Kupowanie lajków. Czy to się opłaca?

Ostatnia aktualizacja: 25.01.2021 21:11
W mediach społecznościowych wiele fanpage'y stosuje tę nieuczciwą praktykę. Za niewielką kwotę możemy kupić sobie fałszywych fanów. Taki proceder może jednak minąć się z założonymi oczekiwaniami - tego typu oszustwo ogranicza nasze zasięgi organiczne i nadwyręża wiarygodność. Sprawdzamy, dlaczego nie warto tego robić.
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock/sitthiphong
whatsapp aplikacje interner smartfon.jpg
Komunikatory internetowe - co o nas wiedzą

Bycie popularnym może być miłe. Zapewne większość z nas chciałby mieć jak najwięcej lajków na Facebooku albo na Instagramie. W końcu to świadczy o tym, że dostarczamy ciekawe treści, jesteśmy lubiani, że ktoś akceptuje to, w jaki sposób myślimy. Przy okazji jest to też wymiana emocji pomiędzy użytkownikami internetu. Niestety na fali tego trendu pojawiło się wiele firm oferujących sprzedaż lajków. 


Posłuchaj
07:41 Czwórka/TOP - kupowanie lajków 25.01.2021.mp3 W audycji zastanawiamy się, czy kupowanie lajków się opłaca (TOP/ Czwórka)

 

- Jest oczywiście taka pokusa, i ta pokusa często wygrywa, w tym sensie, że fajnie jest mieć kilka tysięcy lajków, a nie mozolnie uzyskiwać fanów od zera i mieć ich mało. To nie wygląda tak dobrze - mówi Mateusz Puszczyński, właściciel agencji Hello Social. 

Z punktu widzenia mediów społecznościowych i tych narzędzi staje się to coraz mniej ważne i coraz bardziej jest ukrywane. Jednak są firmy i osoby, którym zależy na dużej ilości fanów. Jak się ich pozyskuje? - To się odbywa w różny sposób, czasem są to booty, jakieś farmy fanów, czy farmy obserwujących i są to nieczyste praktyki - mówi ekspert. - Efekt jest taki, że mamy grupę odbiorców, która jest nieprawdziwa, albo która jest kompletnie niezainteresowana tym, co mamy im do powiedzenia.

kobieta IT shutte 1200 Gorodenkoff.jpg
Przyszłość płci pięknej w IT - jak kobiety radzą sobie w świecie nowych technologii

Posłuchaj także:

Firmy, oferujące fałszywe lajki znają wiele sposobów, żeby je zebrać. - Nie znam dokładnie wszystkich mechanizmów, które za tym stoją, ale można choćby zrobić to w taki sposób, jak powstają konta, czy fanpage. Na bazie bieżących wydarzeń, czegoś, co w danym momencie jest nośne i ludzie czasami, z nieznanego mi powodu, dołączają do takiego fanpage'a - mówi rozmówca Agaty Nowotnik. - Jest ich masa i tę masę można próbować potem przekuwać. Czyli mamy ileś takich farm, ileś takich miejsc i możemy spróbować ich odsprzedawać. Można to robić za pomocą zewnętrznych narzędzi, jakichś bootów, skryptów, które powodują, że dołączają do nas albo puste konta, albo konta niewartościowe.

Posłuchaj także:

Taka praktyka nie daje zatem nic. Wbrew oczekiwaniom, nie możemy sobie kupić popularności, a prawdziwi fani mogą się poczuć przez nas oszukani. Prawdziwe konta, mogą więc od nas odchodzić, a fałszywe jeszcze bardziej ograniczać nasze naturalne zasięgi. - Pytanie jest takie, czy my chcemy mieć fanów, czy my chcemy mieć klientów? Bo jeżeli chcemy mieć fanów, to firma sama sobie robi krzywdę, narażając się na utratę zaufania - tłumaczy specjalista. - Ja jestem zwolennikiem, żeby budować bazę od początku.

Często, po takie praktyki sięgają influencerzy, którzy - opierając się na swojej fałszywej popularności - mogą decydować się na współpracę z różnymi firmami. Zyski są jednak wtedy jednostronne. - Niestety i z punktu widzenia marki i firm, inwestują one wtedy pieniądze w wydmuszkę i w coś, co nie ma prawa działać - mówi Mateusz Puszczyński. - W coś, co jest nieuczciwe i nie buduje ich wizerunku w sposób właściwy.

***

Tytuł audycji: TOP - Trochę Optymizmu Popołudniem

Prowadzi: Kuba Marcinowicz

Materiał: Agata Nowotnik 

Data emisji: 25.01.2021

Godzina emisji: 17.15

aw

Czytaj także

Prawa autorskie. Czy zdjęcie wrzucone do sieci wciąż jest moje?

Ostatnia aktualizacja: 08.09.2020 10:15
Prawa autorskie w internecie od lat sprawiają nam problemy. Błędnie interpretujemy prawa użycia, udostępniania czy rozpowszechniania. Sami nie wiemy, czy nasze zdjęcie w serwisie społecznościowym wciąż jest nasze. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jak nie tracić czasu w mediach społecznościowych? Pomoże w tym aplikacja

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2021 09:22
Aplikacja Mind Leak to narzędzie, które monitoruje naszą aktywność w poszczególnych aplikacjach i sygnalizuje, gdy któraś z nich wciąga nas za bardzo. Platforma domyślnie zaproponuje swoje limity, ale możemy je dowolnie konfigurować i zmieniać dla poszczególnych serwisów, które oglądamy zbyt często. 
rozwiń zwiń