RCKL

Francuska historia i artefakty w miksturze Ko Shin Moon

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2019 10:01
Jak przywrócić do życia dawne nagrania muzyki tradycyjnej i wpleść je w materię muzyki tanecznej i folktroniki? Wiedzą to doskonale muzycy francuskiego duetu Ko Shin Moon.
Okładka płyty 78 Fragments
Okładka płyty „78 Fragments”Foto: mat. pras.

Wirtualna wizyta w Bibliothèque Nationale de France. Dziś nie trzeba już jechać do Paryża, żeby dostać się do archiwów słynnej instytucji. Wystarczy wizyta na portalu Gallica, a setki lat francuskiej historii i artefaktów dawnej potęgi kolonialnej mamy na wyciągnięcie ręki.

Wykorzystał to zespół Ko Shin Moon, który swój najnowszy album oparł na fragmentach wydobytych z fonograficznej skarbnicy.

Sample odgrywają tu rolę kluczową, jako punkt wyjścia do kształtowania melodii, rytmu i formy utworów - nie wspominając o tym, że nierzadko mamy wrażenie, jakby mówiły do nas głosem duchów dawnych czasów i miejsc.

Z okazji 20-lecia istnienia cyfrowych archiwów Francuskiej Biblioteki Narodowej artyści z Ko Shin Moon zostali poproszeni o stworzenie utworu opartego na fragmentach dawnych szelakowych nagrań przechowywanych w Paryżu. Premiera miała miejsce podczas rocznicowych obchodów w 2018 roku, które zapoczątkowały kilkumiesięczny proces powstawania kolejnych kompozycji, zebranych później na wydawnictwie „78 Fragments”.

Album zespołu Ko Shin Moon, już drugi w katalogu oficyny Akuphone, jest na swój sposób wyjątkowy. Podobnie jak na pierwszym, duet serwuje nam miksturę złożoną ze współczesnych brzmień elektronicznych, dźwięków analogowych syntezatorów, instrumentów tradycyjnych i fragmentów nagrań terenowych. Jednak tym razem jako źródło sampli muzycy wybrali fragmenty szybkoobrotowych płyt (78 rpm) udostępnionych przez paryską bibliotekę. Znalazły się na nich nagrania z Bliskiego i Dalekiego Wschodu, Azji Południowo-Wschodniej, Ameryki Północnej, Afryki oraz Francji, wszystkie zarejestrowane w latach 1910-1940. Mamy tu zatem do czynienia z materią szumiącą i trzeszczącą. Jednak wszystkie niedoskonałości dawnych nagrań szelakowych udało się muzykom sprytnie zakamuflować pod warstwą elektroniki. Sample odgrywają tu rolę kluczową – jako punkt wyjścia do kształtowania melodii, rytmu i formy utworów (nie wspominając o tym, że nierzadko mamy wrażenie, jakby mówiły do nas głosem duchów dawnych czasów i miejsc).

Muzyka Ko Shin Moon stanowi nie tylko fuzję stylistyczną. To też fuzja, która odbywa się na płaszczyźnie geograficzno-muzycznej. Duet Axel Moon-Niko Shin lubi zaskakiwać nieoczywistymi zestawieniami instrumentów i muzycznych tradycji. W kompozycji „Sabat Sabing – Les Consonnes” przedwojenne nagrania z Laosu stopione zostają z nagraniami z Japonii oraz surowymi brzmieniami automatu perkusyjnego i syntezatorów przywodzących na myśl lata 70. Otwierający album utwór „L’Offrande” oparty został na rytmie wygrywanym przez nagrane w Azji Południowo-Wschodniej organki ustne khaen. Kompozycja „Nava” przenosi nas w świat muzyki północnej Afryki i Turcji (coś w sam raz dla fanów formacji Baba Zula). Świetnie wypada mocny, „daftpunkowy” utwór finałowy „La Pêcheur” z elementami melodii inspirowanych, jak sądzę, muzyką sundajską.

Muzyka Ko Shin Moon stanowi nie tylko fuzję stylistyczną. To też fuzja, która odbywa się na płaszczyźnie geograficzno-muzycznej. Duet Axel Moon-Niko Shin lubi zaskakiwać nieoczywistymi zestawieniami instrumentów i muzycznych tradycji.

Nowy album jednak nie wszystkim przypadnie do gustu. Razić może klubowa estetyka i taneczny szlif, ale to już kwestia gustu i tego, czy słuchacz jest otwarty na podobne eksperymenty z muzyką tradycyjną. Są tu momenty słabsze, zbyt plastikowe, ale komu coś takiego będzie przeszkadzać na parkiecie? To w końcu album idealny na letnie potańcówki.

Ko Shin Moon

„78 Fragments”

[Akuphone 2019]

Ocena 3,5/5

Krzysztof Dziuba, Program 2 Polskiego Radia

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Czytaj także

Aczolskie wesela i dyskoteki

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2019 10:30
Brzmi znajomo i pewnie mogłaby się sprawdzić na niejednym polskim weselu. Tyle że muzyka Leo Palayenga to nie tylko doskonała rozrywka, ale i inspirujące odświeżenie muzycznej tradycji ludu Aczoli.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pieśni z tysiąca i jednej nocy

Ostatnia aktualizacja: 30.07.2019 10:45
Stylizowane okładki jej płyt zdobiły główną witrynę najlepszego sklepu płytowego w Tel Awiwie – „The Third Ear”. Trudno było się oprzeć, zwłaszcza że dawno nie wznawiano na winylach oryginalnych albumów. A „Alf Leila Wa Leila” to jedna z najlepszych studyjnych pozycji w dorobku egipskiej artystki, nagrana i wydana dokładnie pół wieku temu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Yale Strom i muzyka na Chanukę

Ostatnia aktualizacja: 02.08.2019 11:35
Tytuł płyty „Shimmering Lights” – Migoczące światła – jest i przenośnią, i opisem chanukowej rzeczywistości. Migoczą światła przeszłości, palą się i dzisiaj chanukowe świece… Tradycja trwa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zabity za pieśń

Ostatnia aktualizacja: 06.08.2019 10:42
Imię: Lounès. Nazwisko: Matoub. W alfabecie tifinagh - ⵍⵡⴻⵏⵏⴰⵙ ⵎⴻⵄⵟⵓⴱ. Bard jakich mało. Od 40 lat rozpala żar w sercach „Amazigh people”, czyli Berberów, choć od 21 lat już nie żyje.
rozwiń zwiń