Malina Prześluga: dramat jest najszybszym narzędziem do komentowania rzeczywistości

Ostatnia aktualizacja: 07.07.2026 10:41
Samotność, wojna, rodzicielstwo, kobiecość, kryzys tożsamości i trudności w porozumieniu – to tylko część tematów, z którymi mierzy się Malina Prześluga w antologii "Wszystko jest dobrze. Jesteśmy szczęśliwi". Jedna z najciekawszych współczesnych polskich dramatopisarek po raz kolejny udowadnia, że teatr absurdu może być zaskakująco trafnym językiem do opowiadania o dzisiejszym świecie.
Malina Prześluga to jedna z najoryginalniejszych współczesnych polskich dramatopisarek
Malina Prześluga to jedna z najoryginalniejszych współczesnych polskich dramatopisarekFoto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>

Do księgarń trafia właśnie "Wszystko jest dobrze, jesteśmy szczęśliwi" – antologia pięciu dramatów Maliny Prześlugi. Tytuł książki zaczerpnięto z jednego z zamieszczonych w niej tekstów. Dla jednej z najważniejszych współczesnych polskich dramatopisarek publikacja tomu ma szczególne znaczenie – choć jej utwory od lat żyją na scenach teatralnych, rzadko ukazują się w formie książkowej.

Dramat do czytania, nie tylko do oglądania

Czy dramat można czytać tak samo jak powieść czy tom poezji? Choć szkolna edukacja przypomina nam o wielkich tekstach scenicznych – od "Dziadów" Adama Mickiewicza po "Tango" Sławomira Mrożka – współczesna dramaturgia rzadko trafia do osobistej lektury. Publikacja zbioru dramatów Maliny Prześlugi stawia więc pytanie nie tylko o miejsce dzisiejszego teatru, ale także o to, czy dramat może funkcjonować poza sceną – jako samodzielny tekst literacki.

- Dramat jako dzieło literackie wśród czytelników książek jest mało obecny, czyta się je głównie w branży teatralnej, nad czym ubolewam. Mam wrażenie, że współczesny dramat trochę obrywa za to, co czytaliśmy w szkole – za te "Dziady" i "Wesela", po które nie zawsze sięgaliśmy z własnej woli i w odpowiednim momencie. Mieliśmy też jako młodzi ludzie za mały bagaż doświadczeń, żeby pewne rzeczy zrozumieć. Może dlatego ludzie dzisiaj trochę boją się czytać współczesny dramat – mają wrażenie, że może to jest trudne, mało przystępne. A myślę, że warto dać temu gatunkowi szansę - podkreśliła pisarka.

Czytaj też:

Dramat - gatunek na szybkie czasy

Współczesny dramat, zdaniem Maliny Prześlugi, nie jest jedynie zapisem tego, co dzieje się na scenie. Teksty tworzone dziś przez żyjących autorów mogą być także ważnym świadectwem naszych czasów – językiem, który pozwala opowiadać o aktualnych doświadczeniach i przemianach. Dla dramatopisarki ten rodzaj literacki pozostaje formą żywą i bliską współczesności, a zarazem gatunkiem, który warto odkrywać również poprzez lekturę.

- Dramat jest najszybszym narzędziem do komentowania rzeczywistości. Bardzo często dramatopisarze reagują na to, co dzieje się w społeczeństwie, geopolityce i świecie, szybciej niż pisarze czy filmowcy. Ale dramat wcale nie musi być doraźny i dotyczyć spraw bieżących – może być uniwersalny, żeby trafiał do odbiorców – podkreśliła autorka antologii "Wszystko jest dobrze. Jesteśmy szczęśliwi".

- Dramat jest bardzo dynamiczny. Tam są dialogi, postaci, które rozmawiają, a akcja toczy się na naszych oczach. Mam wrażenie, że lektura dramatu jest trochę popkulturowa – można go czytać tak, jak scrolluje się internet. Może to kontrowersyjne, ale dramat nie zatrzymuje nas w lekturze. Możemy pędzić, tak jak pędzi życie dookoła. Dlatego uważam, że jako gatunek świetnie sprawdziłby się właśnie w naszych szybkich czasach - mówiła Malina Prześluga.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek

Gość: Malina Prześluga (dramatopisarka, pisarka)

Data emisji: 7.07.2026

Godz. emisji: 8.30

Oprac. Anna Myśliwiec

Czytaj także

Katarzyna Szaulińska: patrzenie na kobiety przez pryzmat empatii odbiera im siłę

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2024 11:57
Jest laureatką Nagrody Różewicza, poetką i psychoterapeutą. W Dwójce rozmawialiśmy z Katarzyną Szaulińską, która zdradziła m.in. dlaczego bohaterki jej twórczości mają wyraziste cechy. - Zależało mi na tym, żeby pokazać te bohaterki jako sprawcze, zdolne do podejmowania decyzji, zemsty czy gniewu - zdradziła.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Szekspir nam się nie nudzi". Gdańsk świętuje 30. Festiwal Szekspirowski

Ostatnia aktualizacja: 09.06.2026 12:47
- Co roku na Festiwalu Szekspirowskim przekonujemy się, że widzowie chcą sprawdzić, czy można ich jeszcze czymś zaskoczyć, czy da się na nowo odczytać teksty, które wydaje się, że znamy już bardzo dobrze. Dla jury szczególnie ciekawe jest oglądanie tak różnych inscenizacji tej samej sztuki. A ponieważ fabuły dramatów Szekspira są powszechnie znane, możemy skupić się na interpretacjach, reżyserii, aktorstwie, muzyce czy stronie wizualnej spektakli - mówiła w Dwójce Agata Grenda, dyrektorka Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku.
rozwiń zwiń