Co nas przeraża w "Solidarności"?

Ostatnia aktualizacja: 17.12.2012 13:20
Polska pamięć o Solidarności jest podzielona. Są dwa mity: mit Henryki Krzywonos i mit Anny Walentynowicz, które nie mogą się spotkać.
Audio
Studenci przebrani za funkcjonariuszy MO i ZOMO przypominają na Rynku Gł. w Krakowie o 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.
Studenci przebrani za funkcjonariuszy MO i ZOMO przypominają na Rynku Gł. w Krakowie o 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Foto: PAP/Jacek Bednarczyk

Według Antoniego Libery dla powstania mitu "Solidarności" zasadnicze znaczenia miały wypadki w Radomiu i Ursusie w 1976 roku oraz założenie KOR-u, powołanie na tron piotrowy Karola Wojtyły i karnawał "Solidarności". 

Zobacz serwis specjalny o Komitecie Obrony Robotników >>>

Mit "Solidarności” istniał przed stanem wojennym. - Już w 1981 roku, oglądając w kinie "Człowieka z żelaza”, patrzyłem na te wydarzenia, jak na mit. To jego pierwsze przeobrażenie artystyczne - wspomina historyk Robert Kostro.  Nikt nie chce być żywym mitem, dlatego mit zaczęto kontestować. Pojawiła się Pomarańczowa Alternatywa i tzw. Trzeci Obieg, czyli prasa punkowa i "brulion”.

Nieco inaczej mit "Solidarności" postrzega najmłodszy z zaproszonych gości, dramaturg Julia Holewińska, dla której jest on już częścią popkultury, tak samo "Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego. - To wszystko wydarzenia już zinterpretowane. Teraz mit jest czarnobiały i mocno wykluczający - podkreśla artystka.

>>> Posłuchaj piosenek bardów "Solidarności"

Inaczej sprawę rozumie Ryszard Bugajski, dla którego do powstania mitu konieczne jest nabranie dystansu do wydarzeń. W jego ocenie o micie "Solidarności" możemy mówić dziś, po upływie 30 lat od okresu karnawału, ale nie wcześniej. Mitem "Solidarności", jest to, że wszyscy byli wówczas razem, że należało do niej 10 mln osób, że był to czas z jasnym podziałem na dobrych i złych.

Taka sytuacja, jak wspomina Mirosław Spychalski, była trudna dla twórców. Ci z opozycji przedsierpniowej nie umieli się odnaleźć w estetyce po stanie wojennym. - Sprawiało to wrażenie, jakby wybitni poeci stracili talent, pisali rzeczy straszne estetycznie, a przecież "szlachetność nie usprawiedliwia złych wierszy” - uważna Spychalski i przypomina, że w latach 1976-1989 w Polsce ukazywało się ponad 5,5 tysiąca niezależnych czasopism, które oczywiście miały różną żywotność, ale pokazywały wielki potencjał. Właśnie to powinniśmy oceniać i interpretować - podkreślają goście Dwójki.  

Zobacz serwis specjalny o stanie wojennym >>>

Jak podkreślali rozmówcy w "Przestrzeniach kultury”, ogromne znaczenie, jeśli chodzi o Drugi Obieg, miały nie tyle artykuły o tematyce bieżącej, które nie mogły ukazać się w prasie reżimowej, ile literatura. Tą drogą Polacy czytali Orwella, Huxleya, książki socjologiczne i historyczne, które odkłamywały dzieje. - Tym ludzie się zaczytywali - wspomina Antoni Libera.

Drugi obieg nie był jednak bez wad, także tam istniała cenzura związana z faktem, że większość drukarni podziemnych należała do jakiejś organizacji, a, co za tym idzie, drukowała tylko materiały zgodne z własną linią polityczną. - Inaczej sytuacja wyglądała w Warszawie czy Krakowie, gdzie istniały podziemne drukarnie usługowe. Zetknąłem się także z naciskiem ekonomicznym, który potrafił doprowadzić do upadku pisma. To takie same mechanizmy, jakie i dziś funkcjonują na rynku - ocenia Spychalski.

- W mojej twórczości najczęściej staram się oddawać głos kobietom pomijanym dotychczas. W sztuce "Ciało obce” posłużyłam się historią autentycznej postaci, Ewy Marka Hołuszki, który wraz ze zmianą ustroju zmienił płeć. I mam wrażenie, że część ludzi nie była gotowa przyznać, że taka osoba działała w "Solidarności". To nie jest łatwe, ale tylko taka droga jest słuszna - podkreśla dramatopisarka.

O podobnych doświadczeniach mówił Ryszard Bugajski, odwołując się do pracy nad filmem o generale Nilu. Jak wspomina, córka generała była oburzona, że jej ojciec został pokazany jako mężczyzna, który miał kochanki i pił alkohol. Z kolei w filmie "Różyczka" nie można mówić o Pawle Jasienicy, którego postać stała się inspiracją do powstania obrazu, w obawie o reakcję rodziny i zablokowanie emisji. - Z "Solidarnością” jest najgorzej, bo obie strony używają jej mitu do walki politycznej - mówił reżyser.

Według Anioniego Libery w Polsce sprawa racji racji stanu jest bardzo krucha, bardziej niż w państwach zachodnich, czy nawet w państwach bałtyckich albo na Węgrzech. Dzieje się tak za sprawą Rosji, która nie zrezygnowała z wpływów w naszym kraju. W jego ocenie nasza reinterpretacja historii prowadzi do sytuacji, w której wszystkiego mamy się wstydzić: że powstania były złe, że w Polsce szalał szowinizm, itd.

Zdaniem Libery przewartościowanie mitu "Solidarności" może być niebezpieczne, a wręcz doprowadzić do zniszczenia państwa. Tematy rozchwiania emocjonalnego czy obyczajowego, jakie niosło za sobą bycie w opozycji, są cieakwym przedmiotem dla literatury, ale nie powinny wpływać na postrzeganie historii. - Dyskutując o micie "Solidarności", nie zgubmy tego, co było jego istotą: że był to ruch na rzecz wolności przeciw zakłamaniu, choć ludzie, którzy go tworzyli, nie byli aniołami - apelował Robert Kostro. Jak dodał, film Bugajskiego "Generał Nil”, choć pokazywał słabości dowódcy, nie gubił tego, co dla tej postaci było najważniejsze.

Posłuchaj archwialnych nagrań w Radiach Wolności >>>

Uczestnikami rozmowy byli: Julia Holewińska - dramatopisarka; Antoni Libera - pisarz, tłumacz, reżyser; Ryszard Bugajski - reżyser filmowy i telewizyjny, pisarz i scenarzysta; Mirosław Spychalski - prozaik, publicysta, autor filmów dokumentalnych, działacz "Solidarności"; Robert Kostro - polski historyk, dziennikarz, publicysta i polityk, dyrektor Muzeum Historii Polski.

Do wysłuchania rozmowy zaprasza Jacek Wakar

gs

 


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

13 grudnia. "Solidarność w Polakach ciągle trwa"

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2012 18:35
- Polacy cały czas wiedzą, że kiedy jest źle, to trzeba sobie pomagać - mówiła w Jedynce Zofia Romaszewska, była opozycjonistka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wałęsa: zapłaciliśmy cenę wielką, ale otworzyliśmy drogę

Ostatnia aktualizacja: 16.12.2012 15:04
Były Prezydent złożył wieniec z kwiatów pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

31. rocznica największej tragedii stanu wojennego

Ostatnia aktualizacja: 16.12.2012 18:00
W Katowicach uczczono pamięć dziewięciu górników zastrzelonych w grudniu 1981 roku przez ZOMO w kopalni "Wujek".
rozwiń zwiń