REKLAMA

Andrzej Titkow: Franciszkę Arnsztajnową odkryłem późno

Ostatnia aktualizacja: 27.06.2022 10:51
- Dzięki Franciszce wpadłem na trop Józefa Czechowicza. A Czechowicz to był mój idol młodych lat. Kiedy już świadomie czytałem tę książkę, którą razem napisali, to zobaczyłem, że to nie młody poeta próbuje, tylko ona próbowała podążyć jego tropem, zmieniając poetykę. I to mi się podobało, to mi zaimponowało - mówił w Dwójce Andrzej Titkow - reżyser i scenarzysta, prawnuk poetki Franciszki Arnsztajnowej.
Poetka Franciszka Arnsztajnowa
Poetka Franciszka ArnsztajnowaFoto: NAC

Franciszka Arnsztajnowa z bliska

"Lustra. Franciszka Arnsztajnowa" - to tytuł wystawy, którą można oglądać w Lublinie. Prezentowane są na niej biografia i twórczość poetki, żyjącej na styku kultury żydowskiej i polskiej, Franciszki Arnsztajnowej - prywatnie prababki reżysera i scenarzysty Andrzeja Titkowa. Twórca odwiedził Muzeum Czechowicza, gdzie prezentowana jest ekspozycja.

Reżyser zdradził, że kolejny raz z bliska przygląda się swojej rodzinie - po raz pierwszy zrobił to, tworząc film "Album rodzinny", w którym podąża śladami Arnsztajnów, swoich lubelskich przodków ze strony matki. - Jak jesteśmy młodzi, to nas w ogóle przeszłość nie interesuje - podkreślił.

Śladem rodziny Arnsztajnów

- Ja żyłem wychylony w przyszłość i właściwie dopiero, gdy umarła moja matka, zainteresowałem się tą sprawą. Od tylu lat byłem reżyserem filmowym, miałem zawsze jakąś kamerę pod ręką i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby z matką zrobić solidny wywiad. I jak robiłem "Album rodzinny", to potrzebowałem jej relacji - czułem, że bez niej się nie obejdzie. Musiałem odkupić to od Spielberga, którego fundacja robiła wywiady z ofiarami Holocaustu i z mamą też zrobili. I dopiero gdy zacząłem poznawać tę historię, zobaczyłem w tym tak wiele piękna, tak wiele niesamowitych powiązań - mówił Andrzej Titkow.

Jak zdradził, sam w młodości poszedł w ślady swojej prababki i zaczął pisać poezję, jednak zupełnie nie przemawiała do niego poetyka Franciszki Arnsztajnowej. - Gdy miałem 15 lat, to sam zacząłem pisać wiersze. I kochałem poetów awangardowych. U Franciszki potknąłem się od razu o pierwsze zdanie, bo patos młodopolskiej frazy jakoś mnie od razu zraził. Moje odkrycie Franciszki było dużo później.

Pisarska osobowość Franciszki Arnsztajnowej

W poezji Arnsztajnowej pojawia się refleksja, że człowiek ma prawo zgorzknieć, bo zmienia się wokół niego świat i wszystko, w czym się świetnie porusza, w końcu odchodzi. Jednak mimo że przemijała epoka Młodej Polski, a nadchodził czas nowoczesnych poetów dwudziestolecia międzywojennego, Franciszka Arnsztajnowa postanowiła nawiązać porozumienie z tym światem. Andrzej Titkow podkreślił, że zwrócił uwagę na to w jednym z wierszy, który pojawia się na końcu jego filmu "Album rodzinny". - To było takie nowe odkrycie Franciszki, która zamiast zasiąść w fotelu, próbowała dorównać młodszym od siebie.


Posłuchaj
05:56 Poranek Dwójki 27.06.2022 Arnsztajnowa.mp3 Andrzej Titkow o swojej prababce, poetce Franciszce Arnsztajnowej (Poranek Dwójki)

Andrzej Titkow dodał też, że choć urodził się w Warszawie, to w Lublinie - mieście, z którego pochodzi jego rodzina od strony matki - czuje się jak w domu. Szczególną sympatią darzy ul. Złotą, gdzie był dom Franciszki Arnsztajnowej. - Ta ul. Złota, zamknięta kościołem Dominikanów, to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie znam - podkreślił reżyser.

Ekspozycję "Lustra. Franciszka Arnsztajnowa" można oglądać do końca października.


Ul. Złota w Lublinie z widokiem na klasztor Dominikanów Ul. Złota w Lublinie, z widokiem na klasztor Dominikanów

***

Rozmawiała: Grażyna Lutosławska

Gość: Andrzej Titkow (reżyser, scenarzysta, prawnuk Franciszki)

Data emisji: 27.06.2022

Godzina emisji: 8.10

Czytaj także

Andrzej Titkow: moje filmy skazane były na nieistnienie

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2015 19:00
- Kulturą alternatywną zainteresowałem się dość szybko. Czułem, że dzieje się coś niezwykłego, że to protest wobec skostnienia oficjalnej kultury - wspominał w Trójce Andrzej Titkow.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Andrzej Titkow: z nikim nie pracowało mi się tak dobrze, jak z Konwickim

Ostatnia aktualizacja: 10.11.2020 18:00
- Zrobienie filmu o Konwickim w roku 1984 uważam za prawdziwy cud, bo chociaż można było o nim mówić dekadę wcześniej, to później już był na wszelkich możliwych listach tajnych i jawnych. A to był jeden z najwspanialszych ludzi jakich w życiu spotkałem - mówił w Dwójce filmowiec, poeta, scenarzysta i wykładowca akademicki Andrzej Titkow.
rozwiń zwiń