Witold Giersz. Od klasycznej kreski do plamy

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2017 20:00
- Rysunek zawsze mnie denerwował, a podobały mi się bardzo animacyjne szkice. Zrezygnowałem więc z klasycznej kreski na rzecz szkicu, a pędzel dał mi jeszcze więcej rozmachu i swobody - wspomina w Dwójce Witold Giersz, wybitny twórca filmu animowanego, laureat tegorocznego Smoka Smoków za całokształt twórczości.
Audio
  • Witold Giersz - o tworzeniu animacji i drodze twórczej (O wszystkim z kulturą/Dwójka)
(zdjęcie ilustracyjne)
(zdjęcie ilustracyjne)Foto: Wacharin Nanakorn/Shutterstock.com

Witold Giersz Każdy animator powinien mieć pewne wrodzone predyspozycje do uprawiania tego zajęcia. Musi umieć obserwować świat i ruch wokół niego. To bardzo pomaga w animowaniu

Witold Giersz, który w tym roku obchodzi 90-lecie urodzin, jest autorem takich animacji jak m.in. "Czerwone i czarne", "Mały western", "Oczekiwanie ", "Koń, "Wspaniały marsz", "Stary cowboy" i "Pożar". Jest też współautorem pełnometrażowego filmu rysunkowego "Proszę słonia" i współtwórcą Studia Miniatur Filmowych. Jak zareagował na informację o przyznaniu mu Smoka Smoków, najwyższej nagrody Krakowskiego Festiwalu Filmowego? - Cieszę się podwójnie, bo otrzymam ją razem z Danielem Szczechurą (reżyserem i scenarzystą filmów animowanych, scenografem). Bardzo miłe jest, że wspólnie będziemy mogli podsumować zarówno jego, jak i mój dorobek - mówi Witold Giersz.

Rozmawiając z Anną Fuksiewicz, mistrz animacji opowiada o początkach swojej pracy twórczej, na rzecz której zrezygnował ze studiowania ekonomii. - Zawsze chciałem iść na Akademię Sztuk Pięknych. Moja rodzina twierdziła jednak, że malarze cenieni są dopiero po śmierci - wspomina Witold Giersz. Okazja na spełnienie jego artystycznych aspiracji zdarzyła się w pierwszej połowie lat 50. - Wtedy z Katowic przeniosłem się do Bielska-Białej, bo poszukiwali tam rysowników do nowo otwartego Studia Filmów Rysunkowych - opowiada artysta.

Witold Giersz Jeśli maluje się postaci swobodnymi maźnięciami, to naturalne jest, że kolory można na koniec wlać do odpowiednich buteleczek

W Dwójce Witold Giersz tłumaczy też, dlaczego zawsze traktuje poważnie młodych widzów, ile czasu zajmuje mu stworzenie jednego filmu oraz jak w swoim ostatnim dziele zatytułowanym "Signum" wraca do czasów jaskiniowców i ich naskalnych rysunków. A jak w jego animacjach funkcjonuje dźwięk i muzyka? Więcej o tym w nagraniu audycji.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Prowadzi: Anna Fuksiewicz

Gość: Witold Giersz (reżyser, animator, autor projektów plastycznych, scenarzysta filmów animowanych)

Data emisji: 9.03.2017

Godzina emisji: 18.00

jsz/jp

Czytaj także

Koziołek Matołek i inni jubilaci ze Studia Miniatur

Ostatnia aktualizacja: 01.02.2016 15:00
Studio Miniatur Filmowych w Warszawie skończyło 60 lat. To stamtąd pochodzą "Koziołek Matołek", "Pomysłowy Dobromir", "Proszę Słonia" czy "Mami fatale". - Zagraniczna krytyka pisała o polskiej szkole animacji - mówi reżyser i animator Witold Giersz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sztuka filmowego obrazu według Pawła Dyllusa

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2017 11:00
- Z działaniami filmowymi jest tak jak z rysowaniem. Im więcej rysujesz, tym bardziej jesteś przekonany o tym, że to, co tworzysz, jest wprawne, ma zdecydowane pociągnięcia - mówił w "Poranku Dwójki" Paweł Dyllus, autor zdjęć do filmu w reżyserii Macieja Pieprzycy "Jestem mordercą", za które otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych.  
rozwiń zwiń