Podczas pobytu dziennikarskiego w Uzbekistanie udało nam się spotkać w Taszkencie z przedstawicielami Stowarzyszenia Polonia – Uzbekistan – Polska. Wśród nich była Elena Kaczorowska. Swoją opowieść rozpoczęła po polsku: "Mieszkam w Taszkencie. Nazywam się Elena Kaczorowska. Jestem Polką. Teraz pracuję jako doktor medyczny".
Jej rodzinne korzenie w Uzbekistanie sięgają czasów sowieckich represji. Dziadek Eleny, Edward Kaczorowski, został w 1932 roku zesłany z zachodnich terenów Ukrainy do Kazachstanu. Cztery lata później został rozstrzelany.
Rodzice Eleny również znaleźli się w Związku Radzieckim nie z własnej woli. Oboje byli lekarzami. Po ukończeniu Samarkandzkiego Instytutu Medycznego zostali skierowani do obwodu chorezmijskiego, gdzie brakowało personelu medycznego.
Lekarze „od wszystkiego”
Był to czas, gdy opieka medyczna na uzbeckiej prowincji wyglądała zupełnie inaczej niż dziś. W niektórych miejscach nie było nawet elektryczności. Lekarze musieli radzić sobie w niezwykle trudnych warunkach.
Rodzice Eleny byli lekarzami pierwszego kontaktu w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przyjmowali porody, zajmowali się chorobami zakaźnymi, chorobami skóry, okulistyką, a nawet przypadkami wścieklizny.
Jak wspomina Elena, zdarzało się, że lekarze przychodzili do zamkniętych mieszkań, w których znajdowali kilku ciężko chorych pacjentów. Towarzyszył im policjant, który musiał wyłamać drzwi.
Ojciec Eleny stworzył w szpitalu niewielkie laboratorium i sam wykonywał badania krwi. Dzięki temu jego pacjenci mogli otrzymać właściwą pomoc w przypadku groźnych chorób zakaźnych.
– Szkoda, że moi rodzice nie napisali książki – mówi Elena Kaczorowska. – Chcieli ją napisać, ale myśleli, że nikt tej książki nie wyda, że to nierealne.
Dziś to właśnie ona stara się ocalić tę historię od zapomnienia.
Czwarta generacja lekarzy
Elena również wybrała medycynę. Jest specjalistką w dziedzinie epidemiologii i bakteriologii. Jak mówi, w jej rodzinie lekarzami były już cztery pokolenia.
Medycyna nie stała się jednak udziałem wszystkich dzieci. Elena ma trzy siostry – jedna również została lekarką, pozostałe wybrały architekturę i inżynierię telekomunikacji. Wszystkie jednak wyniosły z domu podstawową wiedzę medyczną, która niejednokrotnie pomagała im w życiu.
Rodzinne związki z Polską również nie zostały przerwane. Syn Eleny studiował w Polsce, w Rzeszowie, gdzie ukończył studia magisterskie. Dziś jest inżynierem i zajmuje się konstrukcjami budowlanymi.
Sama Elena wielokrotnie odwiedzała Polskę. Podczas pandemii koronawirusa przez półtora roku mieszkała w kraju, ponieważ zamknięte granice uniemożliwiły jej powrót do Uzbekistanu.
„Polskę kocham od dzieciństwa”
Przywiązanie do Polski Elena wyniosła przede wszystkim z domu rodzinnego. W czasach radzieckich rodzina czytała wydawany wówczas magazyn „Polska”. – Zawsze na niego czekaliśmy i czytaliśmy od deski do deski – wspomina.
Jej ojciec przekazywał dzieciom wiedzę o historii Polski, także tę, której nie można było znaleźć w oficjalnych podręcznikach.
Pierwsza zagraniczna podróż Eleny prowadziła właśnie do Polski. Była wtedy studentką.
– Dla mnie to bardzo ważne. Znajduję tutaj swoich przyjaciół, ludzi podobnych do mnie, którzy mają taką samą więź z Polską – mówi.
Samarkanda
Polska pamięć tysiące kilometrów od ojczyzny
Elena aktywnie uczestniczy w życiu polskiej wspólnoty w Uzbekistanie. Szczególnie ceni spotkania z Polakami mieszkającymi w różnych częściach świata.
Wspomina wyjazdy do Polski, między innymi do Pułtuska, gdzie spotykali się przedstawiciele Polonii z Kaukazu, Kazachstanu, Litwy i innych regionów.
– Pokazują, że Polacy w ogóle rozproszyli się po całym świecie i pamiętają o swojej ojczyźnie – podkreśla.
Jej zdaniem przywiązanie do polskiej kultury będzie trwało, ponieważ jest przekazywane z pokolenia na pokolenie.
– To jest we krwi. To wszystko jest cenione i nie zostanie zapomniane – mówi.
Ważną rolę w podtrzymywaniu tej pamięci odgrywają także nauczyciele i wykładowcy przyjeżdżający do Uzbekistanu z Polski. Elena szczególnie wspomina Agnieszkę Mikulec, która – jak mówi – potrafiła zamienić lekcję historii w przedstawienie teatralne angażujące całą miejscową Polonię.
W ten sposób uczestnicy poznawali między innymi historię Katynia, dzieje polskich monarchów oraz początki chrześcijaństwa w Polsce.
Historia, która nie może zostać zapomniana
Losy rodziny Kaczorowskich są częścią znacznie większej historii Polaków, których represje sowieckie, deportacje i przymusowe przesiedlenia oddaliły od ojczyzny. Ich kolejne pokolenia dorastały tysiące kilometrów od Polski, często w zupełnie innym języku i otoczeniu kulturowym.
A jednak pamięć przetrwała.
Dziś Elena Kaczorowska nie tylko wykonuje zawód odziedziczony po rodzicach i dziadkach. Jest również strażniczką rodzinnej historii oraz polskiej tożsamości w Uzbekistanie. Jej opowieść pokazuje, że więź z ojczyzną może przetrwać nawet wtedy, gdy kolejne pokolenia rodzą się daleko od jej granic.
Bo czasem ojczyzna nie jest miejscem, w którym się żyje. Jest pamięcią, którą przechowuje się w rodzinie i przekazuje dalej. Na spotkanie z Eleną Kaczorowską zapraszają Irina Zawisza i Halina Ostas.