Bieg to element obchodów 86. rocznicy pierwszej wywózki, która przypada 10 lutego. Organizowany jest przez działające w Białymstoku Muzeum Pamięci Sybiru wspólnie z Fundacją Białystok Biega.
Nie jest to zwykła impreza sportowa, a wykorzystanie sportu do nowoczesnej promocji historii i edukacji historycznej - podkreślają organizatorzy. Biegacze biegną zawsze w lesie po zmroku, zimą, wyposażeni w latarki czołowe. Na trasie są tematyczne inscenizacje świetlne i dźwiękowe, które mają wywoływać w biegaczach określone związane z historią emocje, pobudzać ich wyobraźnię o historycznych realiach.
Jak podkreśliła mówiąc przed startem do biegaczy prezeska białostockiego oddziału Związku Sybiraków Jolanta Hryniewicka, bieg jest uhonorowaniem tysięcy Polaków wywiezionych na Syberię i do Kazachstanu.
- Cieszymy się, że pamięć o zesłańcach Sybiru przetrwała - zaznaczyła Hryniewicka. Podkreśliła, że to też radość, iż Sybiracy mają komu przekazać swoją historię.
- Biegniemy w klimacie dokładnie takim samym, jaki był 86 lat temu - powiedział przed startem dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru prof. Wojciech Śleszyński. Dodał, że pierwsza wywózka rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku.
W rozmowie z PAP zaznaczył, że bieg upamiętnia nie tylko pierwszą wywózkę, ale też wszystkie cztery z 1940 roku i 1941 roku. - Dzisiaj (w sobotę-PAP) biegniemy tak jak co roku wieczorem, po zmierzchu, w lesie, żeby upamiętnić tych, którzy byli wywiezieni w tej pierwszej grupie, bo w tej grupie właśnie między innymi byli leśnicy - powiedział Śleszyński.
Zwrócił uwagę, że w tym roku padł rekord, jeśli chodzi o liczbę uczestników - ponad 1,2 tys. osób. - To prawdziwy rekord i widzimy, że mieszkańcy utożsamiają się nie tylko z ideą sportu, ale przede wszystkim z ideą pamięci, żeby połączyć sport i tę pamięć o tej trudnej przyszłości - podkreślił Śleszyński.
Biegacze mieli w sobotę do wyboru dwie trasy: 5 km i 10 km leśnymi drogami. Bieg można było też dedykować konkretnym Sybirakom i ich imię umieścić na swoim numerze startowym.
Na mecie na każdego uczestnika czekał medal. Co roku prezentowany jest na nim jeden z eksponatów Muzeum Pamięci Sybiru, pamiątka należąca do osób, które zostały wywiezione na Sybir. W tym roku to lokówka do włosów Amelii Sieczko. Była ona deportowana z rodziną z 9 na 10 lutego 1940 roku, a jedną z rzeczy, którą ze sobą zabrała i następnie wróciła do kraju, była lokówka. Nigdy nie była używana, ale pozwoliła zachować pamięć o normalnym życiu.
W sobotę rozpoczął się też wirtualny bieg, który potrwa do końca lutego, a można dołączyć do niego z każdego państwa - trzeba się zarejestrować i przekazać organizatorom dane z odbytego biegu. Liczba kilometrów, które pokonają uczestnicy, będzie zliczona. Prezes Fundacji Białystok Biega Grzegorz Kuczyński powiedział w sobotę, że dostaje już pierwsze wyniki m.in. z Niemczech, Austrii, Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii.
- Cieszę się, że cały świat biega razem z wami dzisiaj tak naprawdę. Wy jesteście tutaj, oni gdzieś tam, ale wszyscy złączeni tą jedną ideą - dodał zwracając się przed startem do biegaczy.
Bieg Pamięci Sybiru od kilku lat odbywa się też we Wrocławiu. W tym roku wystartuje 21 lutego w Lesie Osobowickim. Tam do pokonania będzie dystans 5 km.
W pierwszej wywózce deportowano na Sybir 110 tys. obywateli polskich różnych narodowości, których władza sowiecka uznała za swoich wrogów. W czterech akcjach deportacyjnych w latach 1940-41 wywieziono ok. 330 tys. osób.
PAP/ho