Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Kamila Janiak prowadzi w pewnym sensie "potrójne" życie. W poetyckim dorobku ma blisko dziesięć książek poetyckich, wśród nich wydane ostatnio "córy" (2024) i "Dziwne dziewczyny" (2025), nominowane do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Jako wokalistka pod pseudonimem Daisy Kowalsky śpiewa w kilku zespołach. I jest mamą. Macierzyństwo zainspirowało jej tom "miłość" (2022).
– Na jakimś spotkaniu ktoś się mnie pytał: o, nowa książka, jaki będzie miała tytuł? Moje tytuły do tamtej pory były jakieś takie fikuśne i gdy powiedziałam, że "miłość" to ta osoba była bardzo rozczarowana, spojrzała na mnie z pełną konfuzją. Bardzo lubię czasami właśnie tak stawać okoniem – wspominała poetka.
Piramida pokoleń
W swojej twórczości Janiak sięga po życie, to własne, doświadczane, i to obserwowane "za ścianą". W "Poranku Dwójki" opowiadała o genezie tomu "córy", którego głównymi bohaterkami uczyniła kobiety, cierpiące, cierpliwe, coraz twardsze.
– Wyobrażałam sobie to jako zbiór opowieści bolesnych dotyczących kobiet. Każda kobieta jest czyjąś córą. I dlatego tytuł też był mocno surowy: nie córki, tylko córy. Te opowieści są - bo przecież nadal tam są - właśnie surowe. Okrutne, przykre, smutne, czasami bardzo zwykłe w swoim smutku, jak starsza, umierająca kobieta czy umierający z kolei pan, myślący o swojej żonie – wyjaśniała artystka.
– Przy samej podstawie tej piramidy cór były takie, które po prostu przyjmowały życie, jakim jest, i nawet nie wychylały nosa, bo ani nie ma czasu, ani siły, ani nic. Na szczycie jest być może to nowe pokolenie, które ma już serdecznie dosyć tej całej sytuacji. I może właśnie stąd ta hardość, to wkurzenie na to wszystko – dodawała gościni Dwójki.
Światotwórstwo
Swoje zbiory poezji Kamila Janiak nazywa konceptualnymi książkami poetyckimi. Nie ma tu przypadku, sklejania z pojedynczych skrawków, jest za to przemyślana struktura i metodycznie realizowany plan. – Bardziej mnie to motywuje, jeżeli chodzi o pisanie. Wolę koncentrować energię na czymś konkretnym. Nie na rozpraszaniu się. Mnie to po prostu kręci - tworzenie takich światów, które są spójne, są po prostu jak obraz – opowiadała poetka.
Plastyczność, obrazowość i synestezja to cechy charakterystyczne jej twórczości. – Ja nad tym nawet nie myślę, bo to samo ze mnie wychodzi, jest kompletnie naturalne. Obrazy chlupoczą - nigdy bym się nie zastanawiała nad tym, czy to jest jakieś inne, czy nie, bo mi się faktycznie to łączy – mówiła Kamila Janiak. – Jak robiłam muzykę z zespołem Das Moon, to rozpisywałam sobie, gdzie mam wejść wokalnie. Na przykład: to brzmi jak kółko, to brzmi jak spiralka, to brzmi z kolei jak kreseczka, to brzmi troszeczkę jak groszki. Gdy śpiewałam już tą piosenkę i wchodziło jakieś konkretne brzmienie, to ono miało kolor i jakąś wielkość miało w mojej głowie. Koledzy pytali: to kiedy ty wchodzisz? Ja mówię: no pod tym zielonym grubym. A potem pomyślałam: Kamila, o czym ty w ogóle mówisz? W partyturze nie było. Nie było zielonego grubego albo fioletowych kulek – śmiała się poetka.
Różne twarze słowa
Janiak używa słowa w różnych mediach: prozie, poezji i piosence. Jak mówi, praca z każdym z nich ma swoją specyfikę.
– Piosenkę pisze się inaczej, bo mam muzykę, mam całą kompozycję, a na koncercie mam też cały ruch i kolegów z tyłu. Ta przestrzeń, którą muszę zapełnić tekstem, jest dużo węższa. Natomiast w poezji jest tak, że tekst czytany powinien być już wszystkim: obrazem, muzyką, rytmem. Jeżeli tekst trochę traci przy próbie prezentowania z muzyką, oznacza, że to jest dobry tekst. To znaczy, że jest sam wystarczający. Natomiast jak jest odwrotnie, jak jest wiersz, który przy muzyce dopiero zyskuje, to być może jest to bardziej tekst piosenki niż wiersz – opowiadała poetka.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Przygotowanie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek
Gość: Kamila Janiak (poetka, wokalistka)
Data emisji: 25.08.2026
Godz. emisji: 8.30
oprac. Kamila Snopek