Tegoroczne upały i susza doprowadziły do problemów z chłodzeniem elektrowni w kilku europejskich państwach. Spadek poziomu wód ograniczał możliwość pracy między innymi elektrowni jądrowych na Węgrzech i w Rumunii. Zdaniem Jakuba Wiecha podobne sytuacje mogą się powtarzać, jeśli wraz ze wzrostem temperatur będą nasilać się ekstremalne zjawiska pogodowe.
Wysokie temperatury, fale upałów i niedobór wody coraz wyraźniej wpływają na sektor energetyczny. W ostatnich tygodniach problemy z pracą elektrowni były związane między innymi z ograniczonym dostępem do wody potrzebnej do chłodzenia. Jak wskazuje ekspert, jest to konsekwencja procesu globalnego ocieplenia.
„Po prostu jest cieplej. Z dekady na dekadę średnia temperatura powierzchni Ziemi wzrasta” – mówi Jakub Wiech. Jak podkreśla, wzrost temperatur oznacza większą ekspozycję na ekstremalne fale upałów, susze, ale również gwałtowne opady.
Jednym ze sposobów ograniczania skutków zmian klimatu jest dostosowanie infrastruktury. Elektrownie mogą otrzymywać bardziej odporne systemy chłodzenia i rozwiązania pozwalające ograniczyć zużycie wody. Podobne działania można podejmować w budownictwie, między innymi poprzez projektowanie budynków, które trudniej się nagrzewają.
Możliwości adaptacji mają jednak swoje granice. Problem dotyczy bowiem nie tylko infrastruktury, ale również ekosystemów. Zwierzęta i rośliny są narażone na pożary, stres cieplny i niedobór wody. „No bo w lesie nie postawimy klimatyzacji” – zauważa Jakub Wiech.
Jego zdaniem konsekwencje zmian klimatu nie będą przypominały jednego wielkiego wydarzenia znanego z filmów katastroficznych. Bardziej prawdopodobny jest stopniowy proces osłabiania kolejnych systemów. Już dziś przykładem są problemy z funkcjonowaniem elektrowni w warunkach ekstremalnie niskiego poziomu wód.
Aby ograniczyć skalę przyszłych problemów, konieczne jest przede wszystkim zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. Kolejnym etapem powinno być osiągnięcie neutralności klimatycznej, a następnie stopniowe usuwanie części dwutlenku węgla, który już trafił do atmosfery. Jak podkreśla Jakub Wiech, obecnie jesteśmy dopiero na początku tego procesu.
Transformacja energetyczna będzie jednak procesem długotrwałym. Jakub Wiech zaznacza, że nie należy mówić wyłącznie o kilku czy kilkunastu latach – zmiany będą zachodziły przez dekady. Jednocześnie w elektroenergetyce coraz większą rolę odgrywają odnawialne źródła energii.
Nie oznacza to jednak, że OZE będą jedynym elementem przyszłego systemu. Ważną rolę mają odgrywać również energetyka jądrowa, magazyny energii oraz inteligentne systemy zarządzania energią. Transformacja obejmuje zresztą nie tylko elektroenergetykę, ale również przemysł, transport i rolnictwo.
Jakub Wiech zwraca uwagę na tempo zmian zachodzących w Indiach i Chinach. Wskazuje, że odnawialne źródła energii szybko zwiększają swój udział w tamtejszych systemach elektroenergetycznych. W jego ocenie pokazuje to, że transformacja energetyczna już się dzieje, choć jej tempo i zakres różnią się w poszczególnych państwach.
Nie oznacza to jednak, że kolejne lato będzie na pewno równie gorące jak obecne. Zmiana klimatu nie przebiega liniowo, dlatego pojedyncze lata mogą być chłodniejsze lub cieplejsze. Długoterminowy trend pozostaje jednak jednoznaczny – średnia globalna temperatura rośnie.
W Polsce również widać tę zmianę. Liczba dni z temperaturą przekraczającą 30 stopni Celsjusza jest obecnie około dwukrotnie większa niż w połowie XX wieku. Zdaniem eksperta dane z dłuższego okresu pokazują wyraźny kierunek zmian.
„Jeżeli spojrzymy sobie na większy zakres danych dotyczących zmiany klimatu, mamy jednoznaczny trend rosnący, bardzo gwałtowny, najszybszy w znanej nam historii geologicznej Ziemi” – podsumowuje Jakub Wiech.
pż