Debiut w roli pięści. Wspomnienia Barbary Horawianki

Ostatnia aktualizacja: 11.09.2014 21:50
– Pierwszą rolę zagrałam wspólnie z koleżanką w spektaklu na podstawie poezji Majakowskiego. Wyciągałyśmy pięści zza kulis i mówiłyśmy chórem: "niech żyje rewolucja, radosna i śmiała!" – opowiadała w Dwójce wybitna aktorka teatralna, filmowa, telewizyjna i radiowa.
Audio
  • Barbara Horawianka o czasach dzieciństwa (To się czyta latem/Dwójka)
  • Barbara Horawianka o swoich powojennych losach (To się czyta latem/Dwójka)
  • Barbara Horawianka o swoich pierwszych rolach i przenosinach do Teatru Nowego za dyrekcji Kazimierza Dejmka (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
  • Barbara Horawianka o o pracy w warszawskim Teatrze Dramatycznym i Teatrze na Woli (To się czyta latem/Dwójka)
  • Barbara Horawianka o okresie po 1989 roku i o ukochanej Suwalszczyźnie (Zapiski ze współczesności/Dwójka)
Barbara Horawianka
Barbara HorawiankaFoto: PAP/Andrzej Rybczyński

Zaraz po maturze Barbara Horawianka ukończyła krótki kurs w szkole handlowej i została zatrudniona jako pomoc w księgowości Centrali Sprzętu Pożarniczego. – Wypełnianie i wysyłanie faktur, obliczanie marży i procentów... po prostu koszmar! – wspominała. – Często się myliłam, wysyłałam niewłaściwe faktury, byłam upominana przez dyrektora naczelnego. W końcu mnie zwolniono – opowiadała.

Z pomocną radą przyszedł znajomy Barbary Horawianki, twórca rekwizytów do jednego z przedstawień Teatru Rapsodycznego. Powiedział, by przygotowała kilka wierszy i poszła zaprezentować się dyrektor Mieczysławowi Kotlarczykowi. Dla młodej dziewczyny nie była to zupełna nowość. Recytowała często poezję na szkolnych akademiach. Także już wtedy, gdy była uczennicą, poznała Teatr Rapsodyczny, bo wystawiano tam sztuki na podstawie lektur.

– Długo nosiłam się z tą myślą, i w końcu poszłam – powiedziała aktorka. Dyrektor był szczególnie zdumiony tym, że Barbara Horawianka zna wszystkie spektakle jego teatru. Nie mógł jednak przyjąć jej do zespołu. Zatrudnił ją w bibliotece, pozwalając też uczestniczyć w pracach Studia przy Teatrze Rapsodycznym. W końcu nadszedł czas debiutu. Był rok 1951.

Później aktorka występowała w Teatrze Starym w Krakowie, następnie u Kazimierza Dejmka w Teatrze Nowym w Łodzi. Od 1963 r. grała w Warszawie, kolejno w teatrach: Narodowym, Dramatycznym, Na Woli, Na Targówku i w Polskim.

Barbara Horawianka była żoną znanego aktora Mieczysława Voita, z którym niejednokrotnie występowała wspólnie na scenie. Zagrała wiele ról, które przeszły do historii teatru - między innymi Tytanię w "Śnie nocy letniej" Szekspira, Molly w "Operze za trzy grosze" Brechta, Podstolinę w  "Zemście" Aleksandra Fredry. Z filmowo - telewizyjnego dorobku aktorki warto wymienić tytuły: "Kamienne niebo". "Kochankowie z Marony", "Samotność we dwoje", "Pensja pani Latter", "Stawka większa niż życie", "W labiryncie", "Plebania".

Aktualnie występuje w Teatrze Polonia między innymi w spektaklu "Baba Chanel" Mikołaja Kolady w reżyserii Izabeli Cywińskiej. W ubiegłym roku aktorka została odznaczona przez prezydenta Bronisława Komorowskiego  Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za całokształt pracy twórczej.

"Zapiski ze współczesności" przygotowała Iwona Malinowska.

Od 8 do 12 września (poniedziałek-piątek), godz. 11.45-12.00

mc/bch

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Witold Kieżun ps. "Wypad": powstania nie dało się uniknąć

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2014 19:30
– Pięć lat przygotowywaliśmy się do tego. Nie było praktycznie nikogo w Warszawie, kto nie byłby przekonany, że należy wystąpić zbrojnie przeciw znienawidzonym Niemcom – mówił w nagraniu z Archiwum Historii Mówionej żołnierz AK i powstaniec warszawski Witold Kieżun.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kalif: Powstanie Warszawskie trwało za długo

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2014 19:08
- Pod koniec odczuwaliśmy pretensje ludności cywilnej. My mogliśmy chociaż walczyć. A oni siedzieli w piwnicach, czekając na potencjalną zagładę... - opowiadał Wacław Jagiełło, ps. "Kalif", zgrupowanie "Bartkiewicz", oddział "Podkowa".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Być nastolatką w latach dwudziestych. Wspomnienia Stefanii Grodzieńskiej

Ostatnia aktualizacja: 04.09.2014 18:25
– Na zabawie jeden z chłopców zapytał, czy lubię tańczyć. Sądząc, że prosi do tańca, odparłam: "tak, bardzo! ". Wtedy on spochmurniał i rzekł: "to szkoda, bo ja bardzo nie lubię". To był Aleksander Bardini – mówiła w archiwalnym nagraniu Stefania Grodzieńska. 2 września mija 100. rocznica urodzin artystki.
rozwiń zwiń