Salome Zurabiszwili, prezydent Gruzji w latach 2018-2024. Dodała, że Gruzini wciąż opowiadają się za integracją europejską i potrzebują sygnału od UE, że nie zostali zapomniani.
Według niej, obecnie w Gruzji istnieje bardzo duża rozbieżność między polityką prowadzoną przez prorosyjski rząd partii Gruzińskie Marzenie oraz poglądami i postawami gruzińskiego społeczeństwa. Podkreśliła, że duża większość Gruzinów pozostaje zwolennikami integracji europejskiej i maksymalnego zbliżenia z Zachodem.
Oceniła, że obecna władza w Gruzji i rządząca partia Gruzińskie Marzenie “jest pod całkowitym wpływem jednego oligarchy” - Bidziny Iwaniszwilego - który z kolei, jak mówiła, jest pod całkowitym wpływem Rosji. Zdaniem Zurabiszwili, Rosja prowadzi w Gruzji “przemyślaną politykę mającą na celu przejęcie całkowitej kontroli nad tym państwem - poprzez przejmowanie instytucji, przywództwa politycznego, manipulowanie wynikami wyborów czy wszelkiego rodzaju propagandę”. - Jednakże gruzińskie społeczeństwo od bardzo dawna jest zwrócone w stronę Europy; widać to w badaniach opinii, nawet przeprowadzonych niedawno przez ośrodki związane z rządem - zaznaczyła. Wskazała przy tym na protesty trwające niemal nieustannie od wyborów w 2024 roku, mimo represji wobec protestujących. - Te represje się nasilają; ludzie są aresztowani za nic - mówiła Zurabiszwili. Wskazała też na praktyki takie jak ograniczanie wolności mediów, w tym np. wskazywanie przez władzę określeń, których użycie przez dziennikarzy na wizji może zostać ukarane grzywną.
Zdaniem Zurabiszwili, represje powodują, że duża część Gruzinów zdecydowała się nie wyrażać głośno swojego niezadowolenia z polityki władz, m.in. w obawie o utratę pracy. - Jest też jednak aktywna mniejszość, która wciąż protestuje i czeka, aż wydarzy się coś, co spowoduje mobilizację bardziej masowego ruchu - mówiła. Jak oceniła, taka okazja może nadarzyć się podczas kolejnych wyborów, w których wciąż opozycja może zwyciężyć.
- W sumie jesteśmy w nie tak odmiennej sytuacji od Węgier pod rządami Viktora Orbana. Tam opozycji, która bardzo mocno podkreślała znaczenie demokratycznych praw i silnych instytucji, udało się zwyciężyć w wyborach. Myślę, że w punkcie, w którym znajdujemy się obecnie, wciąż jeszcze widać nadzieję - zaznaczyła Zurabiszwili. Podkreśliła jednak, że walka w przyszłych wyborach będzie zacięta.
Nawiązując do proeuropejskich postaw gruzińskiego społeczeństwa, Zurabiszwili oceniła, że powinny one dalej znajdować odzwierciedlenie w polityce Unii Europejskiej względem Gruzji; wskazała m.in. na potrzebę wsparcia gruzińskich organizacji pozarządowych i niezależnych mediów. - Potrzebujemy więcej działań ze strony UE, które pokażą Gruzinom, że nie zostali zapomniani - podkreśliła. Podziękowała też Polsce za nieustanne wspieranie Gruzinów w ich dążeniu do Europy.
Jak zauważyła, polityczne wsparcie ze strony Europy będzie kluczowe, gdy w Gruzji będą odbywać się następne wybory. Tłumaczyła, że wsparcie, podobne do tego, którego Unia udzieliła społeczeństwu demokratycznemu w Mołdawii czy na Węgrzech, może pomóc przeciwstawić się naciskom i próbom wpływania na wybory ze strony sił prorosyjskich.
Zurabiszwili oceniła też, że potrzebne są sankcje ze strony Unii wymierzone w reżim i jego funkcjonariuszy odpowiedzialnych za represje wobec społeczeństwa - podobne do tych, które wdrożyła już np. Wielka Brytania, zamrażając im aktywa i zabraniając im wjazdu na Wyspy.
Salome Zurabiszwili była prezydentem Gruzji w latach 2018-2024. W 2024 roku w wyborach parlamentarnych, których wynik wzbudził w Gruzji i za granicą kontrowersje i zarzuty sfałszowania wyniku, władzę objęła partia Gruzińskie Marzenie.
Rządzący z nowym premierem Iraklim Kobachidzem na czele zorganizowali następnie zbojkotowane przez opozycję pośrednie wybory prezydenckie, w którym elektorzy wybrali na urząd wskazanego przez Gruzińskie Marzenie kandydata Micheila Kawelaszwilego, byłego piłkarza reprezentacji Gruzji.
Urzędująca prezydent Zurabiszwili zapowiedziała wtedy, że nie uzna wyników wyborów prezydenckich i że pozostanie na urzędzie do czasu wyboru jej legalnego następcy.
Jednym z pierwszych kroków, jakie podjęły nowe władze w Tbilisi, była m.in. decyzja o wstrzymaniu negocjacji akcesyjnych do UE oraz przyjęcie tzw. ustawy o zagranicznych agentach, która uderzyła w organizacje pozarządowe i niezależne media. Wynik wyborów i pierwsze działania nowej władzy wzbudziły masowe protesty w Gruzji, uznawane za największe w historii kraju.
Zaniepokojenie zmianami w Gruzji wyrażały w ostatnich latach instytucje międzynarodowe, w tym Parlament Europejski czy OBWE, która w marcowym raporcie pisała o “regresie demokracji” w Gruzji. W lipcu 2025 r. eurodeputowani uznali, że Gruzja padła ofiarą przejęcia państwa przez rządzącą partię Gruzińskie Marzenie i traci demokratyczny charakter. Europosłowie wezwali do przeprowadzenia nowych wyborów parlamentarnych pod nadzorem międzynarodowych i niezależnych obserwatorów.
Proces akcesyjny do UE Gruzji po decyzji władz w Tbilisi z 2024 roku pozostaje de facto wstrzymany. W odpowiedzi na ustawę rozszerzającą kontrolę rządu nad mediami i organizacjami pozarządowymi w marcu br. UE zawiesiła też ruch bezwizowy dla posiadaczy gruzińskich paszportów dyplomatycznych, służbowych i urzędowych.
PAP/ks