"Stacja końcowa Auschwitz" - zapiski z obozu, wspomnienia syna

Ostatnia aktualizacja: 25.01.2021 07:30
Obóz koncentracyjny w Auschwitz został wyzwolony 27 stycznia 1945 roku. Jednym z ocalonych był holenderski lekarz, psychiatra pochodzenia żydowskiego Eddy de Wind. Swoje przeżycia opisał w książce "Stacja końcowa Auschwitz". 
Auschwitz - brama główna
Auschwitz - brama głównaFoto: Shutterstock/mbrand85

cmentarz_Orlat_Lwow_shutter_1200_chrupka.jpg
Lwów- miasto odznaczone Virtutti Militari. Mija 100 lat od rozpoczęcia obrony Lwowa

Eddy de Wind po wyzwoleniu i powrocie do Holandii wyspecjalizował się w leczeniu traum wojennych, jako pierwszy rozpoznał tzw. syndrom poobozowy. Mówił o traumie przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Opracował też prowadzone w obozie zapiski, które wydane zostały w książce pod wspomnianym tytułem. Doktor zmarł w 1987 roku. Dziś Melcher de Wind, syn Eddy'ego przekazuje pamięć o ojcu. 

Posłuchaj
15:34 czwórka zaklinacze czasu 23.01.2021.mp3 O swoim ojcu, Eddy'm de Wind i jego doświadczeniach z Auschwitz opowiada Melcher de Wind (Zaklinacze czasu/Czwórka)

 

- Często rozmawiałem z tatą o obozie. Doświadczenie takie, jak Auschwitz raczej człowieka nie opuszcza, jako dziecko często rozmawiałem o tym z ojcem. Większość ocalałych z Auschwitz raczej nie opowiadała o swoich doświadczeniach, ale mój ojciec był inny, ponieważ był psychiatrą, wiedział, że lepiej jest mówić niż milczeć. Nie były to wesołe opowieści - mówi gość Jakuba Jamrozka. 

Przed Auschwitz, Auschwitz i po Auschwitz

Melcher de Wind przyznaje, że nigdy z ojcem nie pojechał do byłego obozu. - Dla ojca było to zbyt bolesne doświadczenie - mówi i wyjaśnia, że życie jego taty można podzielić na trzy etapy: przed Auschwitz, Auschwitz i po Auschwitz. -  Ten pierwszy okres to szczęśliwa młodość holenderskiego, żydowskiego chłopaka. Rodzinie raczej się powodziło, była dobrze zasymilowana. Dużym szokiem było przejęcie władzy przez nazistów, które sprawiło, że stał się pariasem, wyrzuconym poza nawias społeczeństwa. Po doświadczeniu Auschwitz przyszedł okres, w którym musiał się uporać z wyniesionymi stamtąd traumami i bólem - dodaje.

Zobacz także:

To nie historia miłości, ale z miłością

Eddy de Wind do nazistowskiego obozu trafił wraz ze swą pierwszą żoną, Friedel, która trafiła do okrytego złą sławą bloku nr 10, gdzie przeprowadzano eksperymenty medyczne na kobietach. - Ojciec próbował się do niej dostać. Po raz pierwszy w Auschwitz zobaczyli się po kilku tygodniach od przyjazdu - opowiada Melcher de Wind. - Moment, gdy widzą się tam po raz pierwszy jest ogromnie poruszający, to piękny, wzruszający fragment książki - dodaje. - Później odwiedzają się, dzielą się skromnymi ilościami jedzenia, wysyłają liściki, to jest ogromnie poruszająca relacja, ilustruje inną twarz obozu - dodaje. 

Gdy naziści opuścili Auschwitz Eddy de Wind pozostał w obozie, Friedel została zmuszona do uczestniczenia w marszu śmierci. - Ojciec nie wiedział czy Fridel przetrwała. Ta książka jest niejako testamentem w ich wspólnym imieniu - podkreśla. 

Skazani na śmierć

Z punktu widzenia nazistów: wszyscy ci, którzy trafili do Auschwitz mieli umrzeć, jeśli ktoś przeżył to oznaczało to, że zaszła pomyłka Melcher de Wind

Po przybyciu do obozu, ojciec Czwórkowego gościa ocalał, bo był lekarzem. Początkowo wykonywał bardzo ciężkie prace, później trafił do baraku więźniów politycznych z Polski, jako pielęgniarz, co było dla niego szczęśliwe, bo ci więźniowie mieli prawo otrzymywania paczek od rodzin, którymi się dzielili. 

Na swej drodze Eddy de Wind spotkał też doktora Mengele, zwanego Aniołem Śmierci. - W książce jest historia, gdy Friedel została przeniesiona do szwalni z bloku eksperymentalnego. Jako, że była chora na gruźlicę oznaczało to dla niej wyrok śmierci. Ojciec zaczął działać, mimo że wielu mu to odradzało - mówi gość Czwórki. Udał się do Mengelego z prośbą o przysługę i udało się przenieść Friedel znów na blok medyczny - dodaje. 

Melcher podkreśla, że w oczach jego ojca to wydarzenie pokazywało, że Mengele był bardzo złym człowiekiem, nie czyniło go lepszym, nie wybielało. - To wydarzenie pokazuje, że Mengele rozumiał ile warte jest ludzkie życie, a z drugiej kontynuował te potworności, co czyni go jeszcze gorszym człowiekiem - podkreśla. 

Ojciec wiedział, że jego przeznaczeniem jest śmierć. A gdy twoim przeznaczeniem jest śmierć, to trudno potem wrócić do życia Melcher de Wind

Z człowieka zrobili go liczbą 

- Kiedy ojciec dojechał z transportem do Auschwitz uczyniono z człowieka numer, odebrano mu wszelką własność. Ojciec wiedział, co dzieje się krematoriach. Nadali mu numer 150288. Ogolili go i bili - opowiada gość Czwórki. 

Po wyzwoleniu Auschwitz, ojciec Melchera pragnął śmieci. Jedynym powodem do życia stała się dla niego książka, którą pisał, a pisał ją po to, żeby ta historia już nigdy się nie powtórzyła i żeby pozbyć się tych doświadczeń z własnej głowy.

shutterstock auschwitz free 1200.jpg
Serwis Polskiego Radia: 75. rocznica wyzwolenia Auschwitz

"Ojciec nie był już przy życiu w swoim życiu"

Melcher de Wind wspomina tatę jako łagodnego, inteligentnego człowieka, ale nigdy szczęśliwego. W rozmowie z Jakubem Jamrozkiem przywołuje wspomnienie ze swej młodości. - Pewnego dnia, ja miałem 14-15 lat, oglądałem telewizję. Do pokoju wszedł ojciec i zapytał co oglądam, a to był horror o zombie. - A co to takiego? - zapytał. Odpowiedziałem, że zombie to ludzie, którzy umarli i wrócili do świata żywych, są żyjącymi trupami i zakażają innych. Ojciec nic nie powiedział, płakał całym ciałem - wspomina. - Wtedy tego nie zrozumiałem, pojąłem to dopiero później, po latach. Mój ojciec sam był jak zombie, umarł w obozie, wrócił do żywych i zarażał strachem własne dzieci - dodaje. - To wspomnienie przepełnia mnie smutkiem.

Dziś Melcher de Wind sam nie umie powiedzieć, jakie byłoby jego życie bez Auschwitz, które od zawsze było w jego domu. - Był zeszyt ojca z obozu, atmosfera domu, pobyty ojca w szpitalach psychiatrycznych, brak szczęścia - wymienia. - Wiele czasu upłynęło zanim ja znalazłem samego siebie. Dziś jestem ogromnie dumy z ojca - podkreśla. 

***

Tytuł audycji: Zaklinacze czasu

Prowadzi: Jakub Jamrozek

Gość: Melcher de Wind (syn Eddy'ego de Wind'a, ocalonego z Auschwitz)

Data emisji: 23.01.2021

Godzina emisji: 14.08

pj


Czytaj także

Szkolne wspomnienia Janka Dąbrowskiego

Ostatnia aktualizacja: 08.09.2015 09:30
JDabrowsky ma już za sobą maturę, ale w czasie swojej audycji wrócił wspomnieniami do szkolnych czasów i opowiedział o swoich najlepszych i najgorszych nauczycielach.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Azyl" Diane Ackerman. Historia Antoniny Żabińskiej

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2017 16:22
- "Azyl" to historia Antoniny i Jana Żabińskich, szefów warszawskiego zoo w okresie wojennym, którzy dając schronienie żydowskim uciekinierom z getta, uratowali wiele ludzkich istnień - opowiadała Kinga Michalska.
rozwiń zwiń