Historia

Akt 5 listopada - powrót sprawy polskiej

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2019 07:00
- Największą wartością listopadowego manifestu był niezamierzony, międzynarodowy rezonans – mówił na antenie Polskiego Radia dr Janusz Osica. – Nadał sprawie polskiej wyraźny impuls i rozpoczął swoistą licytację na dyplomatycznym forum.
Audio
  • Znaczenie akty 5 listopada - audycja z cyklu "Kronika Polska". Komentuje historyk dr Janusz Osica (24.09.2001).
Plakat zawierający treść proklamacji fot. Wikimedia Commons.
Plakat zawierający treść proklamacji fot. Wikimedia Commons.

Wyczerpująca wojna pozycyjna

Nadzieje Niemiec na błyskawiczne rozstrzygnięcie I wojny światowej ugrzęzły w błotnistych okopach wojny pozycyjnej. Sztab niemiecki, wobec topniejących rezerw, rozpaczliwie poszukiwał ludzi. Uwagę zwrócono na ludność Królestwa Polskiego, opanowanego przez państwa centralne w 1915 roku. Szacowano, że Polacy byliby w stanie wystawić milionową armię, zdolną przełamać impas na froncie. – Zdawano sobie jednak sprawę, że motywacją mogła być jedynie niepodległość – mówił historyk dr Janusz Osica.

Akt 5 listopada

5 listopada 1916 roku niemiecki gubernator Warszawy gen. Beseler, a w Lublinie jego austro-węgierski odpowiednik gen. Kuk, ogłosili dwa równobrzmiące manifesty.

Kluczowy fragment brzmiał: "Przejęcie niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i życzeniem powodowani, by ziemie polskie, przez waleczne ich wojska ciężkimi ofiarami panowaniu rosyjskiemu wydarte do szczęśliwej wywieść przyszłości, Cesarz Austrii i Apostolski Król Węgier oraz Jego Cesarska Mość Cesarz Niemiecki ułożyli się, by z ziem tych utworzyć państwo samodzielne, z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem".

- Analiza treści tego patetycznie brzmiącego dokumentu skłania do paradoksalnego stwierdzenia, że najważniejsze było w nim to, czego nie było – mówił dr Janusz Osica w audycji z cyklu "Kronika Polska". - Słowo niepodległość zastąpiono ostrożnym zwrotem o samodzielnym państwie polskim.

Manifest nie wspominał też o powołaniu polskiego rządu czy granicach, których oznaczenie odłożono na okres późniejszy. Znaczenie miała jedynie kwestia armii polskiej, jako przyrostu sił w celu dalszego prowadzenia wojny. - Wizja małego, wasalnego państewka, złożonego z nieokreślonej części zaboru rosyjskiego nie mogła wywołać euforii Polaków – tłumaczył historyk.

Międzynarodowe echo

Akt 5 listopada proponował niewiele, ale po raz pierwszy podczas I wojny światowej na europejskich dworach pojawiła się zapomniana kwestia państwa polskiego. Wbrew intencjom obu cesarzy dokument uwydatnił międzynarodowy charakter sprawy polskiej. Milczące dotąd państwa ententy, które nie chciały narazić się Rosji, nie mogły zignorować deklaracji państw centralnych. Musiały własną aktywnością osłabić inicjatywę Berlina i Wiednia. Rozpoczęła się swoista licytacja na dyplomatycznym forum.

Zobacz serwis specjalny PR poświęcony I wojnie światowej.

mjm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Roman Dmowski – twórca Narodowej Demokracji

Ostatnia aktualizacja: 02.01.2020 05:50
"Można było nie zgadzać z jego ideologią, ale niepodobna nie uznać, że kierował się najszczerszymi intencjami służenia narodowi" – tak o Romanie Dmowskim pisano w przedwojennym "Zielonym Sztandarze".
rozwiń zwiń