Wciąż trzeźwiejemy z PRL-u

Ostatnia aktualizacja: 10.01.2013 19:19
W latach 70. i 80. należeliśmy do krajów socjalistycznych, w których spożycie alkoholu było największe. Do dziś odczuwamy smutne skutki tego "dziedzictwa". Alkoholizm wciąż "wciska się" w wiele rodzin powodując spustoszenia.
Audio
W latach 70. i 80. najwiecej wódki wypijano w krajach socjalistycznych.
W latach 70. i 80. najwiecej wódki wypijano w krajach socjalistycznych.Foto: PAP/CAF/Jan Tymiński Dokładny

W latach 70. Polacy wypijali 8,6 litra alkoholu rocznie na osobę. Pili wszyscy: robotnicy w hotelach i na budowach, chłopi w swych chałupach i przy sklepie, inteligenci w niby przedwojennych salonach, partyjni na i po zebraniach, opozycjoniści w czasie konspirowania, artyści często i gdziekolwiek, a księża po kryjomu.

Monopol spirytusowy państwa był elementem polityki gospodarczej. Sprzedaż alkoholu przynosiła ogromne zyski. Państwo rozpijało obywateli, pogardzało pijanymi i zmuszało obywatela do podjęcia leczenia. Często współczesne problemy z alkoholem biorą się z tych dawnych lat. Wiele osób usprawiedliwia się "tradycją". Najbardziej cierpią na tym najmłodsi. To oni stają się ofiarami współuzależnienia alkoholowego. Dzieci pomocy mogą szukać w warszawskim "Pępku", Ośrodku Profilaktyki i Socjoterapii dla Dzieci i Młodzieży.

- Każdy tę pomoc otrzyma - mówi Joanna Granigier, od 18 lat szefowa "Pępka". - Przychodzą do nas głównie dzieci, które mają problem w domu: ich rodzice piją. U nas mogą o tym porozmawiać, dostać wsparcie i odpowiedzi na pytania, jak mają sobie radzić z tym piciem - dodaje.

Trudno jest dotrzeć do uzależnionego rodzica, więc terapeuci mogą jedynie wspierać dzieci, uczyć je, jak przetrwać w rodzinie z problemem alkoholowym. Joanna Granigier zwraca uwagę, że alkoholizm nie atakuje od razu. - On  jest intruzem, który "wciska" się w rodzinę i powoduje różne spustoszenia. To się dzieje także z dziećmi: choruje ich dusza i ich emocje - uważa terapeutka.

Nie ma wytyczonej granicy, który wypity kieliszek zamieni nas w alkoholika. - Jeśli człowiek używa alkoholu dla kontrolowania swego stanu emocjonalnego (jest mu smutno,  więc pije, by mu było weselej), to rośnie prawdopodobieństwo, że stanie się on głównym regulatorem jego nastroju - mówi Grażyna Płachcińska, terapeutka osób uzależnionych.

Do wysłuchania rozmowy zaprasza Anka Grupińska.

Czytaj także

Młodzież ma coraz poważniejsze problemy z alkoholem

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2010 11:40
Tak wynika z raportu przygotowanego dla parlamentu przez ministerstwo zdrowia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sukces ułatwia picie

Ostatnia aktualizacja: 19.11.2012 15:00
- Alkoholizm jest chorobą niezwykle demokratyczną, zachorować może każdy niezależnie od środowiska w jakim się obraca - podkreśla Tatiana Mindewicz-Puacz, psychoterapeutka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kobiety ukrywają ten problem przed światem

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2012 15:03
- Pijak leżący pod mostem: tak nam się kojarzy alkoholizm. Ale to tylko znikomy procent osób, które piją. Dotyczy to również kobiet - mówiła w Jedynce Karolina Kopocz z Fundacji Art of Living, autorka tekstu "Opowieść o miłości, czyli jak piją kobiety”.
rozwiń zwiń