Tegoroczne prace trwały od 14 lipca do 7 sierpnia. W ekspedycji uczestniczyli specjaliści Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, ukraińscy archeolodzy z przedsiębiorstwa „Wołyńskie Starożytności”, specjalista medycyny sądowej z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Prace ekshumacyjne były kolejnym etapem działań prowadzonych w obu miejscowościach. W kwietniu przeprowadzono tam prace poszukiwawcze, których celem było zlokalizowanie miejsc pochówku. Dopiero po ich odnalezieniu możliwe było rozpoczęcie właściwych ekshumacji.
Jak wyjaśnia ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, podczas tegorocznych prac chodziło o bardzo konkretne działanie: odnalezienie i udokumentowanie szczątków znajdujących się w poszczególnych mogiłach, a następnie ich wydobycie i zabezpieczenie.
fot. IPN
„Myśmy tam pojechali prowadzić prace ekshumacyjne w bardzo konkretnych miejscach. Te miejsca znaleźliśmy w tym wcześniejszym etapie, czyli na etapie pracy poszukiwawczych. W kwietniu zresztą tego roku. I celem tych prac było bardzo konkretne działanie. Odkrycie tych mogił, udokumentowanie spoczywających tam szczątków i podejmowanie szkieletu za szkieletem, aż wszystkie szkielety z tego dołu śmieci zostaną podjęte” – mówi ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
W największej mogile, zlokalizowanej w Woli Ostrowieckiej, odnaleziono szczątki 48 osób. Były wśród nich 24 dzieci, 17 kobiet i 3 mężczyzn. W przypadku czterech osób nie udało się na tym etapie określić płci. W Ostrówkach ekshumowano szczątki sześciu osób z jednej mogiły zbiorowej oraz jednej osoby z mogiły pojedynczej.
Łącznie daje to 55 ofiar, w tym 26 dzieci.
To właśnie liczba dzieci była jednym z najbardziej poruszających elementów tegorocznych prac.
„Po pierwsze oczywiście sam fakt odkrycia tak wielu szczątków dziecięcych” – podkreśla ks. Tomasz Trzaska.
fot. IPN
Podczas oględzin szczątków stwierdzono także obrażenia. Jak wskazuje IPN, część z nich nosi ślady urazów mechanicznych i postrzałowych. Ks. Trzaska zwraca szczególną uwagę na stan czaszek.
„Kolejna rzecz obrażenia, które nosiły bardzo często czaszki to są te obrażenia od uderzeń w tylną część głowy i ta ilość tych porozbijanych czaszek” – mówi ks. Tomasz Trzaska.
Jak dodaje, jednym z najbardziej przejmujących doświadczeń była świadomość okoliczności śmierci ofiar.
„Świadomość tego, jak ci ludzie musieli umierać w męczarniach i też taki fakt odnalezienia bardzo wielu przedmiotów religijnych, kilkudziesięciu medalików z różnymi inskrypcjami, dużo medalików szkapleżnych. To były te rzeczy takie, gdzie rzeczywiście można było zastanowić się, ale też dostrzec charakter tej zbrodni” – mówi ks. Tomasz Trzaska.
fot. IPN
W trakcie tegorocznych prac odnaleziono ponad 300 przedmiotów osobistych. Wśród nich były medaliki, krzyżyki, różańce, guziki, klamry, sprzączki, fragmenty ubrań i obuwia. Szczególną uwagę zwracają przedmioty religijne, które mogą być istotne zarówno dla badań, jak i przyszłej identyfikacji ofiar.
Po wydobyciu szczątków zostały one oczyszczone, poddane oględzinom i zabezpieczone. Pobrano również materiał genetyczny, który będzie mógł zostać wykorzystany w przyszłości do identyfikacji ofiar i badań genealogicznych.
„Następnie oczyszczenie tych szkieletów z ziemi, potem znowu oględziny i pobranie materiału genetycznego, a następnie włożenie takich szkieletów do indywidualnych trumien tymczasowych, a następnie te szczątki będą przełożone do trumien drewnianych przygotowanych już na pogrzeb” – wyjaśnia ks. Tomasz Trzaska.
Równolegle z ekshumacjami prowadzono prace poszukiwawcze w innych miejscach, między innymi na terenie tzw. Trupiego Pola. Nie przyniosły one jednak nowych rezultatów.
Według ustaleń historyków nadal nie odnaleziono szczątków około 300 osób zamordowanych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.
fot. IPN
Dla uczestników ekspedycji tegoroczne prace były jednak czymś więcej niż tylko badaniem szczątków. Ks. Trzaska zwraca uwagę na opowieści dr. Leona Popka, historyka IPN i syna osoby ocalałej z Rzezi Wołyńskiej.
„Chociaż myślę, że najmocniejsze w tym wszystkim paradoksalnie to nie były te szczątki, tylko opowieści doktora Leona Popka, który opowiadał o wsi, której dzisiaj nie ma” – mówi ks. Tomasz Trzaska.
Jak dodaje, podczas gdy specjaliści podejmowali szczątki ofiar, dr Popek opowiadał o życiu dawnych mieszkańców.
„Z jednej strony my tam podejmowaliśmy szczątki, a z drugiej strony doktor Popek, syn ocalonej właśnie z Rzezi Wołyńskiej opowiada, jak ta wieś żyła, jakie to było tutaj życie, jak ci ludzie tutaj funkcjonowali. Wiele wzruszających momentów, wiele takich trudnych też momentów, ale na pewno niezapomniane doświadczenie” – mówi ks. Tomasz Trzaska.
fot. IPN
Ostrówki i Wola Ostrowiecka były przed wojną miejscowościami zamieszkanymi w większości przez Polaków. 30 sierpnia 1943 roku ich mieszkańcy zostali zamordowani przez oddziały UPA. Według ustaleń strony polskiej w Woli Ostrowieckiej zginęło co najmniej 568 Polaków, w tym 161 mężczyzn, 185 kobiet i 222 dzieci. W Ostrówkach zamordowano co najmniej 474 osoby, w tym 145 mężczyzn, 125 kobiet i 204 dzieci.
Tegoroczne ekshumacje nie były pierwszymi pracami prowadzonymi w tych miejscowościach. Ich celem było odnalezienie kolejnych ofiar, udokumentowanie ich szczątków oraz przygotowanie ich do godnego pochówku.
W pracach uczestniczyli również ukraińscy specjaliści z przedsiębiorstwa „Wołyńskie Starożytności”. Ks. Trzaska bardzo dobrze ocenia ich zaangażowanie.
„Pracowaliśmy w zasadzie w jednym dwujęzycznym zespole, tak by można było powiedzieć. Kolejna rzecz to jest oczywiście te relacje międzynarodowe czy międzyinstytucjonalne. I tutaj widzimy jakieś efekty i przyznam, że to też jest jakoś tak zauważalne, że o ile kiedyś czekaliśmy bardzo długo na zgody, na zezwolenie, no dodam, że na zgodę na poszukiwanie w Hucie Pieniackiej czekaliśmy siedem lat. Natomiast na przykład na zgodę na ekshumację w Ostrówkach i w Oli Ostrowieckiej czekaliśmy około miesiąca” – mówi ks. Tomasz Trzaska.
Podobnie współpracę ocenia Alina Charłamowa, archeolożka i kierowniczka ukraińskiego zespołu „Wołyńskie Starożytności”. W rozmowie podkreślała, że polscy i ukraińscy specjaliści pracowali jako jeden zespół.
„Bardzo przyjemnie współpracowało nam się z przedstawicielami polskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Nawiązaliśmy bardzo przyjazne relacje, rzeczywiście pracowaliśmy jako jeden zespół i mamy nadzieję, że również w przyszłości będziemy wspólnie prowadzić prace” – mówi Alina Charłamowa, archeolożka i kierowniczka zespołu „Wołyńskie Starożytności”.
Różnice pojawiają się jednak przy ocenie charakteru zbrodni. Charłamowa, zapytana o obrażenia widoczne na ekshumowanych szczątkach, przyznała, że część z nich nosiła ślady obrażeń mechanicznych i postrzałowych. Jednocześnie nie chciała jednoznacznie określić tych zabójstw jako szczególnie brutalnych.
fot. IPN
„Jeśli chodzi o te ekshumowane szczątki w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej, rzeczywiście na części szkieletów stwierdzono zarówno obrażenia mechaniczne, jak i obrażenia postrzałowe. Natomiast tego, na ile zostało to dokonane z takim cynizmem czy okrucieństwem, nie mogę ocenić. Tym bardziej że były to zupełnie inne czasy, straszne czasy. Przecież z pewnością wie Pan, że wówczas również Ukraińcy byli zabijani przez stronę polską i wszystko to wymaga badań i ekshumacji. Dlatego nie powiedziałabym, że miało tam miejsce jakieś szczególne okrucieństwo, jeśli uwzględnić właśnie tamtą epokę” – mówi Alina Charłamowa.
Jej wypowiedź pokazuje, że mimo dobrej współpracy specjalistów w terenie, różnice w interpretowaniu historii pozostają. Polska strona podkreśla przede wszystkim charakter zbrodni, liczbę zamordowanych dzieci oraz obrażenia odnalezione na szczątkach. Strona ukraińska zwraca natomiast uwagę na szerszy kontekst konfliktu i zbrodnie popełniane również na ludności ukraińskiej.
Charłamowa mówiła także o upolitycznieniu tematu ekshumacji oraz o zainteresowaniu mediów i polityków. Jej zdaniem może ono utrudniać spokojne prowadzenie prac. Wskazywała również na obecność w mediach społecznościowych komentarzy, które jej zdaniem mogą być elementem rosyjskiej dezinformacji.
Dla IPN najważniejsze pozostają jednak konkretne prace prowadzone w terenie i kolejne odnajdywane mogiły.
fot. IPN
Ważnym krokiem będzie teraz pochówek odnalezionych ofiar. Uroczystość zaplanowano na 30 sierpnia w Ostrówkach, w 83. rocznicę zbrodni.
„Możemy oczywiście powiedzieć o pogrzebie, że pogrzeb będzie 30 sierpnia w Ostrówkach, tam gdzie już ponad 670 osób spoczywa w tej kwaterze i w 83 rocznicę tej zbrodni będzie pogrzeb, 55 trumien, wierzę, że duża delegacja z Polski, lokalne też władze i te osoby pochowamy na cmentarzu, który jest nie tylko cmentarzem ofiar UPA, ale jest przede wszystkim cmentarzem parafialnym, cmentarzem tych dwóch wiosek, które przez kilkaset lat spokojnie żyły i też tam grzebały swoich zmarłych” – mówi ks. Tomasz Trzaska.
Pochówek 55 osób będzie zakończeniem tegorocznego etapu prac, ale nie zakończy poszukiwań. Skala przyszłych działań pozostaje ogromna.
„Mamy 2000 wiosek do ekshumowania, a do tej pory były prowadzone ekshumacje w sześciu, to widzimy skalę, prawda?” – mówi ks. Tomasz Trzaska.
Kolejnymi miejscami, w których IPN chciałby prowadzić prace, są między innymi Huta Pieniacka i Ugły. W przypadku tych lokalizacji pojawiły się informacje o zgodzie strony ukraińskiej na prowadzenie prac. IPN czeka jednak na formalne potwierdzenie tych decyzji.
Szczególne znaczenie ma Huta Pieniacka. Ks. Trzaska podkreśla, że zbrodnia dokonana w tej miejscowości miała nieco inną genezę niż typowe mordy wołyńskie.
„Przede wszystkim ta zbrodnia popełniona w Hucie Pieniackiej, ona bezpośrednio się nie wpisuje tak liniowo w ten cały proceder, modus operandi zbrodni wołyńskiej” – wyjaśnia ks. Tomasz Trzaska.
W Hucie Pieniackiej w lutym 1944 roku doszło do pacyfikacji polskiej wsi. W działaniach uczestniczyli między innymi żołnierze 14. Dywizji Waffen-SS „Galizien”, jednostki dowodzonej przez Niemców, a także UPA.
„Niemniej jednak jest pewna różnica, ale efekt oczywiście zamierzony jest ten sam, to znaczy pacyfikacja wsi, inaczej wymordowanie mieszkańców, a z drugiej strony geneza jest odrobinę inna” – mówi ks. Trzaska.
fot. IPN
Prace w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej są więc ważnym etapem w szerszym procesie poszukiwania ofiar Zbrodni Wołyńskiej. W ciągu czterech tygodni odnaleziono 55 osób, w tym 26 dzieci. Zabezpieczono setki przedmiotów osobistych, pobrano materiał do badań genetycznych i przygotowano szczątki do pochówku.
Jednocześnie wciąż nie odnaleziono wszystkich ofiar. W samych Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej nadal poszukiwane są szczątki około 300 osób.
30 sierpnia 55 odnalezionych podczas tegorocznych prac ofiar zostanie pochowanych na cmentarzu w Ostrówkach.
Będzie to symboliczne zamknięcie jednego etapu prac, ale nie całej historii.
Tegoroczna ekspedycja pokazała więc zarówno skalę zbrodni, jak i ogrom pracy, który nadal pozostaje do wykonania. Szczątki 55 osób, w tym 26 dzieci, po 83 latach wracają na miejsce, gdzie będą mogły zostać pochowane.
Dla rodzin ofiar będzie to przede wszystkim moment, na który czekały przez dziesięciolecia.
PRdZ/IPN/pż