Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Do kinowej premiery "Lalki" w reżyserii Macieja Kawalskiego zostało jeszcze trochę czasu. Jednak już teraz możemy zajrzeć do garderoby jej bohaterów i sprawdzić, co nosił ekranowy Wokulski lub jak ubierała się Izabela Łęcka. Wszystko za sprawą wystawy "Szyk i konwenanse", którą do 13 grudnia 2026 roku można oglądać w Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie.
Wokulski, Łęcka i moda epoki
Na ekspozycję składają się kostiumy stworzone przez znakomitą kostiumografkę Katarzynę Lewińską i projektanta Tomasza Ossolińskiego, uzupełnione nakryciami głowy autorstwa Marty Galik oraz butami z pracowni Vandy Novak.
- Pracując wspólnie z Katarzyną Lewińską nad kostiumami do tego filmu, mieliśmy przede wszystkim niesamowitą frajdę. Jest to jeden z nielicznych realizowanych obecnie filmów, w których kostiumy filmowe dla wszystkich aktorów, bez wyjątku, zostały przez nas zaprojektowane i wykonane w mojej pracowni. Możliwość, którą dał nam producent i na którą przystali wszyscy aktorzy i aktorki, pozwoliła nam z Kasią pokazać, jak widzimy ten XIX wiek – jak widzimy go szykownie, nawiązując do tytułu wystawy - mówił w Dwójce Tomasz Ossoliński, projektant i współkurator wystawy.
Czytaj też:
Kostiumowy rozmach filmowej "Lalki"
Wystawa "Szyk i konwenanse" pozwala nie tylko przyjrzeć się z bliska modzie XIX wieku, lecz także dostrzec detale, które podczas filmowego seansu łatwo przeoczyć. Skala pracy kostiumografów robi wrażenie – na potrzeby "Lalki" zaprojektowali oni bowiem około 1800 sylwetek.
- Wszyscy aktorzy zostali zaprojektowani i ubrani w uszyte przez nas kostiumy. Często bohater pojawia się w filmie tylko na moment. Widzimy go, jego energię, jego rolę, jego postać. A na tej wystawie będziecie się Państwo mogli przyjrzeć uważniej, w co dokładnie został ubrany, jak te ubrania zostały wykonane i z jaką pieczołowitością - podkreślił gość Dwójki.
- Oddaliśmy całe serce tym projektom – tak, aby zadowolić przede wszystkim samych siebie, a tym samym naszych widzów. I oczywiście aktorów, którzy dzielnie to wszystko nosili. Zwłaszcza aktorki, wszystkie cudowne Panie, które ubieraliśmy - kontynuował projektant. - Przyznaję szczerze, prywatnie, że bardzo je podziwiam, że dały radę całymi dniami przebywać na planie filmowym w tych kostiumach.
Łazienki Królewskie jak z kart powieści Prusa
Wystawie szczególnego charakteru dodaje także jej miejsce – Łazienki Królewskie, które były tłem spotkań Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, a zarazem jednym z planów zdjęciowych wyczekiwanej produkcji. Kostiumy można oglądać w aż trzech miejscach: w Pałacu na Wyspie, Pałacu Myślewickim oraz Galerii Rzeźby w Starej Oranżerii. To okazja, by z bliska przyjrzeć się każdemu detalowi.
- Ja ubierałem Marcina Dorocińskiego, a wspólnie ubieraliśmy Wokulskiego. Przede wszystkim trzeba było to dobrze skroić, dobrze uszyć, ale też tym ubraniem opowiedzieć jego historię – status, to, kiedy przyjeżdża, kiedy wraca do Warszawy, kiedy znajduje się już w wyższym towarzystwie, do którego aspiruje. I tym samym to ubranie odpowiednio podkręcić. Garderoba naszego aktora składała się więc z kilkunastu sylwetek - opowiadał Tomasz Ossoliński.
Ważne było również podkreślenie strojem statusu społecznego Izabeli Łęckiej. - Trzeba powiedzieć, że to, w czym kobieta się pojawiała, również w bardzo mocny sposób ją definiowało. Tego typu kobiety nie znały wartości pieniądza. Ktoś za nie płacił. One zamawiały suknie i chciały po prostu pięknie w nich wyglądać - mówił projektant.
Kreacje Łęckiej, czyli śladami XIX-wiecznych krawców
Tomasz Ossoliński zdradził, że w tworzeniu kostiumów do filmu pomocna okazała się XIX-wieczna książka do kroju i szycia autorstwa Ksawerego Głodzińskiego. Ten podręcznik dla krawców i konstruktorów stał się dla twórców kostiumów punktem wyjścia do odtworzenia sylwetek zgodnie z zasadami, według których szyto ubrania ponad sto lat temu. - To była niesamowita frajda odkrywać i badać, dlaczego ta sylwetka tak dobrze się prezentowała. Bo to, co wykonaliśmy, to są kroje z XIX wieku - mówił gość Dwójki.
- Jeżeli wyobrazicie sobie taką postać z końcówki XIX wieku, to ta kobieta ma bardzo wąziutką talię. Kiedy pojechaliśmy w ubiegłym roku do Tirelli, takiej wypożyczalni kostiumów, gdzie znajduje się archiwum oryginalnych ubrań z różnych epok i dekad, mogliśmy zobaczyć stroje właśnie z tej dekady XIX wieku. I odkryłem, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, że kobiety – tak jak dzisiaj zakładają push-upy, żeby podnieść biust – wówczas wszywały rodzaj poduszeczek nad biustem. To powodowało, że gorset układał się idealnie. To było moje duże odkrycie i zaskoczenie - opowiadał Tomasz Ossoliński.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Marcin Pesta
Gość: Tomasz Ossoliński (projektant, współkurator wystawy "Szyk i konwenanse")
Data emisji: 23.09.2026
Godz. emisji: 8.30
oprac. Anna Myśliwiec