Kultura

Krytyk międzywojnia

Ostatnia aktualizacja: 16.10.2007 11:31
Bohdana Korzeniewskiego pasja, ironia, odwaga i niezależność w ocenach postawiły w pierwszym rzędzie krytyków międzywojnia.

Domagał się od teatru służby społecznej i poszanowania dla tradycji narodowej. Po wojnie, wierząc, że teatr stanie się szekspirowskim zwierciadłem epoki, podjął się pracy reżysera.

Posłuchaj audycji Tomasza Mościckiego w 15 rocznicę śmierci Bohdana Korzeniewskiego. Krytyka teatralnego wspominają Barbara Osterloff i Jacek Wakar. Program Drugi Polskiego Radia (19,2 MB)

''Źr. stockxpert.com.

Korzeniewski po wojnie wystawiał sztuki na najlepszych polskich scenach, także w Teatrze Telewizji. Odkrył na nowo Aleksandra Fredrę, współreżyserując pierwszą po wojnie ekranizację Zemsty. Był także autorem zrewidowanych przekładów Moliera i tłumaczem dzieł literatury rosyjskiej.

Z wdową po Bohdanie Korzeniewskim – profesor Anną Kuligowską-Korzeniewską, historykiem teatru, kierownikiem Katedry Dramatu i Teatru w Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie – rozmawiał Andrzej Burgoński.

Jak po krótce scharakteryzowałaby Pani przedwojenny okres działalności teatralnej Bohdana Korzeniewskiego?

O działalności Bohdana Korzeniewskiego w tamtych czasach mogę mówić nie tyle z perspektywy osobistej, co raczej z perspektywy historyka teatru. Urodził się w Siedlcach. Pierwszą wojnę spędził na Białorusi. Był to przystanek, na jakim zatrzymała się rodzina Korzeniewskiego ekspediowana z nakazu cara do Rosji. Tam mój przyszły małżonek doświadczył pierwszej fazy historii: pierwszej wojny i przyjścia bolszewików, do czego wracał w późniejszych wspomnieniach. Następnie wraz z rodziną powrócił do Siedlec. Ukończył gimnazjum im. hetmana Żółkiewskiego. Już w tym czasie często odwiedział stolicę. Pamiętam z jego relacji, że bywał w teatrach. Jednym z pierwszych przedstawień, jakie zobaczył w latach dwudziestych, była Róża w reżyserii Leona Schillera, wystawiana w Teatrze Bogusławskiego. Podjął następnie studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończył napisaniem pracy magisterskiej „Drama w warszawskim Teatrze Narodowym podczas dyrekcji Ludwika Osińskiego (1814-1831)”. Praca ta ukazała się jako książka w 1934 roku. Autor otrzymał za nią nagrodę Kasy Mianowskiego, co pozwoliło mu udać się do Francji i rozpocząć studia nad literaturą i sztuką aktorską XVIII wieku. W tym okresie Korzeniewski zainteresował się także ideą sztuki aktorskiej Wojciecha Bogusławskiego.

Po powrocie do Polski rozpoczął działalność naukową i dydaktyczną.

Odpowiadając na zaproszenie Leona Schillera i Aleksandra Zelwerowicza, podjął się roli wykładowcy w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej. Słuchaczami wykładów Korzeniewskiego z historii teatru byli m.in. późniejszy wybitny reżyser - Erwin Axer i Danuta Szaflarska. Temperament Korzeniewskiego skłonił go, by „bezdomnej nauce”, jaką była wówczas historia teatru, zapewnić warsztat badawczy. Zgodnie z ideałami tak zwanej wielkiej reformy teatru, zaczął gromadzić, porządkować i umiejętnie wykorzystywać dokumentację teatralną. Były to ocalałe roczniki afiszów Teatru Narodowego z czasów Bogusławskiego, ogromne bogactwo egzemplarzy teatralnych i fotografii. Korzeniewski zorganizował pierwszy dział teatralny, który ulokował w Bibliotece Narodowej. Jego działania przy tworzeniu zbiorów oraz walka o książki i dokumenty, którą prowadził w czasie wojny i tuż po wojnie, jest częścią tak zwanej legendy Korzeniewskiego.

Bohdan Korzeniewski był także jednym z najlepszych krytyków międzywojnia.

Tak. Chwycił także za pióro jako krytyk teatralny. Jego teatrologiczną krytykę charakteryzowała ostrość sądu, w której rywalizował z Tadeuszem Boy-Żeleńskim. Pozwalała ona dostrzec nie tylko dramat wystawiany na scenie, ale także sztukę inscenizatorską i sztukę aktorską. Przedwojenne recenzje Korzeniewskiego ukazywały się w pismach o najwyższej randze literacko-społecznej okresu międzywojnia: „Wiadomościach Literackich” i „Pionie”. Po wojnie zostały zebrane i wydane w książce pt. Spory o teatr (1966).

W czasie drugiej wojny światowej Bohdan Korzeniewski działał w konspiracji. Jego olbrzymią zasługą było także uratowanie księgozbioru BUW przed grabieżą.

Dzięki Tadeuszowi Żenczykowskiemu na jesieni 1939 roku zaangażował się w działalność podziemną. Z jego inicjatywy powstała Tajna Rada Teatralna działająca w konspiracji. Zasiedli w niej najwybitniejsi ludzie teatru, m.in.: Leon Schiller i Edmund Wierciński. Układano plany dla teatrów w Polsce po wyzwoleniu. Korzeniewski wchodził także w skład sądów wydających wyroki na ludzi, którzy łamali podstawowe zasady moralności patriotycznej. Dotyczyło to zwłaszcza ludzi ze środowiska teatralnego, którzy zdecydowali się na współpracę z Niemcami. Na jesieni 1940 roku przez sześć tygodni był więźniem obozu w Oświęcimiu, skąd dzięki olbrzymim staraniom udało się go wykupić. Podjął następnie pracę magazyniera w Bibliotece Uniwersyteckiej, gdzie jako woźny pracował również Czesław Miłosz. Pod wpływem relacji Korzeniewskiego poeta napisał dwa opowiadania oświęcimskie pt. Pagórek i powrót. Na terenie biblioteki Korzeniewski spędził całe Powstanie Warszawskie. W tym okresie spłonął zespół afiszów, najcenniejszych teatraliów, które złożył na Okólniku jeszcze przed wybuchem powstania. Spłonęła także rozprawa doktorska Korzeniewskiego o Wojchiechu Bogusławskim.

Tuż po wojnie Pani mąż udał się na ziemie odzyskane. Jaki cel miała ta podróż?

Korzeniewski walczył o powrót zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej, wywiezionych przez Niemców. W tym celu wyjechał na Dolny Śląsk. Było to w maju 1945 roku, kiedy jeszcze trwał front. Wcześniej, z ekipą profesora Lorenza, przybył do leżącej w gruzach stolicy, ratując najrozmaitsze archiwa pisarzy i zbiory narodowe.

Okres powojenny znaczony był niezwykle natężoną działalnością teatralną Bohdana Korzeniewskiego. Jakie wymieniłaby Pani najważniejsze wydarzenia tego okresu?

Po zakończeniu wojny Korzeniewski przybył do Łodzi. Wraz z Edmundem Wiercińskim utworzył przy Teatrze Wojska Polskiego Scenę Poetycką, której był kierownikiem literackim. W jej ramach odbyła się tylko jedna premiera. Przedstawienie Elektra Jeana Giraudoux zostało szybko zdjęte z repertuaru przez władze komunistyczne. W roku 1948, w utworzonym przez Erwina Axera Teatrze Kameralnym Domu Żołnierza, Korzeniewski dał premierę Szkoły żon Moliera.
Łódzką działalność pedagogiczną rozpoczął Korzeniewski od organizacji wydziału dramaturgicznego w kontynuacji PIST-u (późniejszej PWST), pełniąc rolę prorektora placówki dydaktycznej.

Po trzech latach przeniósł się do Warszawy. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych na deskach Teatru Polskiego wystawił Męża i żonę – Fredry, Don Juana – Moliera i Grzech -  Żeromskiego. W latach 1952-54 sprawował urząd dyrektora artystycznego Teatru Narodowego. Nie chciał objąć dyrekcji naczelnej placówki. Był to okres największego nasilenia doktryny stalinizmu i wzmożonego socrealizmu w sztuce. Do dziś nie wiadomo, dlaczego człowiek bezpartyjny, mający za sobą działalność w AK, który nigdy nie uległ ideologii komunistycznej czy stalinowskiej, objął to stanowisko. Odpowiedzią na to pytanie może być moim zdaniem fakt, że był wówczas najgłośniejszym i najbardziej interesującym reżyserem. Poza tym zadecydował o tym obowiązek wobec narodowej kultury, do jakiego poczuwał się Korzeniewski. W tym okresie wystawił tak zwaną radziecką sztukę Człowieka z karabinem, ale zostawił po sobie także pamięć wielkiego Rewizora – Mikołaja Gogola. Po dwuletnim epizodzie w Teatrze Narodowym skupił się wyłącznie na działalności reżyserskiej, literackiej i pedagogicznej.

W tym okresie podjął się także wieloletniej działalności w I.T.I. (Międzynarodowym Instytucie Teatralnym), najważniejszej wówczas organizacji skupiającej ludzi teatru z siedzibą w Paryżu. Zasiadał w komitecie wykonawczym I.T.I., zajmując się organizacją festiwali i konferencji międzynarodowych. Był platformą kontaktów artystycznych ludzi teatru z całego świata.

Charakterystyczna dla tego okresu była także działalność translatorska Korzeniewskiego.

Tak. Charakteryzowały ją kolejne powroty do ukochanego Moliera. Rozpoczął, pod koniec lat czterdziestych od próby rewizji przekładu Tadeusza Boya-Żeleńskiego Męża i żony, a następnie Don Juana. W dorobku Korzeniewskiego mieści się łącznie dziewięć przekładów Molierowskich. Ostatnią przetłumaczoną sztuką, która jeszcze nie doczekała się wystawienia scenicznego, był Mizantrop – napisany wierszem przez Moliera. Jest to sztuka o obłudzie, także o obłudzie politycznej, która nie straciła do dziś na aktualności. Korzeniewski był człowiekiem politycznie namiętnym i uprawiał czasami teatr z takiego powodu. Na przykład wtedy, gdy przez kilka lat walczył o wystawienie Nie-Boskiej komedii – Krasińskiego. Wreszcie udało mu się ją wystawić w Teatrze Nowym w Łodzi, dzięki zaproszeniu Kazimierza Dejmka.
Na Polskę ludową patrzył z niesłychanym obrzydzeniem, zwłaszcza na Polskę okresu Bieruta i Gomułki. Nie nabrał się na przełom październikowy, choć z niego skorzystał, mogąc wystawić właśnie Nie-Boską komedię czy zrealizować Świętą Joannę - Shaw’a.

Jakim człowiekiem był Pani małżonek – Bohdan Korzeniewski?

Mogłam obserwować życie Korzeniewskiego od lat siedemdziesiątych. Wcześniej, gdy studiowałam polonistykę i teatrologię na Uniwerytecie Łódzkim, był dla mnie tylko legendą teatru polskiego. Obserwując życie i postawę Korzeniewskiego na zasadach domowych, mogę powiedzieć, że był człowiekiem niesłychanie niezłomnym i niesamowicie zasadniczym w sprawach artystycznych i moralnych. W obserwacji działalności Korzeniewskiego pamiętam okres Solidarności i stanu wojennego, kiedy aktorzy znów stali się obywatelami i poprzez bojkot środków masowego przekazu protestowali przeciwko przemocy zastosowanej dla stłumienia ruchu wolnościowego. Mój mąż w tym ruchu oporu zajmował szczególne miejsce. Analogia między okresem wojny, kiedy osądzał aktorów, którzy poszli na współpracę z Niemcami, a okresem stanu wojennego, nasuwała się sama przez się. Dla lepszego zobrazowania klimatu tamtych czasów odsyłam Państwa do wywiadu-rzeki przeprowadonego z Bohdanem Korzeniewskim przez Małgorzatę Szejnert pt. „Sława i infamia”.

Dziękuję za rozmowę.

 

www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Lem w teatrze

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2008 11:52
11 września odbędzie się pierwsza premiera "Bajek robotów" w nowo powstałym teatrze Anny Goronostaj - Teatrze Capitol. Aż 350 widzów, którzy zasiądą w czerwonych, aksamitnych fotelach, będzie mogło przekonań się o tym , że „Bajki robotów” Stanisława Lema nie są tylko tekstem trudnym w odbiorze, a wręcz przeciwnie- bawią i śmieszą.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Klątwa" na deskach teatrów

Ostatnia aktualizacja: 30.05.2007 10:44
Teatralne dzieje "Klątwy" świadczą o jej uniwersalności i bogactwie znaczeń przekazywanych w formie raz to naturalistycznej, raz symbolicznej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Gustaw-Konrad i Antek Boryna

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2008 11:08
Ignacy Gogolewski od przeszło pięćdziesięciu lat występuje na scenie teatralnej. Zapamiętany został ze wspaniałych kreacji w „Dziadach” Mickiewicza, „Mazepie” Słowackiego, a niedawno – „Operetce” Witolda Gombrowicza. W wydanej ostatnio książce biograficznej, aktor dokonuje analizy całego swojego życia prywatnego i artystycznego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Plus Minus

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2010 19:10
Jak co tydzień doradzamy i odradzamy co czytać, oglądać i słuchać.
rozwiń zwiń