Søreide odniosła się do wizyty polskiego ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego, który wystąpił podczas dorocznej konferencji norweskiej organizacji pracodawców NHO (Konfederacji Norweskiego Biznesu). W Oslo – w rozmowach z norweskimi firmami – minister przekonywał, że Polska pozostaje bezpiecznym i atrakcyjnym kierunkiem inwestycji, a jednym z efektów poprawy sytuacji gospodarczej w kraju są rosnące powroty Polaków z emigracji.
Według relacji z konferencji, Domański podkreślał m.in. kwestię konkurencyjności Europy i potrzebę wzmacniania potencjału inwestycyjnego oraz innowacyjnego. W programie wizyty znalazły się także spotkania z przedstawicielami norweskiego rządu – m.in. z ministrem obrony Tore O. Sandvikiem oraz ministrem energii Terje Aaslandem – a rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa gospodarczego i warunków dla inwestycji w strategicznych sektorach.
„Są świetnymi sąsiadami”
Søreide zwróciła uwagę, że braki kadrowe są w Norwegii powszechne, a pracownicy z Polski od lat należą do kluczowych grup wspierających norweski rynek pracy. – Polscy pracownicy nie tylko uzupełniają luki kadrowe, lecz także dobrze integrują się ze społeczeństwem – mówiła, wskazując na ich aktywność w lokalnych społecznościach i wolontariacie.
Z danych norweskiego urzędu statystycznego SSB wynika, że Polacy pozostają największą grupą imigrantów w Norwegii: na początku 2024 r. w kraju mieszkało ok. 109,7 tys. polskich imigrantów, a liczba osób urodzonych w Norwegii, których rodzice pochodzą z Polski, sięgała 17,1 tys.
Rosnące koszty modelu „dostęp bez wpływu”
Wątek migracji pracowniczej łączy się – zdaniem Søreide – z szerszą debatą o miejscu Norwegii w Europie. Polityczka oceniła, że obecny model relacji Oslo z UE (m.in. przez porozumienia EOG/EEA i umowy sektorowe) coraz wyraźniej pokazuje ograniczenia: Norwegia korzysta z dostępu do rynku, ale nie współdecyduje o kluczowych elementach unijnej polityki, w tym handlowej.
Søreide argumentowała, że w realiach rosnących napięć handlowych i pogłębiającej się integracji europejskiej (także w obszarze bezpieczeństwa) „pozostawanie na zewnątrz” staje się coraz droższe, a najlepszym rozwiązaniem byłoby pełne członkostwo Norwegii w UE.
Wątek „kosztów bycia poza UE” regularnie wraca w kontekście sporów taryfowych i działań ochronnych. Reuters opisywał m.in. obawy Oslo, by Norwegia – mimo uczestnictwa w jednolitym rynku – nie została „wciągnięta” w skutki wojny handlowej UE–USA i unijnych działań odwetowych. Równolegle UE wprowadzała też środki ochronne dotyczące wybranych importów (np. w sektorze metalurgicznym), co – jako kraj spoza UE – Norwegia odczuwa szczególnie wyraźnie.
Norwegia dwukrotnie odrzuciła członkostwo w UE w referendach (1972 i 1994), jednak dyskusja nie wygasła. W 2025 r. PAP informowała o sondażu pokazującym utrzymujący się podział opinii publicznej i rosnące zainteresowanie debatą o ewentualnym powrocie do tematu.
PAP/Statistisk sentralbyrå (SSB)/materiały PAIH/relacje z konferencji NHO/Reuters, bs