"Moment, który niesie piękno". 90 lat Jerzego Maksymiuka

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2026 06:00
Nieokiełznany temperament, ogromna pracowitość i wizja, która porwała muzyków. Z Polską Orkiestrą Kameralną stworzył jeden z najważniejszych rozdziałów w historii polskiego życia muzycznego. Pianista, kompozytor, ale przede wszystkim dyrygent - Jerzy Maksymiuk urodził się 9 kwietnia 1936 roku w Grodnie.
Jerzy Maksymiuk
Jerzy MaksymiukFoto: Artur Reszko/PAP

Artysta kształcił się w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie, gdzie uzyskał dyplom aż w trzech specjalnościach. Najwcześniej, bo już w 1962 roku, ukończył studia kompozytorskie pod kierunkiem Piotra Perkowskiego (ucznia Karola Szymanowskiego). Dwa lata później ukończył studia pianistyczne u Jerzego Lefelda, a w 1969 roku uzyskał dyplom z dyrygentury w klasie Bogusława Madeya. Talentem błysnął już w czasie studiów – w 1961 roku zdobył I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Pianistycznym im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy, a rok później I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Improwizatorskim w Katowicach.

Początki kariery

Kariera młodego artysty rozwijała się bardzo dynamicznie. W latach 1970–1972 był dyrygentem Teatru Wielkiego w Warszawie, gdzie prowadził dzieła Krzysztofa Pendereckiego, Witolda Lutosławskiego, Bernadetty Matuszczak czy Zbigniewa Bargielskiego. Współpracował także z Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, z którą koncertował m.in. w Austrii oraz dwukrotnie w Stanach Zjednoczonych.

Polska Orkiestra Kameralna - początek legendy

Przełomem w jego karierze był rok 1972, kiedy objął kierownictwo zespołu złożonego z muzyków Warszawskiej Opery Kameralnej, który rok później przyjął nazwę Polska Orkiestra Kameralna. Dzięki ogromnej pracy Maksymiuka zespół osiągnął niezwykle wysoki poziom i szybko zdobył międzynarodowe uznanie. Okres jego działalności z Polską Orkiestrą Kameralną przeszedł do legendy polskiego życia muzycznego. Występy wzbudzały sensację i ogromne zainteresowanie publiczności. Dyrygent zaskakiwał niekonwencjonalnymi pomysłami interpretacyjnymi oraz zawrotnie szybkimi tempami. Był niezwykle wymagającym liderem, od swoich muzyków oczekiwał pełnego zaangażowania, a interpretacje dopracowywał w najdrobniejszych szczegółach.

- Atmosfera pracy w orkiestrze [...], była czymś niezwykłym, wręcz niesamowitym. Na terenie Polski unikalnym. Towarzyszył temu niesłychany entuzjazm, olbrzymia temperatura, próby odbywały się na pograniczu wariactwa... Były wariactwem - wspominał kontrabasista Andrzej Mysiński na łamach książki "Ten wariat Maksymiuk" Anny Grzejewskiej. 

- W Ameryce, gdzie mieszkaliśmy w motelowych pawilonach Holiday Inn, w których jest w zasadzie dostęp do każdego okna, rano pukał w nie i budził nas, wołając: Wstawać, wstawać, trzeba grać!" Mogło zdarzyć się to o każdej porze, bo on z godziną nie liczył się zupełnie - wyznała w tej samej pozycji skrzypaczka Ewa Hamburger.

W 1984 roku Polska Orkiestra Kameralna przekształciła się w orkiestrę Sinfonia Varsovia.

Światowe sceny i nagrania

Repertuar Polskiej Orkiestry Kameralnej pod jego batutą obejmował utwory od muzyki dawnej – Vivaldiego i Bacha, przez klasyczne dzieła Mozarta, aż po romantyzm i muzykę współczesną, m.in. kompozycje Grażyny Bacewicz. Maksymiuk pozostawił po sobie liczne nagrania, realizowane m.in. dla wytwórni EMI (obecnie Warner), a później także dla Hyperionu i Naxosu. Jego dorobek fonograficzny obejmuje około 100 płyt, a wiele z nich przyniosło mu uznanie międzynarodowej krytyki oraz prestiżowe nagrody, w tym dwie statuetki Gramophone Award. Z Polską Orkiestrą Kameralną odbywał liczne tournée na całym świecie. W 1979 roku wystąpił z zespołem w Carnegie Hall w Nowym Jorku, a dwa lata później odbył z nim wielkie tournée obejmujące Japonię, Australię, Nową Zelandię, Stany Zjednoczone i Niemcy.

Międzynarodowa kariera

Międzynarodowa kariera Jerzego Maksymiuka nabrała szczególnego rozpędu w latach 80., kiedy objął stanowisko szefa BBC Scottish Symphony Orchestra w Glasgow, którą kierował w latach 1983–1993. W tym czasie współpracował także z najważniejszymi zespołami brytyjskimi, takimi jak London Symphony Orchestra, London Philharmonic Orchestra czy Philharmonia Orchestra, a jego działalność na Wyspach spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem krytyki. W 1990 roku zadebiutował na festiwalu BBC Proms w londyńskim Royal Albert Hall. Występował również gościnnie z wieloma orkiestrami na całym świecie, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Japonii i Francji. Dzięki tym sukcesom ugruntował swoją pozycję jako dyrygent o międzynarodowej renomie. Brytyjczycy darzyli go dużą sympatią, a Neville Marriner określił go humorystycznym przezwiskiem "Mad Max".

"Moment, który niesie piękno"

- Dyrygent ma nadać życie nutom, objawić je – mówił o swoim zawodzie Maksymiuk. -  Muszę ustalić sam ze sobą jak muzyka ma zabrzmieć, określić interpretację, sposób, w jaki poprowadzę muzykę, jak odczytam sens nut. Nie wiem co myślał Beethoven, nie wiem co myślał Chopin, ale wiem kiedy ich muzykę gra się źle. Każdy z dwunastu skrzypków ma swoje wyczucie frazy, ale ono musi być jednolite. To jest jeden moment, który niesie piękno. Gest musi być przetworzony na brzmienie orkiestry, która musi to poczuć. To jest magia - zaznaczył.

- Dlaczego to taki skomplikowany zawód? Nie chodzi o krytyków i o publiczność, a o orkiestrę. Nie można jej zawieść – dodał.

Ambasador muzyki współczesnej

Przez całe życie Maksymiuk działał również na rzecz promocji muzyki współczesnej. Przez wiele lat współtworzył festiwal "Warszawska Jesień" jako członek komisji repertuarowej, zamawiał nowe dzieła z myślą o swojej orkiestrze i dokonał około 200 prawykonań współczesnych kompozycji.

Kompozytor i twórca muzyki filmowej

Przez cały czas pozostawał także aktywny jako kompozytor. Już w latach studenckich zadebiutował jako twórca muzyki filmowej. Skomponował ścieżki dźwiękowe do około 200 produkcji dokumentalnych i fabularnych, w tym do "Sanatorium pod klepsydrą" w reżyserii Wojciecha Hasa czy "Próby ognia i wody" Włodzimierza Olszewskiego. Napisał również muzykę do niemego filmu "Mania" z udziałem Poli Negri.

Wciąż aktywny twórczo

Tworzy także dzieła przeznaczone na estrady koncertowe i często sam je wykonuje jako dyrygent. Wśród nich znajdują się m.in. "Vers per archi" czy "Liście gdzieniegdzie spadające". W sierpniu 2024 roku odbyło się prawykonanie kolejnego rozbudowanego utworu – "W ogrodzie marzeń. Muzyka na fortepian i dużą orkiestrę". Partię solową wykonał Janusz Olejniczak, a całość poprowadził sam kompozytor. – Całe życie grałem na fortepianie, to był mój instrument, to ogromna część mojego życia – mówił dyrygent, komentując genezę tego dzieła. Maksymiuk ma także na koncie oratorium "Arbor vitae", napisane w 2002 roku.

- Korzenie, pień, gałęzie, liście. Czy to nie obraz kompozycji? Korzenie, które utrzymują całość - podstawowa zasada konstrukcji utworu. Pień odpowiednio ciężki i właściwy w proporcjach do wyrastających z niego konarów - temat główny i kontrapunkty. Gałęzie i liście - poboczne wątki i zgodne ze stylem całości ornamenty. Tak, drzewo jest jak dobra kompozycja - zaznaczał artysta na łamach książki Ewy Piaseckiej "Maksymiuk na maksa".

***

Oskar Łapeta

Czytaj także

Janusz Marynowski: stoją przede mną gigantyczne wyzwania

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2021 19:30
– To wielka satysfakcja, że miasto zdecydowało się na moją kolejną kadencję w tej instytucji, gdzie jestem już 33 lata – najpierw jako artysta, a potem w charakterze szefa – mówił w Dwójce Janusz Marynowski, powołany na następną pięcioletnią kadencję dyrektora Orkiestry Sinfonia Varsovia.
rozwiń zwiń