenckiej odbył się 18 kwietnia na Wawelu. W uroczystości uczestniczyło ponad 150 tysięcy osób, w tym przedstawiciele najwyższych władz państwowych i delegacje z kilkudziesięciu krajów.
Ostatnie pożegnanie - generała Andrzeja Błasika - odbyło się 28 kwietnia na warszawskich Powązkach. Jednak kilka miesięcy później, we wrześniu 2010 roku, uczestnicy motocyklowego rajdu katyńskiego odnaleźli na miejscu tragedii szczątki - jak wykazały potem badania - generała Błasika. Drugi pochówek odbył się w 2015 roku w Kaplicy Pamięci Narodu na Jasnej Górze.
W związku z tym, że kwestia identyfikacji ofiar budziła wątpliwości rodzin, przeprowadzono kilka ekshumacji. W ich wyniku w 2012 roku okazało się, że doszło do zamiany ciał Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Błędna identyfikacja ciał miała też miejsce w przypadku Ryszarda Kaczorowskiego oraz innej ofiary katastrofy smoleńskiej. Na wniosek rodziny nie ujawniono, o kogo chodzi. W związku ze śledztwem dotyczącym katastrofy Prokuratura Wojskowa ekshumowała trzy kolejne ofiary: Zbigniewa Wassermanna, Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtykę.
W 2016 roku Prokuratura Krajowa, która przejęła śledztwo smoleńskie od zlikwidowanej Prokuratury Wojskowej, zdecydowała o ekshumacji wszystkich niespopielonych i nieekshumowanych wcześniej ciał ofiar tragedii, czyli 83 osób (w latach 2011-2012 przeprowadzono dziewięć ekshumacji, cztery osoby zostały skremowane). Decyzję uzasadniono błędami w rosyjskiej dokumentacji medycznej, brakiem materiałów fotograficznych, a także odmową Rosji na wydanie zgody na przesłuchanie rosyjskich biegłych, którzy przeprowadzali na miejscu sekcje zwłok. Ekshumacje rozpoczęły się w listopadzie 2016 i zakończyły w maju 2018 roku. Ciała ofiar poddano badaniom genetycznym, toksykologicznym, histologicznym i fizykochemicznym. Prokuratura nie ujawnia szerszych informacji dotyczących wyników ekshumacji. Wiadomo, że znaleziono 69 szczątków ludzkich pochodzących od 26 osób w trumnach innych ofiar katastrofy. Dwa ciała zostały zamienione. Decyzje prokuratury o ekshumacjach spotkały się ze sprzeciwem części rodzin ofiar.
Wyjaśnianie przyczyn katastrofy smoleńskiej od lat budzi spory.
Obecnie za jedyny wiążący dokument określający przebieg oraz faktyczne przyczyny katastrofy uznawany jest raport sporządzony przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera, pochodzący z lipca 2011 roku. W tzw. raporcie Millera za przyczynę wypadku uznano "zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią". Raport wymienia też kilkanaście czynników i okoliczności sprzyjających katastrofie, wskazujących na uchybienia po stronie polskiej i rosyjskiej. Według komisji ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.
Raport "komisji Millera" został zaprezentowany opinii publicznej 29 lipca 2011 roku oraz opublikowany na stronie internetowej Komisji w językach polskim, angielskim i rosyjskim wraz z załącznikami, a także na stronach rządowych. W listopadzie 2015 roku, po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, raport ten został usunięty. Ogłoszono, że nie jest już oficjalnym stanowiskiem Polski. Do badania przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej powołana została sejmowa podkomisja, na czele której stanął Antoni Macierewicz. Podkomisja, podobnie jak poprzedzający ją zespół parlamentarny w Sejmie, wielokrotnie ogłaszała, że na pokładzie Tupolewa doszło do eksplozji, odrzucając tezę, że do tragedii przyczyniło się zderzenie z przeszkodą. W kwietniu 2023 roku podkomisja smoleńska złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób podróżujących Tu-154 10 kwietnia 2010 roku.
Raport "komisji Millera" został ponownie opublikowany na stronie internetowej MON w styczniu 2024 roku, po zmianie władzy. Jednocześnie nowe kierownictwo resortu obrony powołało zespół do oceny funkcjonowania podkomisji Macierewicza (rozwiązanej 15 grudnia 2023 roku). Efekt pracy zespołu, upubliczniony pod koniec października 2024, to 41 wniosków do prokuratury, w tym 24 dotyczące samego Antoniego Macierewicza. Zespół negatywnie ocenił działanie podkomisji we wszystkich badanych aspektach, czyli gospodarności, legalności, celowości oraz rzetelności. Po rozpoznaniu wniosków prokurator wszczął pięć śledztw, w tym w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków podkomisji.
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej od 10 kwietnia 2010 roku prowadzi prokuratura. Początkowo zajmowała się tym Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Po reformie prokuratury przez rząd PiS śledztwo od zlikwidowanej wtedy prokuratury wojskowej przejęła Prokuratura Krajowa. Tam, od marca 2016 roku, prace prowadzi Zespół Śledczy nr 1. Po zmianie władzy nowe kierownictwo prokuratury zdecydowało, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej będzie kontynuowane.
W 2024 Prokuratura Krajowa poinformowała, że akta głównego śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej liczą prawie dwa tysiące tomów, przesłuchano ponad tysiąc świadków. Uzyskano łącznie kilkaset opinii i ekspertyz biegłych różnej specjalności. Zgromadzono również bardzo dużą liczbę elektronicznych danych - kilka terabajtów. W grudniu ubiegłego (2025) roku czas trwania postępowania dotyczącego katastrofy smoleńskiej został przedłużony do grudnia 2026.
Postępowanie w śledztwie głównym prowadzone jest przeciwko trzem rosyjskim kontrolerom lotów, którzy 10 kwietnia 2010 roku pełnili służbę na lotnisku w Smoleńsku. To: podpułkownik Paweł Plusnin, major Wiktor Ryżenko i pułkownik Nikołaj Krasnokucki. Według polskiej prokuratury osoby te umyślnie doprowadziły do katastrofy, w której zginęła cała 96-osobowa delegacja państwa polskiego na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Analizując materiał dowodowy, śledczy ustalili, że radiolokacyjny system lądowania, z którego korzystała obsługa wieży kontrolnej w Smoleńsku, uległ awarii na kilka minut przed katastrofą. Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu. W efekcie większość informacji o położeniu Tu-154, które kontrolerzy przekazywali pilotom, było nieprawdziwych. Mimo że kontrolerzy nie znali faktycznego położenia samolotu, wydawali pilotom komendy zezwalające na zniżanie i warunkowe podejście do lądowania. Prokuratorzy przyjęli, że podejrzani - zezwalając na zniżanie się samolotu i warunkowe próbne podejście do lądowania - przewidywali, iż może dojść do katastrofy i się na nią godzili. Oznacza to umyślne, w zamiarze ewentualnym, sprowadzenie katastrofy w ruchu powietrznym, której następstwem jest śmierć wielu osób, czyli przestępstwo z art. 173 Kodeksu karnego.
Rosja na wniosek o aresztowanie kontrolerów odpowiedziała negatywnie. Za wszystkimi wydano międzynarodowe listy gończe.
We wrześniu 2024 roku do Zespołu Śledczego nr 1 Prokuratury Krajowej wpłynęła kompleksowa opinia - powołanego w 2019 roku - Międzynarodowego Zespołu Biegłych, sporządzona w ramach śledztwa, dotycząca okoliczności i przyczyn katastrofy samolotu Tu-154. Opinia została sporządzona w języku angielskim. Jej tłumaczenie na polski wpłynęło do PK 22 sierpnia 2025 roku.
Opinia została przeanalizowana przez prokuratorów Zespołu Śledczego nr 1 pod względem formalnym oraz merytorycznym. Jak informowała PK, z przetłumaczoną opinią zapoznani zostaną pokrzywdzeni, czyli bliscy ofiar katastrofy oraz ich pełnomocnicy. Jeżeli nie będzie potrzeby jej uzupełnienia, opinia zostanie upubliczniona.
Oprócz głównego śledztwa Zespół Śledczy nr 1 prowadzi też pięć innych postępowań związanych z katastrofą, w tym w sprawie poświadczenia nieprawdy przez rosyjskich biegłych genetyków oraz medyków sądowych podczas identyfikacji ofiar katastrofy. Prokuratorzy zamierzają skierować wnioski o tzw. areszt poszukiwawczy wobec ponad 40 rosyjskich biegłych medyków sądowych za nieprawidłowości dotyczące ponad 60 sekcji zwłok. Chodzi też o kwestię tzw. zdrady dyplomatycznej w sprawie katastrofy smoleńskiej, czyli zawarcia potencjalnie niekorzystnej umowy z Rosją, dotyczącej wyboru mechanizmu prawnego właściwego dla prowadzenia badania przyczyn katastrofy oraz utrudnianie postępowania poprzez nieprawidłowe zabezpieczenie i utrwalenie dowodu, jakim jest wrak samolotu.
4 marca (2026) Prokuratura Krajowa wydała postanowienie o częściowym umorzeniu śledztwa dotyczącego tzw. zdrady dyplomatycznej w sprawie katastrofy smoleńskiej. Umorzono wątki dotyczące rzekomej ustnej umowy między Polską a Rosją w sprawie wspólnego śledztwa oraz niezawnioskowania przez polską stronę o powołanie wspólnego zespołu śledczego.
W toku pozostaje główny wątek śledztwa dotyczący działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej poprzez zawarcie niekorzystnej umowy międzynarodowej z Federacją Rosyjską dotyczącej wyboru mechanizmu prawnego właściwego dla prowadzenia badania przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Wrak polskiego samolotu wciąż znajduje się w hangarze na płycie wojskowego lotniska Smoleńsk Północny. Przedstawiciele polskich władz wielokrotnie w rozmowach ze stroną rosyjską ubiegali się o jego zwrot, jednak Rosjanie utrzymują, że wrak stanowi dowód w prowadzonym przez nich śledztwie.
Od 2016 roku organy Federacji Rosyjskiej odmawiają polskiej prokuraturze realizacji czynności dowodowych i jedynie w ograniczonym zakresie realizują wnioski o pomoc prawną. Nie przekazały też Polsce wszystkich żądanych dokumentów. .
IAR/ho