Handel, flaki i nieme kino. Barwna historia warszawskiej Pragi

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2026 13:15
Stołeczna Praga – jednych uwodzi autentycznością, innych wciąż onieśmiela swoją legendą. 10 lutego świętowała 378. rocznicę nadania praw miejskich, choć jej historia zaczęła się znacznie wcześniej, na piaszczystych brzegach Wisły, po prawej stronie rzeki. Jak wyglądałaby widokówka z Pragi tamtych czasów?
Praga Północ jest traktowana jako ostoja folkloru. Wkroczyła tam rewitalizacja, powstało mnóstwo knajpek. Są tam też miejsca, w których klimat jest niezmienny
Praga Północ jest traktowana jako ostoja folkloru. Wkroczyła tam rewitalizacja, powstało mnóstwo knajpek. Są tam też miejsca, w których klimat jest niezmiennyFoto: Shutterstock/Stepniak

>>> Posłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku"

Praga – podwarszawska miejscowość – była położona nadzwyczaj szczęśliwie, tuż przy brzegu Wisły. Rzeka nie była wówczas pejzażowym dodatkiem, lecz najważniejszą arterią Rzeczypospolitej. To nią płynęło zboże, pieniądze i polityczne ambicje – od Krakowa aż po Gdańsk.

Szlachta, żyjąca w dużej mierze z handlu zbożem, doskonale rozumiała logistykę epoki: kto kontroluje transport, ten kontroluje zysk. - Dlatego w 1648 roku biskup kamieniecki Michał Erazm Działyński uzyskał od Władysława IV zgodę na lokację miasta. Zlokalizowane było w okolicy dzisiejszej ul. Okrzei – tutaj był rynek tego miasteczka. Służyło ono składowaniu towarów, które spływały Wisłą, ale też handlowi rozmaitymi i ciekawymi towarami - wyjaśniał varsavianista Janusz Owsiany.

Praga otrzymuje prawa miejskie

To nie był romantyczny gest, lecz decyzja o bardzo konkretnym ciężarze gospodarczym. Praga miała stać się punktem przeładunku, zapleczem handlowym i naturalnym przedłużeniem stołecznej Warszawy – choć formalnie wciąż była od niej oddzielna.

- Najbardziej spektakularnym pomysłem było urządzenie tu targu – bo taki przywilej dawała zgoda królewska – na woły i konie. Te biedne woły człapały na własnych nogach aż z Ukrainy do Warszawy, gdzie przy ulicy Krowiej były zabijane i dzielone na co apetyczniejsze kawałki. Praga potrafiła jednak z resztek zrobić towar – sprzedawała je na miejscu tym, którzy te woły przeprowadzali. Nazywano to "piątą ćwiartką wołu" – to z niej brały się słynne do dziś flaki, które dało się z powodzeniem sprzedać - opowiadał gość Dwójki.

Czytaj też:

Praga handlowym zapleczem VII-wiecznej Warszawy

Właśnie wtedy krystalizował się pomysł na Pragę jako miejsce konkretnego przeznaczenia. Nie miała być jedynie przystankiem na mapie, lecz zapleczem handlowym – przestrzenią składowania i kompletowania dostaw na zamówienie, choćby dla Gdańszczan i kolejnych odbiorców. Rzeczypospolita eksportowała wówczas zboże aż do Hiszpanii, co wymagało sprawnej organizacji i niemałych zabiegów logistycznych.

A jednak sednem interesu nie były same woły. Kluczowy okazał się system organizacyjny, wymyślony przez społeczność żydowską. Pozwalał on finansować przedsięwzięcie jeszcze zanim towar osiągnął swoją cenę na rynkach Hiszpanii czy Portugalii. - Trzeba było kredytować handel w przelocie. To spowodowało, że w tej części Warszawy, mimo ortodoksyjnej bariery po lewej stronie Wisły, zakazującej osiedlania się i handlowania Żydom, można było stworzyć enklawę dla rozwoju inicjatyw handlowym żydowskich - mówił Janusz Owsiany.

Szmul Jakub Zbytkower i gospodarczy rozwój Pragi

Półtora wieku po nadaniu praw miejskich Pragę włączono do Warszawy. Dla stolicy był to znakomity interes – choćby ze względu na wyraźne różnice w cenach produktów. Chleb po prawej stronie Wisły bywał o wiele tańszy, więc mieszkańcy przeprawiali się tam całymi "pielgrzymkami". Zachowały się drzeworyty przedstawiające duże obwarzanki nawleczone na kij, tworzące efektowną "wieżę" pieczywa – odmiennego od tego sprzedawanego po drugiej stronie rzeki.

- To tylko jeden z przykładów różnic, które napędzały osadnictwo na Pradze i sprawiały, że miejscowe rzemiosło rozwijało się dynamicznie, odpowiadając na potrzeby obu stron miasta. Pod koniec XVIII wieku król Stanisław August Poniatowski chciał wykorzystać potencjał ludności żydowskiej po prawej stronie Wisły do zapewnienia stałych dostaw żywności i mundurów dla armii. Jednak brakowało pieniędzy, a wojsko oczekiwało gwarancji. Rozwiązaniem stał się system kredytowania dostaw. Kluczową rolę odegrał Szmul Jakub Zbytkower, oficjalny liwerant armii królewskiej, który wspierał ją własnymi środkami. W zamian król przyznał mu prawo zamieszkania na terenie wyłączonym spod miejskich ograniczeń - podkreślił varsavianista.

Rzeź Pragi - tragiczny finał insurekcji kościuszkowskiej

W 1794 roku Praga stała się sceną dramatu, który na trwałe zapisał się w jej pamięci. Po klęsce pod Maciejowicami powstanie kościuszkowskie dogasało, a prawy brzeg Wisły miał stać się jego ostatnim akordem. To tutaj rozegrała się bitwa, którą powstańcy przegrali. Ale militarny finał nie oznaczał końca tragedii. Interwencja wojsk rosyjskich przerodziła się w brutalną pacyfikację, wymierzoną w ludność cywilną. Wydarzenia te przeszły do historii jako jeden z najbardziej dramatycznych momentów w dziejach tej części Warszawy.

- To miało być ostrzeżenie dla lewobrzeżnej Warszawy: taki los spotka każdego, kto nie okaże uległości wobec władzy rosyjskiej. Suworow doskonale wyczuł lęk arystokracji po drugiej stronie Wisły o majątki. Dobę po zakończeniu rzezi na Pradze, gdy nikt nie był jeszcze w stanie zająć się ciałami leżącymi na ulicach, na drugi brzeg przypłynęła łódź z przedstawicielami warszawskich rajców. Błagali Suworowa o łaskę, deklarując poddanie się rosyjskiej jurysdykcji, i wręczyli mu złotą tabakierę wysadzaną brylantamiz napisem: "Warszawa swemu zbawcy" - wspominał Janusz Owsiany.

Historia praskiej Szmulowizny

Właśnie w tych dniach Szmul Jakub Zbytkower, mieszkający przy ulicy Nieporęckiej, podjął bohaterski gest: wystawił przed domem dwie beczki z monetami. Jedną – ze złotem – przeznaczył dla tych, którzy zaopiekują się rannymi konającymi na ulicach. Drugą – ze srebrem – dla tych, którzy zapewnią ofiarom godny pochówek.  

- Jeśli coś sprawiło, że Szmul Jakub Zbytkower był przez miejscową ludność traktowany z szacunkiem, to właśnie ta decyzja. Mieszkańców nie było wtedy wielu, ale ci, którzy wiedzieli, na co się zdobył, zapamiętali to. Do dziś przecież ta część Warszawy nosi nazwę Szmulowizna i nikt nie miał problemu, by zaakceptować takie wyróżnienie - mówił varsavianista.

Od Pragi do Hollywood – narodziny Metro-Goldwyn-Mayer

Pod koniec XIX wieku Praga znów okazała się miejscem, gdzie szybciej niż gdzie indziej wyczuwało się nowe prądy. Gdy w Europie rodziła się kinematografia, także nad Wisłą znaleźli się ludzie gotowi zaryzykować. Jednym z nich był praski kupiec, zajmujący się handlem eksportem gęsich wątróbek do Francji. To właśnie podróż do Paryża stała się początkiem jego przygody z filmem. Tam zobaczył pierwszy pokaz braci Lumière i uznał, że nieme kino może być świetnym interesem. Wkrótce na dzisiejszej ulicy Targowej powstał barak, w którym zaczęła się praska historia kina.

- Pierwszy film nosił tytuł "Męty z Warszawy" i powstał w oparciu o artystów werbowanych w bramach pobliskich domów. Trwał kilkanaście minut i cieszył się ogromnym powodzeniem. Kolejne produkcje to "Antek po raz pierwszy w Warszawie" oraz "Dorożkarz nr 13". Wszystkie tworzyły zestaw rozrywkowy, który pokazywano w lokalach. Kiedy w latach dwudziestych rynek nasycił się już niemym kinem, twórca wyjechał do Ameryki. Razem z dwoma polskimi imigrantami założył firmę, która do dziś istnieje jako Metro-Goldwyn-Mayer. Skąd więc wzięła się sława amerykańskiego kina? – z warszawskiej Pragi - opowiadał Janusz Owsiany.

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Jakub Kukla

Data emisji: 16.02.2026

Godz. emisji: 22.30

pg

Czytaj także

Projekt "Migawki. Fotograficzne Archiwum Rewitalizacji". Mieszkańcy dokumentują stolicę

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2024 18:00
W związku z kolejnym projektem rewitalizacji Warszawy zapadła decyzja o konieczności dokumentacji tego procesu. Zawodowi fotografowie, ale przede wszystkim mieszkańcy, ruszyli z telefonami i aparatami, aby uwiecznić zmieniającą się stolicę. Za projekt odpowiada Muzeum Warszawskiej Pragi.
rozwiń zwiń
Czytaj także

387. urodziny warszawskiej Pragi. Osiem dni pod hasłem "Miłość, przyjaźń i bliskość"

Ostatnia aktualizacja: 30.01.2026 11:55
Warszawska Praga, to niezwykła część stolicy, mająca swoją osobowość, charakter i legendę. W jednych wzbudza zachwyt, w innych obawy. A 10 lutego będzie świętować 387. rocznicę nadania praw miejskich. Świętowanie ma potrwać aż osiem dni.
rozwiń zwiń