"Po grzyba" do lasu? Iza Urbanowicz o mykologii i nazewnictwie

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2026 12:00
Nóżka i kapelusz to zaledwie wierzchołek podziemnego królestwa. W "Popołudniówie" mykolożka Iza Urbanowicz zdradza, jak bezpiecznie zbierać grzyby, czym pachnie las i dlaczego zmieniono nazwę podgrzybka.
Iza Urbanowicz w Czwórce
Iza Urbanowicz w CzwórceFoto: Cezary Piwowarski/Polskie Radio

Dla większości z nas wyobrażenie o grzybie kończy się na przedszkolnym rysunku przedstawiającym brązowy kapelusz osadzony na jasnym trzonku. Gdy z takim podejściem wchodzimy do lasu, zawodowym mykologom opadają ręce. To, co wkładamy do wiklinowego koszyka, stanowi zaledwie ułamek fascynującego, potężnego organizmu ukrytego pod naszymi stopami. O podziemnym życiu grzybni, zmysłowych niespodziankach w ściółce, etyce zbiorów oraz kulturowym podziale na miłośników i wrogów leśnych kapeluszy na antenie Czwórki opowiadała Iza Urbanowicz - mykolożka, grzyboznawczyni i autorka książki "Po grzyba". 

Posłuchaj audycji "Popołudniówa" z Izą Urbanowicz

Charakterystyczny trzonek z kapeluszem to w świecie przyrody zjawisko elitarne, zarezerwowane wyłącznie dla grzybów wielkoowocnikowych. Prawdziwa natura tego królestwa wymyka się prostym schematom wizualnym.

- Owocnik, który zbieramy w lesie, to zaledwie kilka procent całego organizmu, pełniący dokładnie taką samą funkcję jak jabłko na gałęzi jabłoni - wyjaśniła Iza Urbanowicz. Prawdziwy grzyb żyje pod ściółką jako misterna, rozległa sieć mikroskopijnych nitek i połączonych ze sobą komórek. Co więcej, grzyby kolonizują nie tylko leśną glebę, ale żyją w wodzie, na naszej skórze czy w układzie pokarmowym, przybierając formy koronek, kuleczek bądź drobnych puszystych struktur, do których obecności musimy się po prostu przyzwyczaić.

Równie zaskakujący okazuje się ich aromat. Wbrew stereotypom leśne zbiory nie pachną wyłącznie klasyczną grzybową nutą. W zależności od gatunku możemy wyczuć woń wanilii, amoniaku, chloru, a nawet ostrego czosnku, czym wyróżnia się choćby drobny twardzioszek czosnkowy, uwalniający intensywne olejki po roztarciu w dłoniach.

Odwieczny dylemat: wykręcać czy wycinać z mchu?

Pytanie o prawidłową technikę zbioru od pokoleń dzieli polskich grzybiarzy. Z biologicznego punktu widzenia nadrzędna zasada nakazuje bezwzględną ochronę podziemnej grzybni, bez rozgrzebywania leśnego poszycia. Choć ostrożne wycięcie nożykiem bywa wygodne, niesie ze sobą śmiertelne ryzyko pomyłki.

- Przy zbieraniu gołąbków wycięcie owocnika tuż przy ziemi może skończyć się tragicznie - ostrzegła mykolożka. - Zostawiając dolną część trzonka w ściółce, pozbawiamy się wglądu w najważniejsze cechy diagnostyczne. To właśnie w ten sposób dochodzi do śmiertelnych pomyłek z muchomorem zielonawym, znanym dawniej jako sromotnikowy, który u podstawy ma charakterystyczną pochwę przypominającą luźną skarpetę oraz pierścień. Wykręcając cały owocnik, mamy pewność, co kładziemy do koszyka - dodała.

Ekspertka przypomina także o leśnym savoir-vivrze: grzyby zaczerwione, potocznie nazywane robaczywymi, należy bezwzględnie zostawić w lesie, gdzie stanowią naturalny pokarm dla leśnych zwierząt i owadów.

Podgrzybek, który stał się podgrzybem

Wielu zbieraczy przeciera oczy ze zdumienia na wieść o istnieniu Komisji ds. Polskiego Nazewnictwa Grzybów. Jej praca okazuje się jednak kluczowa w opanowaniu regionalnego chaosu, w którym ten sam gatunek, jak choćby płachetka zwyczajna, funkcjonuje w różnych częściach kraju pod mylącymi nazwami niemki, kurki czy kołpaka.

Konieczność zmian wynika także z dynamicznego rozwoju badań genetycznych. Najbardziej spektakularnym przykładem systematycznej roszady jest podgrzybek brunatny, który w nowoczesnej taksonomii oficjalnie funkcjonuje jako podgrzyb brunatny. Analizy laboratoryjne dowiodły bowiem, że gatunek ten nie pasuje pokrewieństwem do maślaków ani tradycyjnie pojmowanych podgrzybków.

Obok potężnych łamańców językowych, takich jak ciżmówka rzęsistocystydowa czy gęsianka czerwieniejąco-czerniejąca, naukowe nazewnictwo precyzyjnie oddaje mechanikę natury - nazwa rozszczepki wynika z faktu, że jej blaszki pod wpływem ciepła autentycznie rozdwajają się, by uwolnić zarodniki.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Wielka Litera (@wielkalitera)

Mykofile kontra mykofoby

W perspektywie etnomykologicznej Polska i kraje słowiańskie zaliczają się do kultur wybitnie mykofilnych, czyli darzących grzyby zaufaniem i miłością. Przez stulecia zbiory leśne ratowały naszych przodków przed głodem, dając się łatwo suszyć i przechowywać przez całą zimę bez utraty wartości odżywczych, białka oraz błonnika.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w Europie Zachodniej, gdzie dominuje podejście mykofobiczne, pełne lęku przed dziką żywnością. Skrajne różnice mentalne doskonale ilustruje przypadek gąski zielonki. W Polsce to wciąż gatunek tradycyjnie zbierany i ceniony za walory kulinarne. Tymczasem w atlasach francuskich, hiszpańskich czy brytyjskich zielonka została bezwzględnie przekreślona jako grzyb śmiertelnie niebezpieczny po serii tajemniczych zgonów wywołanych rozpadem mięśni. Mimo że naukowcy wciąż badają, jaka dokładnie substancja odpowiada za te powikłania, przypadek ten najlepiej pokazuje, jak cienka bywa granica między leśnym przysmakiem a toksykologiczną zagadką.

***

Tytuł audycji: Popołudniówa

Prowadzi: Jędrzej Rosiewicz

Gościni: Iza Urbanowicz (mykolożka, grzyboznawczyni i autorka książki "Po grzyba")

Data emisji: 08.09.2026

Godzina: 15.10

ak

Zobacz więcej na temat: Czwórka grzyby natura
Czytaj także

Jesień pod znakiem borowika i podgrzybka. Czas na grzybobranie

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2018 18:17
Po chwilowym ochłodzeniu pogoda znów będzie sprzyjać grzybiarzom. Miłośników tego hobby w Polsce nie brakuje. Zanim jednak wyruszymy do lasów w poszukiwaniu maślaków, borowików i kurek sprawdźmy, jak dobrze je znamy. W Czwórce przyglądamy się im od kapelusza po grzybnię.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Marianna Darżynkiewicz-Wojcieska o trujących roślinach

Ostatnia aktualizacja: 06.07.2026 13:08
Jak bezpiecznie obchodzić się z roślinami, które mogą zawierać toksyczne substancje? Często nawet nie wiemy o ich niebezpiecznych właściwościach. O trujących roślinach rozmawiamy z Marianną Darżynkiewicz-Wojcieską, kierowniczką działu edukacji Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego.
rozwiń zwiń