Wojciech Kilar: między symfoniką a kinem. 12. rocznica śmierci kompozytora

Ostatnia aktualizacja: 29.12.2025 07:00
Wojciech Kilar należał do tych kompozytorów, którzy nie bali się radykalnych wyborów. Potrafił porzucić uznany nurt, odwrócić się od środowiskowych mód i postawić na muzykę prostą, autentyczną i komunikatywną. Mawiał, że część swojej twórczości traktuje jak "cmentarzysko partytur". Prawdziwą wartość widział w dziełach żywych: granych, słuchanych i potrzebnych.
Wojciech Kilar (1932-2013)
Wojciech Kilar (1932-2013)Foto: Waldemar Deska/PAP

Posłuchaj audycji o Wojciechu Kilarze <<<

Wczesna twórczość i awangarda

Pierwszy etap twórczości Wojciecha Kilara upłynął pod znakiem fascynacji muzyką Igora Strawińskiego i Béli Bartóka. W tym duchu powstały m.in. Sonata na waltornię, dwie pierwsze symfonie oraz Mała uwertura.

W latach 60. kompozytor zwrócił się ku awangardzie i sonoryzmowi. Utwory takie jak Riff 62 czy Générique wpisywały się w najnowsze tendencje muzyki współczesnej, eksplorując barwę i brzmienie jako podstawowe środki wyrazu. Z czasem jednak ten kierunek przestał go satysfakcjonować. O pisanej wówczas muzyce mówił z dystansem, nazywając ją "cmentarzyskiem partytur". - Uważam, że prawdziwie wartościowe są te utwory, które wykonawcy chcą grać, a publiczność chce słuchać - podkreślał.

Czytaj także:

"Krzesany" - powiew świeżego powietrza

Przełomem okazał się Krzesany, prawykonany w 1974 roku. Podczas prób muzyka ta wywołała żywą reakcję dyrygenta Jana Krenza. - Wpuściłeś do zatęchłego pokoju muzyki polskiej świeże górskie powietrze! - zwrócił się do kompozytora.

Utwór, oparty na motywach góralskiego folkloru, wywołał entuzjazm publiczności, ale podzielił krytyków. Zarzucano mu dłużyzny i schlebianie gustom słuchaczy. Z drugiej strony pojawiły się głosy zachwytu – Leszek Polony nazwał Krzesanego "arcydziełem, najwspanialszą po Harnasiach Szymanowskiego muzyczną apoteozą góralszczyzny".

Sam Kilar odnosił się do sporów z rezerwą. - Nie wiem, co jest ważniejsze: opinia środowiska czy solidarność z towarzyszami spotykanymi na ścieżce na Rysy. Wydaje mi się jednak, że to, co bardziej autentyczne, własne i szczere, jest także bardziej współczesne - mówił.

Poliptyk tatrzański

Po Krzesanym powstały kolejne utwory inspirowane Podhalem, określane mianem "poliptyku tatrzańskiego". Poemat symfoniczny Kościelec 1909, nawiązujący do języka muzycznego romantyzmu, poświęcony jest pamięci Mieczysława Karłowicza. - Jest opowieścią o tym, co zdarzyło się ósmego lutego 1909 roku pod Małym Kościelcem. Jest jakby zatrzymaniem i rozbudowaniem w czasie tych kilku tragicznych sekund - mówił kompozytor.

Do tego cyklu należy również Orawa - krótka, dynamiczna kompozycja na orkiestrę smyczkową. - To jedyny utwór, w którym nie zmieniłbym żadnej nuty, choć przeglądałem go wielokrotnie - wyznał po latach.

Siwa mgła to z kolei kompozycja dedykowana Andrzejowi Bachledzie - barytonowi i przyjacielowi kompozytora. - Osią utworu jest od dawna mnie fascynująca, staroświeckiego zapewne pochodzenia nuta wierchowa, jedna z rzadkich i niezwykłych w swej elementarnie prostej i przepysznie bogatej konstrukcji melodii ludowych, których naturalna doskonałość stanowi zagadkę dla kompozytora profesjonalnego – komentował Kilar.

Między salą kinową a koncertową

Ogromną popularność przyniosła Kilarowi muzyka filmowa. Jego kompozycje weszły na stałe do polskiej kultury - Polonez z Pana Tadeusza niemal całkowicie wyparł ze studniówek tradycyjne Pożegnanie ojczyzny.

Kompozytor napisał muzykę do około 130 filmów, współpracując m.in. z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Zanussim, Krzysztofem Kieślowskim, Romanem Polańskim i Jane Campion. O mały włos nie stworzył ścieżki dźwiękowej do Władcy Pierścieni Petera Jacksona. Do współpracy nie doszło z powodu nieporozumień z producentami.

Kilar zachowywał dystans wobec swojej popularności. - W telewizji powiedziano mi kiedyś: "Pan pisze same szlagiery". I co ja mam na to odpowiedzieć? Nie wiadomo, czy traktować to jako obelgę, czy pochwałę – mówił.

Coppola i Hollywood

Pewnej nocy o 3 nad ranem w domu Wojciecha Kilara zadzwonił telefon. Dzwonił Francis Ford Coppola z propozycją napisania muzyki do Draculi. - Była to propozycja nie do odrzucenia. Współpraca z Coppolą, podobnie jak z Andrzejem Wajdą, ułożyła się bardzo sympatycznie. Wszyscy myślą, że zaangażował mnie dlatego, że ja piszę do filmu, ale on po prostu chciał zrobić film według europejskiej literatury, dziejący się w Europie, chciał zatem mieć też europejskiego kompozytora "symfonicznego", którego muzyki filmowej prawie nie znał – wspominał kompozytor.

Pracując w Hollywood, Kilar zetknął się z praktyką oddzielania kompozycji od orkiestracji. Ponieważ sam pisał kompletne partytury, otrzymywał wynagrodzenie za oba etapy pracy. - Producenci są uprzedzeni przez mojego agenta, że Kilar to nie hollywoodzki wyrobnik, tylko kapryśny facet, który sam pisze partytury - żartował.

Muzyka religijna i wartości

Osobne miejsce w twórczości Kilara zajmują monumentalne dzieła wokalno-instrumentalne o tematyce religijnej: Bogurodzica, Exodus, Angelus, Magnificat, Te Deum czy Missa pro pace. Swoje myślenie o sztuce i życiu kompozytor podsumował w sposób prosty i jednoznaczny. - Tak naprawdę w życiu jest tylko jedna wartość - dobro. Dobro obejmujące wszystko: filozofię, życie, politykę i sztukę - mówił Wojciech Kilar. Ostatnim ukończonym przez twórcę utworem była chóralna Modlitwa do Świętej Tereski.

***

Oskar Łapeta


Czytaj także

Scorsese prezentuje perełki polskiego kina w USA

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2014 11:27
Po nowojorskim sukcesie przeglądu polskich arcydzieł filmowych wybranych przez Martina Scorsese, który odbył się w lutym, organizatorzy - młodzi pasjonaci kina z Polski - planują kontynuować serię pokazów w USA.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Mariusz Gradowski: muzyka musi być równoprawnym partnerem w opowiadaniu historii

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2021 17:00
- Jeszcze kilka lat temu rozmowa o muzyce filmowej skazana była na porażkę. Uważano, że jest to sztuka gorsza względem muzyki koncertowej, względem muzyki autonomicznej - opowiadał w audycji muzykolog, dziennikarz Dwójki Mariusz Gradowski.
rozwiń zwiń