Nauka

Wycieczki do Czarnobyla już w 2011

Ostatnia aktualizacja: 21.12.2010 13:00
Miejsce najtragiczniejszej w skutkach nuklearnej awarii w historii, Czarnobyl, zmienia się powoli w jedną z największych atrakcji Ukrainy. Być może także Euro 2012. Co na to naukowcy?

 

Tydzień temu rząd naszych sąsiadów ogłosił, że w przyszłym roku rejon Czarnobyla zostanie na stałe i oficjalnie otwarty dla turystów. Bedą mogli do woli napatrzyć się na nuklearne zniszczenia, a wnikliwej kontroli zostanie poddane tylko to, jak długo tam zostaną i co będą jedli.

Ryzyko przebywania w Czarnobylu jest, zdaniem ukraińskiego rządu, „minimalne”. Zagraniczni komentatorzy podkreślają jednak, że – podobnie jak wakacje ze sportami ektremalnymi – wizyta w Czarnobylu nie jest pozbawiona zagrożeń.

600 000 napromieniowanych

Reaktor w Czarnobylu eksplodował w 1986 roku. Wybuch odrzucił 2000-tonową pokrywę reaktora i rozprzestrzenił 400-krotnie więcej substancji radioaktywnych niż bomba w Hiroszimie, zanieczyszczając obszar 200 000 kilometrów kwadratowych. Na napromieniowanie narażonych zostało 600 000 osób.

Po katastrofie wokół Czarnobyla utworzono specjalna strefę bezpieczeństwa obejmująca teren 30 km wokół reaktora. I własnie ta „strefa zero” już za rok będzie otwarta dla zwiedzających.

Tuż po katastrofie władze radzieckie nie wiedziały, jak silne jest skażenie i jak duży powinien być obszar ochronny, dlatego wielkość terenu zamkniętego została wytyczona dość arbitralnie. Później okazało się, że niektóre rejony w zamkniętej strefie zostały napromieniowane w tylko niewielkim stopniu, a materiały radioaktywne, które przecież także podlegają rozkładowi, w niektórych miejscach szybko zniknęły.

Tym niemniej spore fragmenty strefy wciąż są niebezpieczne – mowa tu przede wszystkim o miejscach składowania odpadów radioaktywnych, sarkofagu, który przykrywa zniszczony reaktor, czy Czerwonym Lesie, gdzie „pofrunęło” większość produktów eksplozji. Cez, stront i pluton wciąż tam są. Ten ostatni pierwiastek na pełen rozkład potrzebuje nawet tysięcy lat.

- Wizyty będą monitorowane, a turyści nie będa mieli dostępu do tych terenów – uspokaja Vadim Chumak z ukraińskiego Instytutu Medycyny Popromiennej.

Wycieczka bez lokalnej kuchni

Ekolog i biolog Anders Moller z Uniwersytetu Paris-Sud (Francja) od dwudziestu lat co roku  spędza w Czarnobylu od tygodnia do trzech, badając efekty, jakie promieniowanie wywiera na żyjących tam ludzi, zwierzęta i rośliny. – Poziom promieniowania, jakiego doświadczam, jest porównywalny z tym, jakie otrzymuje się podczas robienia zdjęcia roentgenowskiego w gabinecie lekarskim – mówi. – Ale istnieją tam silne lokalne różnice, jeżeli chodzi o poziom napromieniowania. Nawet 10 000-krotne – dodaje.

Największym zagrożeniem jest spożycie czegokolwiek, co zawiera materiał radioaktywny. – Nie jem loklanych produktów. Ludzie, którzy tam mieszkają, nie mają takiego luksusu i żyją z tego, co wyrośnie w ich ogródkach. Na własne oczy widziałem wskaźniki licznika Geigera: ziemniaki i cebule, które tam rosną, są często bardzo radioaktywne – mówi Moller.

 

Pripiat,
Pripiat, opuszczone miasto. For. C. Montgomery, źr. Wikipedia.

Oczywiście, turyści nie będą spożywali lokalnych produktów, a, jak zapewnia Chumak, powietrze w rejonach zwiedzanych przez turystów będzie wolne od zanieczyszczeń niesionych drogą powietrzną (aerozole, pył). W ostateczności chętni założą maseczki…

Ruch turystyczny w Czarnobylu już się rozwija. Władze widzą w nim czynnik, który może pomóc w ekonomicznym rozwoju rejonu. - Wizyty w elektrowni mogłyby stać sie jedną z atrakcji Euro 2012 – spekuluje Chumak.

Co można zobaczyć?

To chyba najwazniejsze pytanie: co ciekawego jest do zobaczenia w Czarnobylu? - Przede wszystkim samo miasto – mówi Chumak. W tej chwili jest słabo napromieniowane, dużo mniej niż przeciętne miasto europejskie. Znajduje się tam specjalna platrofrma, z której można obejrzeć pokrywający reaktor sarkofag. Oczywiście, z bezpiecznej odległości, bo im bliżej kopuły, tym wyższe stężenie zanieczyszczeń.

Inną atrakcją może być karmienie ryb, które pływają dzisiaj w basenie, którego wody niegdyś chłodziły reaktor. Następnie wizyta w Pripiacie, mieście ewakuowanym dzień po katastrofie. Do dziś dość napromieniowanym, ale – z powodu krótkiego trwania – wizyta tam nie będzie groźna.

Moller: - Strefa zamknięta to upiorne miejsce. Dziwaczne na wiele sposobów. Są tam wioski, które zostały opuszczone na stałe i do dzisiaj słychać tam niewiele ptaków czy innych zwykłych oznak życia.

- To byłby dziwny rodzaj ekoturystyki odwróconej – mówi Tim Mousseau z Uniwersytetu Południowej Karoliny (USA). – Mogłaby okazać się użyteczna, ucząc ludzi o konsekwencjach wypadków z energią nuklearną. Zwiększyłaby świadomość w tej kwestii.

Moller jest bardziej sceptyczny: - Nie wiem, czy chciałbym wyjechać tam na swój miesiąc miodowy... - mówi. A Państwo? Czy chcieliby pojechać do Czarnobyla?

(ew/livescience.com)

Czytaj także

Jeśli wakacyjna przygoda to tylko w Czarnobylu

Ostatnia aktualizacja: 18.08.2010 07:07
Krakowskie biura turystyczne z powodzeniem sprzedają wyjazdy na tereny byłej elektrowni atomowej w Czarnobylu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Czarnobyl 2011

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2010 08:00
Patryk Wega, reżyser kryminalnego "Pitbula" i komedii "Ciacho" przygotowuje właśnie horror o mrożącym krew w żyłach tytule "Czarnobyl 2011".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niebawem na wycieczkę do Czarnobyla

Ostatnia aktualizacja: 12.12.2010 11:10
Ukraińskie władze chcą otworzyć zamknięta po katastrofie 1986 r. strefę wokół elektrowni atomowej w Czarnobylu dla ruchu turystycznego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Atomowa turystyka w Czarnobylu

Ostatnia aktualizacja: 15.12.2010 08:16
Odizolowane od świata miejsce katastrofy jądrowej będzie można zwiedzać.
rozwiń zwiń