X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Nauka

Zanim zabrzmią fanfary

Ostatnia aktualizacja: 04.12.2007 07:11
Dni poprzedzające galę noblowską są dla laureatów - i dla dziennikarzy - bardzo pracowite.
Audio

„Proszę mi zwrócić nagrodę” – mówi do laureata mistrz ceremonii. „Tak, oczywiście, przepraszam” – uśmiecha się noblista, oddaje trofeum i wraca na swoje miejsce na scenie, wśród innych laureatów Nagrody Nobla. Niebywały skandal, sensacja na skalę światową? Nie. To tylko epizod z próby generalnej przed najważniejszą w świecie naukowym uroczystością.

Dni bezpośrednio poprzedzające wielką galę noblowską są dla laureatów – i dla dziennikarzy akredytowanych w tym czasie w Sztokholmie – bardzo pracowite. Sześciokrotnie jako wysłanniczka Polskiego Radia miałam przyjemność relacjonować to, co dzieje się wówczas w stolicy Szwecji, a kontakt z tymi niezwykłymi ludźmi był zawsze dla mnie niezwykłym przeżyciem. Podczas wielu relacji do różnych audycji w różnych programach, nie zawsze był czas na przekazanie smaczków i anegdot. Może warto wrócić do nich teraz, gdy za kilka dni znów grono najlepszych z najlepszych odbierze z rąk króla Karola XVI Gustawa medal i ręcznie malowany dyplom.

Najczęściej zadawane mi przez kolegów łączących się ze mną z Warszawy na początku każdego pobytu w Sztokholmie pytanie brzmiało: czy stolica Szwecji żyje uroczystościami noblowskimi? A odpowiedź nieodmiennie brzmiała: nie. Zdecydowanie nie! Szwedzi na początku grudnia żyją przede wszystkim zbliżającymi się świętami. Na wielu placach i skwerach rozstawione są przyozdobione gwiazdkowo, rozświetlone stragany z rozmaitymi towarami, upominkami, tradycyjnymi smakołykami np. wędlinami z renifera albo konfiturami z rosnącej na północy maliny-moroszki, można napić się tam korzennego, gorącego gloggu i zagryźć chrupiącym pierniczkiem. Korzystają z tego tłumnie mieszkańcy miasta i turyści, których nawet zimą tu nie brakuje. Natomiast Nagrody Nobla to zupełnie inny świat –  pozornie w cieniu, bez niepotrzebnego blichtru, bez widocznych reklam, ale i tak przyciągający zainteresowanych.

Noblowski Tydzień

Jest kilka żelaznych punktów programu tzw. „Noblowskiego Tygodnia”. Przede wszystkim konferencje prasowe. W siedzibie Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk zasiadający przy jednym długim stole laureaci w dziedzinie chemii, fizyki i ekonomii mówią o swoich dokonaniach, planach i chwilach, kiedy dowiedzieli się o przyznaniu Nagrody. Zapadła mi w pamięć zabawna historyjka opowiedziana przez Petera Agre, chemika. Na pytanie o najsympatyczniejszy moment związany z wieścią o zdobyciu „Nobla” powiedział: ”Mam kilkoro dzieci, w tym nastoletnią, zbuntowaną córkę, która nigdy nie widziała najmniejszego powodu, by w jakikolwiek sposób mnie doceniać, a już nie daj Boże się mną chwalić. W dniu, gdy po świecie rozeszła się wieść, że zostałem nagrodzony, po powrocie ze szkoły  stwierdziła  - Wiesz co, moi koledzy orzekli, że jesteś „cool”… To naprawdę sprawiło mi satysfakcję.”

Do poważnej, arcyciekawej ale, rzecz jasna, prowadzonej w kulturalnej atmosferze dyskusji doszło w roku 2003, gdy nagrody w dziedzinie fizyki dostali m.in. dwaj Rosjanie – 87-letni Witalij Ginzburg i młodszy o 12 lat Aleksiej Abrikosow. Pierwszy całe życie spędził w swojej ojczyźnie, z czego większość przypadła na czasy Związku Radzieckiego, przeżywając niejeden trudny moment, a drugi wyemigrował w latach  90. do Stanów Zjednoczonych, by kontynuować pracę w znacznie bardziej komfortowych warunkach. Naukowcy tłumaczyli na konferencji motywy takich a nie innych swoich wyborów, próbując przekonać się nawzajem do swoich racji. Parę dni później na dodatkowej konferencji profesor Ginzburg zawojował dziennikarzy – okazał się otwartym, bezpośrednim, bardzo miłym i oczywiście bardzo mądrym człowiekiem, szczerze i ciekawie opowiadającym o przedziwnych i strasznych czasem kolejach losu – własnych i swojego mistrza, także wybitnego fizyka, noblisty z 1962 roku, prof. Lwa Landaua. Ojczyznę ma się jedną, na dobre i złe – to jego dewiza.

 

Osobno konferencje prasowe laureatów w dziedzinie medycyny i fizjologii organizuje przyznający tę Nagrodę Nobla Instytut Karoliński. Tu uczeni mają nieco więcej czasu na wypowiedzi, chociaż nie przesadnie dużo – podczas wszystkich spotkań i uroczystości organizatorzy przestrzegają harmonogramu z niesamowitą bezwzględnością. Nie wyłącza się wprawdzie mikrofonów nazbyt elokwentnym mówcom (tak jak podczas filmowych „Oskarów”),  jednak mniej lub bardziej dyskretnie są oni dyscyplinowani. Widok eleganckiej  pani, stającej z boku sceny auli uniwersyteckiej, z której przemawiają szacowni goście i pokazującej zegar, lub podsuwającej prelegentowi karteczkę z informacją o niewielkiej liczbie minut pozostałych do końca, nie należy do rzadkości.

A wracając do konferencji w Karolinska Institutet – niezwykłym i wzruszającym momentem była chyba dla wszystkich wypowiedź jednego ze szwedzkich dziennikarzy w 2000 roku. Zanim zadał pytanie, pozwolił sobie na osobistą refleksję i gorąco podziękował laureatom za to, że właśnie dzięki ich odkryciom jego matka, cierpiąca z powodu choroby Parkinsona, mogła przynajmniej częściowo odzyskać sprawność.

 

O pieniądzach nie wypada?

Podobno kiedyś nie wypadało pytać, jak nagrodzeni wydadzą uzyskane pieniądze, bo jest to ich prywatna sprawa. Jednak obecnie niemal zawsze znajdzie się ktoś, kto takie pytanie zada i bardzo różne są reakcje. Część laureatów ogólnikowo opowiada o różnych fundacjach, albo „jeszcze się zastanawia”. Inni, chociaż rzadko, szczegółowo przedstawiają swoje plany. Mnie szczególnie podobały się odpowiedzi dwóch osób. Jeden z najmłodszych noblistów, 40-letni współtwórca kondensatu Bosego-Einsteina amerykański fizyk Eric Cornell, mający wygląd studenta, który przez przypadek zaplątał się w tym towarzystwie, powiedział, że wreszcie wymieni okna w swoim domu, bo strasznie przez nie wieje i przeciekają… Z kolei Brytyjczyk, sir Paul Nurse, nagrodzony za badania nad rozwojem komórek, niebywale barwna postać o wspaniałym poczuciu humoru, zadeklarował przeznaczenie części nagrody na nowy fax w swoim instytucie, „bo ten stary zagotował się od napływających gratulacji”.

Na wykłady laureatów Nagrody Nobla może przyjść każdy. Wyjątkiem jest odczyt zdobywcy literackiego „Nobla”, który odbywa się w pięknej, zabytkowej, pełnej luster i kryształowych żyrandoli sali Akademii Szwedzkiej (nie należy jej mylić ze Szwedzką Akademią Nauk), mieszczącej się na Starym  Mieście. Tu niezbędne są wcześniej rezerwowane zaproszenia, ale i tak sala pęka w szwach i jeśli nie przyjdzie się dużo przed czasem trudno znaleźć miejsce siedzące. Nagrodzeni w dziedzinie chemii, fizyki i ekonomii prezentują swoje osiągnięcia w nowoczesnej, wyłożonej jasnym drewnem Aula Magna Uniwersytetu Sztokholmskiego, a słuchają ich rzesze studentów i naukowców, natomiast laureaci w dziedzinie medycyny i fizjologii wykładają w Instytucie Karolińskim i dla tych, którzy nie mieszczą się w niezbyt wielkiej sali po sąsiedzku wystawiony jest telebim.

Są to już na ogół wystąpienia dla specjalistów, ale i tu można wyłowić takie perełki, jakie nie znajdą się później w oficjalnych stenogramach. Słyszałam więc i o przemożnej chęci „wkopania niewygodnych wyników pod dywan” (Nurse),  i o tym jak kompletnie lekceważone były przez długi czas – ku zadowoleniu badaczy, którym nikt nie wtrącał się do ich pracy – eksperymenty nad niezwykle ważnym obecnie w genetyce robaczkiem Caenorhabditis elegans  (Brenner i Sulston), i o tym, że po latach doświadczeń, z których nic sensownego nie wychodziło, „pewnej nocy spaliło mi się szczęśliwie całe laboratorium ze wszystkimi wynikami” – jak powiedział radośnie Timothy Hunt. Laureat z medycyny w 2001 roku  uważa to zdarzenie za przełomowe, bo odtwarzając dane spojrzał wówczas na nie świeżym okiem i dostrzegł to, czego nie widział wcześniej.

 

Różne są te wykłady – ciekawe nawet dla niefachowców lub zwyczajnie nudne. Bywają także wśród  noblistów prawdziwi showmani, tak jak np. chemik Alan Heeger, który mówił o polimerach przewodzących, prezentując świecące folie i zwijane ekrany, albo Niemiec, fizyk Wolfgang Ketterle, ze świetnie przygotowaną multimedialną prezentacją dotyczącą wspomnianego już kondensatu Bosego-Einsteina. Nota bene, Alan Heeger jest jednym z nielicznych laureatów Nagrody Nobla, który po jej zdobyciu znów dokonał znaczących odkryć. Z kolei wybitny astrofizyk z Japonii, zajmujący się wyłapywaniem cząstek nadlatujących z kosmosu, twórca niezwykłego podziemnego laboratorium i opowiadający fascynująco nawet dla laików, prof. Masatoshi Kosiba, sprawiał wrażenie nieśmiałego, zagubionego  na wielkiej scenie auli i nawet nie do końca radził sobie z rzutnikiem.

Nierzadko laureatami zostają ludzie w bardzo podeszłym wieku, których osiągnięcia sprzed wielu lat na trwałe zmieniły naszą rzeczywistość i każdy wie dziś, jak bardzo były przełomowe. Robiło więc wrażenie, gdy 77-letni wówczas, nieżyjący już prof. Jack Kilby mówił skromnie „...no i 24 lipca 1958 roku wymyśliłem układ scalony”.

 

Trzy ukłony

Zanim 10 grudnia po południu zabrzmią w gmachu Filharmonii Sztokholmskiej fanfary wielkiej gali, zanim laureaci Nagród Nobla i 1300 gości w towarzystwie króla Szwecji i jego rodziny wezmą udział w uroczystym bankiecie wieczorem w ratuszu, są podejmowani przez ambasady macierzystych państw i udzielają jednego z najważniejszych wywiadów – tradycyjnie telewizja BBC realizuje z nimi program „Open Minds”. W tym czasie rodzinami laureatów i ich zaproszonymi przyjaciółmi opiekują się pracownicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pokazując miasto, muzea i spełniając wszelkie życzenia.

Nadchodzi wreszcie ten dzień – i wspomniana na wstępie poranna próba generalna. Wyluzowani laureaci, ubrani swobodnie, żartują, zadają wiele pytań, a wręczana nagroda jest po prostu przechodnią atrapą. Przede wszystkim jednak ćwiczą gesty i kroki, jakie przyjdzie im wykonywać po południu przed królem Szwecji i szacownym gremium.

A więc: wstają ze swoich miejsc wtedy, gdy przedstawiający ich dzieło mówca, najczęściej przewodniczący noblowskiego jury w danej dziedzinie, przechodzi z języka szwedzkiego na angielski. Po wysłuchaniu tej części przemowy, indywidualnie podchodzą do króla Karola XVI Gustawa, by odebrać dyplom i medal z wizerunkiem fundatora Nagrody, następnie kłaniają się królowi, potem profesorom zasiadającym na scenie, a na końcu publiczności. Raz…dwa… trzy. Wydaje się to proste, ale emocje i trema po południu powodują czasem pewne - nazwijmy to – odstępstwa od tradycji, przyjmowane zresztą z humorem.

 

 

Z tym momentem ceremonii wiąże się jedno z najdziwniejszych z kolei pytań, jakie mi czasem zadawano: czy laureaci po wzięciu Nagrody wracają na swój fotel nie odwracając się plecami do króla i królowej? Otóż zapewniam, że mimo takiej wersji, krążącej przynajmniej w naszym kraju, wszystko odbywa się najzupełniej normalnie - nikt nie idzie tyłem zerkając przez ramię, tylko odwraca się i przodem dochodzi na swoje miejsce.

 

Dla dziennikarzy, którzy mają szczęście dostać się wówczas do sztokholmskiej Filharmonii, próba generalna stanowi niepowtarzalną okazję, by zobaczyć laureatów z innej niż oficjalna strony, a także poznać najbliższych członków ich rodzin, zasiadających na pustej jeszcze widowni. W miłej, niezobowiązującej atmosferze jest szansa podpytać na przykład o zwyczaje i upodobania laureatów. Powiem szczerze, że próba jest z racji swojego nieformalnego charakteru – przynajmniej dla mnie, ale także i dla wielu moich kolegów z innych krajów - ciekawsza od wielkiej gali. Nie ma tu jednak mowy o fotografowaniu, filmowaniu i nagrywaniu. Kamery i mikrofony na sali włączają tylko szwedzkie radio i telewizja, przeprowadzając ostatnie testy oświetlenia i nagłośnienia.

 

Można już natomiast podziwiać wystrój sali, udekorowanej jak zawsze kwiatami z San Remo. Włoskie miasto, w którym zmarł Alfred Nobel tradycyjnie przysyła do Sztokholmu tysiące świeżych kwiatów i efektownych liści, które układane są potem przez najlepszych specjalistów i zdobią miejsca, gdzie laureaci występują publicznie, a także stoły w ratuszu. To zawsze bardzo piękne kompozycje, zharmonizowane ze sobą, z przewagą wybranych barw, ale wielogatunkowe. Ciekawa jestem, jak będzie w tym roku. Jedno wiem – na pewno interesująco i uroczyście.

 

Elżbieta Strucka

  

PRZECZYTAJ I POSŁUCHAJ również: Znamy tegorocznych noblistów



Więcej na www.nobelprize.org

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Nobel z medycyny za HIV i brodawczaka

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2008 11:51
Znamy tegorocznych laureatów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nobel za łamanie symetrii

Ostatnia aktualizacja: 07.10.2008 11:32
Nagrodą podzielą sią badacze japońskiego pochodzenia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nobel z chemii za białko GFP

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2008 11:49
Nagroda Nobla z dziedziny chemii trafi do trzech naukowców.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Znamy tegorocznych noblistów

Ostatnia aktualizacja: 15.10.2007 10:05
Nagrody Nobla ustanowił swoim testamentem Alfred Nobel, szwedzki wynalazca.
rozwiń zwiń