Pisarz, który nie kradnie swoich książek

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2011 05:20
Ma wielki dystans do swojego życia, dawno przestał się przejmować fermentem, który zaczyna się dla pisarza zaraz po wydaniu nowej książki. Hubert Klimko-Dobrzaniecki wydał właśnie powieść - "Bornholm, Bornholm".
Audio

Literaturą zajmuje się - jak sam kokieteryjnie przyznaje – "z grafomańskiej potrzeby", ciekawi go świat dookoła, nie tylko ten ludzki, ale też świat przyrody. Cieszy się, że potrafi te wszystkie fascynujące go zjawiska i sytuacje przetwarzać, kreując wciąż nowe historie, w które zanurza się jak we własne alternatywne życia.

Hubert Klimko-Dobrzaniecki jest z wykształcenia teologiem, filozofem i filologiem islandzkim. Oprócz powieści wydał dwa tomiki wierszy po islandzku, publikował opowiadania w czasopismach literackich, jest autorem zbioru opowiadań "Stacja Bielawa Zachodnia", "Domu Róży. Krýsuvík" (która była nominowana do Nagrody Literackiej NIKE 2007), "Kołysanki dla wisielca", "Rzeczy pierwszych". W audycji „Świat młodych” pisarz opowiadał przede wszystkim o wydanej niedawno powieści "Bornholm, Bornholm".

/

Z uśmiechem znosi niekończące się wywiady, w których musi odpowiadać wciąż na te same pytania. Hubert Klimko-Dobrzaniecki uważa, że wszyscy pisarze są egocentryczni, tyle że niektórzy skrzętnie to ukrywają. Sam się swojego egocentryzmu nie wstydzi, bo nie widzi nic złego w tym, że ludzie mówią dobrze o samych sobie. Środowisku pisarzy i wydawców poświęcił opowiadanie "Bestseller" w tomie "Rzeczy pierwsze". Jego bohaterem jest młody pisarz, który kradnie własne książki z księgarni, aby zarobić na swoim pisarstwie. Pisarz żartobliwie zapewnił, że sam, póki co, nie był zmuszony kraść własnych książek.

"Bornholm, Bornholm" jest najmniej autobiograficzną spośród jego dotychczasowych powieści . Akcja dzieje się podczas II wojny światowej. Bohater Horst Bartlik prowadzi spokojne, uporządkowane życie, ale dwa wydarzenia zachwieją jego równowagą – wojna i zdanie sobie sprawy z faktu, że nic już go nie łączy z żoną. Paradoksalnie to wojna właśnie, spędzona na wyspie Bornholm, da mu szansę na drugie życie. 

/

Polskiego pisarza, mieszkającego na stałe w Wiedniu, interesuje rola drobnych przypadków w kształtowaniu Wielkiej Historii. Opowieści o samotności i walce z przeciwnościami cały czas balansują na granicy powagi i żartu. – "Bornholm, Bornholm" to powieść smutna i poważna, ale pojawiają się w niej także wątki humorystyczne, bo nie potrafię zachowywać przez cały czas powagi – wyznał pisarz.

Audycję przygotowała Katarzyna Nowak.

Aby wysłuchać całej rozmowy, kliknij ikonę dźwięku "Z Bornholmu do Wiednia" w boksie Posłuchaj po prawej stronie.

(Lm)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Reportaże z niejednej Turcji

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2010 13:08
"Zabójca z miasta moreli" Witolda Szabłowskiego, czyli opowieść o różnobarwnym kraju.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Oswoić traumę nienarodzenia

Ostatnia aktualizacja: 09.12.2010 11:30
- Opisywanie doświadczeń budzących grozę wymaga odpowiedniej formy i języka - mówiła pisarka Justyna Bargielska w audycji "Świat młodych" w Dwójce.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tajemnice moskiewskiego metra

Ostatnia aktualizacja: 19.01.2011 14:40
Katarzyna Nowak wraz ze swoim gościem Dmitrijem Głuchowskim zabiera nas w podróż do pełnego tajemnic świata moskiewskiego metra.
rozwiń zwiń