Spotkania z ludową religijnością. Między cepelią a autentyzmem

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2026 13:00
- Miałam początkowo bardzo PRL-owski stereotyp etnografii, cepeliowski: twórczość ludowa produkowana taśmowo, gadżety raczej niż sztuka. Trafiałam też na ludzi z autentycznym talentem, choć ich edukacja kończyła się na podstawówce czy wczesnej zawodówce, a którzy mieli ogromną wrażliwość artystyczną i religijną - wspominała na antenie Dwójki etnografka i antropolożka religii, profesor Magdalena Zowczak.
Warszawska etnografka i antropolożka religii, profesor Magdalena Zowczak
Warszawska etnografka i antropolożka religii, profesor Magdalena ZowczakFoto: Grzegorz Śledź/PR2

Bohaterką "Zapisków ze współczesności" była warszawska etnografka i antropolożka religii, prof. Magdalena Zowczak, która w styczniu 2026 roku świętuje czterdziestolecie pracy naukowej w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Jej opowieść przeniosła słuchaczy na pogranicza Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy, w świat biblijnych historii opowiadanych po swojemu, a także do źródeł jej własnych pasji: malarstwa, ikonografii i etnograficznej wrażliwości na najdrobniejszy detal.

POSŁUCHAJ:

Magdalena Zowczak #1. Pierwsze wybory i intuicje <<<

Magdalena Zowczak #2. Lata 70. i 80. <<<

Magdalena Zowczak #3. Pierwsze podróże na Wschód <<<

Magdalena Zowczak #4. Badania terenowe <<<

Magdalena Zowczak #5. Rozmowy ze słuchaczami i badania <<<

Od sztalugi do etnografii. Przypadek, który zadecydował o drodze Magdaleny Zowczak

W okresie wczesnej młodości Magdalena Zowczak uważała, że odpowiednie dla niej będą studia na ASP. - Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale bardzo lubiłam rysować i malować, jakoś mi to wychodziło. Chodziłam do ogniska plastycznego koło Pałacu Mostowskich, gdzie wykładali profesorowie ASP. Zdawałam i się nie dostałam. Wszyscy mówili, że za pierwszym razem prawie nikt się nie dostaje, więc powinnam spróbować jeszcze raz, ale ja nie chciałam tracić czasu. Postanowiłam więc zdawać na historię sztuki, ale tam był straszny tłok, więc wybrałam etnografię - wspominała badaczka.


Niespełnione marzenie o Etiopii

- Kiedy weszłam na egzamin, pierwsze pytanie Ludwika Stommy z komisji było warknięciem: "Gdzie pani chciała zdawać, do nas czy na historię sztuki?", bo na podaniu historia sztuki była przekreślona jedną kreską, a nad nią małymi literami wpisana etnografia. Chodziłam na wykłady z historii sztuki do profesorów Skubiszewskiego i Jakimowicza, bardzo mi się to podobało. Wtedy, umawiając się z wykładowcą, można było chodzić na dowolne wykłady i było to znacznie łatwiejsze niż dziś. Marzyłam nawet, żeby później studiować etiopistykę i pojechać do Etiopii - dodała Magdalena Zowczak.

Pierwszy wywiad

Profesor wróciła w swoich wspomnieniach do pierwszych badań terenowych, wyjazdu do Chilmonów pod Dąbrową Białostocką. Zajęcia prowadził Zbigniew Benedyktowicz. - Przed pierwszym wywiadem nie mogłam spać z wrażenia, wyobrażałam sobie, co powiem i jak powiem. Dotarłam wieczorem do domu, w którym kobieta właśnie zabierała się do mycia podłogi. Powiedziałam, że mogę przyjść później, ale gdy usłyszała, że chcę rozmawiać o zdarzeniach cudownych, tak jej się to spodobało, że odpowiedziała: "Nie, niech pani siada, ja będę odpowiadać". Myła podłogę, a ja zadawałam pytania. To był mój pierwszy wywiad i tak mi się to spodobało, że poczułam, że ten specyficzny rodzaj kontaktu to jest coś dla mnie – wspominała profesor Zowczak.


Wieś, której kazano się wstydzić

Tematem grupy laboratoryjnej, w której wzięła udział badaczka, były zdarzenia cudowne i poza dużymi miastami był to temat cieszący się wielkim zainteresowaniem. - Wbrew hasłom ideologicznym o ludzie pracującym miast i wsi, celowo utrzymywano dystans między miastem a wsią, a kultura wsi była obiektem kpin i wyśmiewania. Tworzono atmosferę, że wieś jest zacofana i bez perspektyw, a jedyną sensowną drogą dla młodych jest na przykład budowa Nowej Huty. Rozmawiałam kiedyś z człowiekiem, który ją budował, opowiadał tak dramatyczne historie, że myślę, iż dla wielu młodych oznaczało to osobiste dramaty i wycofanie się z aktywnego życia, bo warunki pracy nie były przyjazne, mimo haseł o radosnej budowie socjalizmu - zaznaczyła badaczka.

"Tam czułam się najbardziej u siebie". Dorastanie poza miastem

Za młodu Magdalena Zowczak często spędzała czas na wsi - miała tam rodzinę, często też brała udział w żniwach. - Dziś, gdy słyszę, że ktoś wstydził się wiejskiego pochodzenia, wciąż mnie to szokuje, bo ja na wsi czułam się jak u siebie, czasem bardziej niż w mieście. Nawet pod Dąbrową Białostocką, gdzie część ludzi była prawosławna i używała dla mnie niezrozumiałych słów, uczyłam się ich. Zawsze zwracałam uwagę na obrazy i pytałam, co przedstawiają, to był ważny punkt zaczepienia w rozmowach. W ten sposób uczyłam się także Biblii, którą w całości przeczytałam dopiero na studiach, gdy zachorowałam na grypę i musiałam doczytywać - wspominała w audycji profesor Zowczak.


***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Przygotował: Jan Kanty Zienko

Gość: prof. Magdalena Zowczak (wykładowczyni w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego)

Data emisji: 12-16.01.2026

Godz. emisji: 12.45

Czytaj także

"Wesele Śląskie", czyli historia śląskich obrzędów weselnych

Ostatnia aktualizacja: 11.12.2025 13:00
Kinoteatr w Zawadzkiem stał się sceną wyjątkowego wydarzenia – reaktywacji spektaklu "Wesele Śląskie". To widowisko teatralne powraca po pięćdziesięciu latach, by na nowo opowiedzieć historię śląskich obrzędów weselnych.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Siostry tkaczki. Tarta Relena, Cocanha i Los Sara Fontan

Ostatnia aktualizacja: 16.12.2025 13:00
Muzyczny spektakl inspirowany dźwiękami i wzorami krawieckimi starych fabryk tekstylnych, a także wspomnieniami ich pracowników i ich pieśniami towarzyszącymi pracy. Oto, co przygotowała dla Słuchaczy Magda Tejchma w audycji Nocna Strefa. Poznajmy historię Tarta Relena, Los Sara Fontan i Cocanha.
rozwiń zwiń