Głosy ze wschodu

Ostatnia aktualizacja: 18.01.2022 16:05
Andrzej Bieńkowski kojarzony jest przede wszystkim z nagraniami tradycyjnej muzyki polskiej. Nie wszyscy wiedzą być może że w kręgu zainteresowań badawczych Andrzeja Bieńkowskiego była także wiejska kultura muzyczna wschodnich sąsiadów Polski - Ukrainy, Białorusi i częściowo Rosji (w jej europejskiej części).
Audio
Mieszkanki zony, fot.: Maciej Bogaczyk
Mieszkanki zony, fot.: Maciej BogaczykFoto: Maciej Bogaczyk

Niestrudzony folklorysta fundacji Muzyka Odnaleziona po wielekroć wyjeżdżał za wschodnią granicę, głównie w latach 90. XX w. i na początku XXI wieku, a więc w czasie, kiedy funkcjonowało tam jeszcze znacznie więcej przejawów dawnego wiejskiego muzykowania i wiejskiej kultury, niż w Polsce (w większości regionów). Andrzej Bieńkowski z małżonką nocowali w namiocie, rozbijając swoje obozowisko w wiejskich sadach miejscowych. Nierzadko jednak stawiali namiot „na dziko”, w głuszy i – jak twierdzi nasz prowadzący – mimo takiego survivalowego nocowania i przygodowych warunków na każdym kroku, na Białorusi i Ukrainie nigdy nie spotkały ich żadne nieprzyjemności.

Trzeba pamiętać, że Ukraina i Białoruś były i wciąż są mnie poddane wpływom wielkomiejskiej, europejskiej „zachodniej” kultury (ze względu na znacznie słabszą infrastrukturę drogową i elektroniczną, większy poziom biedy itp.), więc różne dawne zwyczaje odchodzą tam i odchodziły w niepamięć. Andrzej Bieńkowski miał więc co nagrywać. A były to rzeczy tak archaiczne, jak na przykład pieśni kupalskie czy równie zmurszałe żniwne. Bieńkowski podróżował m.in. w okolicy zony czarnobylskiej, tak po ukraińskiej jak i białoruskiej stronie.

shutterstock_ czarnobyl elektrownia jądrowa atom energetyka 280 free .jpg
Przeczytaj także:
Katastrofa czarnobylska i skażenie terenu, choć kojarzone często głównie z Ukrainą, tak naprawdę dużo większe szkody spowodowała na Białorusi, po stronie, której jest również wielka strefa zamknięta; nie mówiąc o w ogóle przemilczanych strefach w Rosji, gdzie też powiało radioaktywnym pyłem – ale o tym już nikt absolutnie nie wspomina. Chociażby bardzo skażona strefa koło rosyjskiego miasta Nowozybkov.

- Pojechaliśmy do strefy 20 lat temu. Oczywiście, nic tam nie ma. Obszar został wysiedlony. Ale dowiedzieliśmy się, że niedaleko Czarnobyla była wieś Riczyca. Okolice Czarnobyla są piękne, rzeki, jeziora. Poza tym, niezwykle zachowawcze. Reaktor wybudowano tam m.in. po to, by ucywilizować nieco tę okolicę – opowiadał Andrzej Bieńkowski. – Moi przyjaciele, nagrywający tam jeszcze przed katastrofą, opowiadali mi, że jest tam prawdopodobnie jedyna na świecie grupa śpiewacza odprawiająca do tej pory czynnie obrzęd rusałek. Oczy mi się zaświeciły! Pytam, gdzie to jest, oni na to: nie wiemy, bo ich wysiedlono…

Muzyka Odnaleziona / Śpiewy rusałkowe w rejonie czarnobylskim, Ukraina 2005 Muzyka Odnaleziona / Śpiewy rusałkowe w rejonie czarnobylskim, Ukraina 2005

Drzewiej wieś była kołchozem rybnym, odciętym od świata, dzięki czemu zachowało się w nim mnóstwo prastarych zwyczajów. Po wybuchu przesiedlono ją w całości, nieopodal Kijowa. Słuchaliśmy pieśni rusalnych, wykonywanych w czasie Trojcy – wg kalendarza katolickiego Zesłania Ducha Świętego. To czas, gdy otwierają się zaświaty, a przodkowie mogą przyjść na ziemię i przebywać z żywymi bliskim. Obrzęd „wyprowadzenia rusałek” polega na odprowadzeniu dusz przodków z powrotem na cmentarz.

Przenieśliśmy się także na Wołyń, by wysłuchać krakowiaka w wykonaniu zespołu o składzie bardzo zbliżonym do polskich kapel. Często zamiast harmonii czy akordeonu występowała tam harmoszka lub bajan do tego skrzypce i baraban. Skrzypków zastąpili jednak dudarzy – grający na fujarkach muzykanci. Etnograf nagrał m.in. grę legendarnego, nieżyjącego już ukraińskiego „dudara” (czyli muzyka grającego na „dudce” – fujarce) – Iwana Petrowca.

Nie zabrakło gwiazd ukraińskiego folkloru – Dominika Czekun ze wsi Stari Koni śpiewała dla nas z nagrania ze swymi siostrami. Śpiewaczkę będącą niepisaną ambasadorką pieśni Polesia Andrzej Bieńkowski określił „jednym z najświetniejszych głosów Europy”.

fly bird fly_1200.jpg
Przeczytaj także:
O węgierskim ruchu Domów Tańca

Z Ukrainy już rzut beretem na Węgry. Tam do dziś gra zespół Muzsikás – kontynuatorzy tradycji Domów Tańca założonych przez Belę Bartóka – szukający kultury muzycznej Węgier w Tumunii, w Siedmiogrodzie.

- To paradoks! – mówił Bieńkowski. – Miejsce, gdzie biło serce muzyki węgierskiej, Siedmiogród, zostało w rękach rumuńskich. Tam jeździli muzycy z zespołu Muzsikás. Dziś, właśnie dzięki nim, namnożyło się zespołów wykonujących muzykę węgierską.

Słuchaliśmy pieśni żniwnej z Białorusi… „Ale wyjątkowej!”, zaznaczał nasz prowadzący. Pieśń opowiada bowiem niezwykłą historię o młodej kobiecie żącej żyto, położywszy swoje niemowlę pod miedzą na czas pracy. W pewnym momencie drogą przechodzi niedźwiedź, a kobieta prosi go o opiekę nad swoim płaczącym dzieckiem…

Kolejną niezwykłą białoruską pieśnią była pieśń kupalna: „Niesłychanie archaiczna, tzw. wąskoambitusowa pieśń”, mówił Andrzej Bieńkowski. Co więcej, zawartych w niej jest wiele tajemniczych symboli.

Z Rosji dotarła do nas pieśń weselna, której rytm jest stepowany, czy też wytupywany, podczas korowodu wokół weselnych stołów.

Nie zabrakło także muzyki z Polski. Kapela Niwińskich zagrała muzykę żydowską, zapisaną przez Kolberga.

Zagrała także kapela Dudków ze Zdziłowic.

***

Tytuł audycji: Źródła

Prowadził: Andrzej Bieńkowski

Data emisji: 18.01.2022

Godzina emisji: 15.15

Czytaj także

Czarodziejski tydzień rusałki

Ostatnia aktualizacja: 19.12.2010 00:05
Noc i grupa kobiet w kunsztownych wiankach na głowach idących w kierunku cmentarza. Brzmi jak bajka, ale to część tradycyjnego obrzędu praktykowanego po dziś dzień na Ukrainie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Andrzej Bieńkowski dołącza do "Źródeł"!

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2020 18:22
Nie będziemy trzymać naszych Słuchaczy w niepewności – wszem i wobec ogłaszamy: Andrzej Bieńkowski, legendarny zbieracz folkloru muzycznego od przyszłego piątku będzie autorem audycji "Źródła"!
rozwiń zwiń