Twórczość przez duże "tfu", która zapewniła mu uwielbienie. Brzechwa małym i dużym

Ostatnia aktualizacja: 02.07.2026 07:00
Jan Brzechwa nie cenił swojej twórczości dla dzieci, chciał być poetą lirycznym. To jednak dzięki takim wierszom jak "Tańcowała igłą z nitką" czy "Kaczka dziwaczka" przeszedł do historii polskiej literatury. Jego książki, do dziś wznawiane, przetłumaczono na kilkadziesiąt języków. W czwartek, 2 lipca mija 60 lat od śmierci autora uwielbianego przez kolejne pokolenia czytelników.
Chciał być poetą lirycznym dla dorosłych, życie spłatało mu więc w pewnym sensie figla, bo pamiętany jest przede wszystkim jako autor utworów dla dzieci.
Chciał być poetą lirycznym dla dorosłych, życie spłatało mu więc w pewnym sensie figla, bo pamiętany jest przede wszystkim jako autor utworów dla dzieci.Foto: PAP/CAF

Jan Brzechwa z zawodu był prawnikiem, wziętym adwokatem, współtwórcą polskiego prawa autorskiego, a także jednym z założycieli ZAiKS-u - organizacji chroniącej prawa autorskie twórców. Był też świetnym satyrykiem, podporą przedwojennych kabaretów; pisał piosenki, skecze i monologi do legendarnego Qui pro Quo, Cyrulika, Alibaby. Dopiero około 40. roku życia napisał pierwsze utwory dla dzieci.

Urodzony jako Jan Wiktor Lesman

Urodził się 15 sierpnia 1898 roku, choć na jego grobie na Powązkach widnieje rok 1900 - odmłodził się bowiem o dwa lata dla swojej trzeciej żony. Przyszedł na świat w Żmerynce na Ukrainie w ówczesnej carskiej Rosji, w rodzinie Aleksandra Lesmana, inżyniera kolejowego żydowskiego pochodzenia i Michaliny z Lewickich. Ale rodzina Lesmanów ciążyła ku polskości.

Młodziutki Brzechwa, zdając gimnazjalny egzamin z historii Rosji, po raz pierwszy zdeklarował się narodowościowo. Pochwalony za dobrą znajomość dziejów ojczyzny, odpowiedział, że Rosja nie jest jego ojczyzną, bo jest Polakiem. Egzaminatorzy uznali, że jego odpowiedź jest prowokacyjna i obniżyli mu ocenę. W 1918 roku 20-letni Brzechwa był w Warszawie i rozbrajał Niemców, brał też udział w euforycznym powitaniu Piłsudskiego na dworcu Wiedeńskim 10 listopada. Gdy wybuchła wojna polsko-bolszewicka zgłosił się do Legionu Akademickiego, czyli pułku piechoty sformowanego ze studentów, którzy ruszyli bronić Lwowa. Przez dwa lata pozostawał zmobilizowany, ale żołnierzem był ponoć wyjątkowo marnym.

Brzechwa, młodszy kuzyn Leśmiana

Dyplom na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego obronił w 1924 roku - pracował później jako mecenas Jan Wiktor Lesman. Zajmował się prawem autorskim, wprowadzał je w Polsce. Był autorem komentarza do pierwszej polskiej ustawy o prawie autorskim - szczególnie cenionego, bo napisanego przez praktyka, który występował na salach sądowych w sporach o prawa intelektualne. Założył Związek Autorów Kabaretowych, poprzednik ZAiKS-u. Przez całe dwudziestolecie był też radcą prawnym ZAiKS-u, także po wojnie pełnił tam różne funkcje, przez dwie kadencje był nawet prezesem.

Czytaj także:

Pierwsze wiersze napisał jako dziecko i już od początku potrafił zarobić na swojej twórczości. Jego satyry na ciotki musiały być bardzo udane, skoro bohaterki tych utworów płaciły po 50 groszy za utrzymanie ich w tajemnicy. Pseudonim "Brzechwa" wymyślił mu Bolesław Leśmian w 1916 roku, kiedy 18-letni kuzyn Jan Lesman przysłał mu swoje wiersze. Prawdopodobnie Leśmian bał się, że będą ich mylić, zwłaszcza że twórczością kuzyna nie był zachwycony, zasugerował więc karierę pod pseudonimem. Gdy jednak w 1918 roku Jan przyjechał do Warszawy, to właśnie starszy kuzyn wprowadził go w literacki świat w stolicy.

Nieprzychylne recenzje

W 1926 r. Brzechwa opublikował tom poezji pt. "Oblicza zmyślone". "Część recenzentów zareagowała w sposób dla każdego twórcy najbardziej obraźliwy, pisząc o narzucającym się podobieństwie poezji Brzechwy do wierszy bardziej zdolnego kuzyna. Bo podobna tematyka, język, a nawet metafory. Bo jak Leśmian ucieka od codzienności w stronę natury, kosmosu i Boga" – napisał Mariusz Urbanek, autor biografii pt. "Brzechwa nie dla dzieci" (2013).

"Jerzy Braun w »Gazecie Literackiej« napisał wprost: »drugi Leśmian«. Mało tego, niektórzy uważali, że udały się Brzechwie jedynie te wiersze, w których wzorował się na Leśmianie. Inni, wręcz przeciwnie, radzili, że jeśli chce znaleźć w poezji własną drogę, powinien jak najszybciej zrezygnować z naśladowania zarówno Leśmiana, jak i innych poetów, którzy zamiast kierować go ku przyszłości, spychają w stronę poetyki z wieku XIX" – dodał.

Uznanie przyszło z innej strony, niż się spodziewał

Później było już lepiej. Recenzję wydanego w 1935 roku tomu Brzechwy "Piołun i obłok", Karol Wiktor Zawodziński zatytułował "Najśpiewniejszy poeta". "Ten termin przylgnął do Brzechwy na lata" - napisał Mariusz Urbanek. "Piołun i obłok" ukazał się kilka miesięcy po śmierci Józefa Piłsudskiego i autor umieścił w niej poświęcony Marszałkowi cykl "Imię wielkości".

Brzechwa chciał być poetą lirycznym dla dorosłych, życie spłatało mu więc w pewnym sensie figla, bo pamiętany jest przede wszystkim jako autor utworów dla dzieci. Najlepsze jego wiersze - takie jak "Tańcowała igła z nitką", "Samochwała", "Staś Pytalski" - zostały napisane, aby uwieść pewną uroczą przedszkolankę, poznaną przez poetę na wakacjach. Ponieważ wiersze podobały się znajomym, Brzechwa zaniósł je wydawcy, choć sam jako autor, wcale nie uważał, że są to bajki dla dzieci. W liście do Mariana Brandysa pisał: "Wiem, że w środowisku naszych kolegów jestem uważany za coś pośredniego między półinteligentem a producentem galanterii dziecięcej". Mawiał też, że jest autorem twórczości przez duże "tfu".

I przed, i po wojnie pedagodzy dziecięcy stawiali Brzechwie ten sam zarzut - że jego wiersze są niepedagogiczne. Nie ma w nich morału, nie ma oczywistego wskazania, kto jest dobry, a kto zły. Taki Lis Witalis czy Pchła Szachrajka to postaci niejednoznaczne moralnie, a pedagodzy uznawali, że dziecko powinno mieć prosty komunikat: dobro zostaje nagrodzone, a zło - ukarane.

Bujne życie uczuciowe

"Towarzystwo kobiet go nie męczy" - pisał o Janie Brzechwie ubek w 1954 roku. Poeta mógł się podobać - bardzo wysoki, zawsze świetnie ubrany, szarmancki wobec kobiet - miał powodzenie i z niego korzystał. Miał trzy żony i kilka długookresowych kochanek, a także kilkanaście przelotnych romansów.

Podobno to miłość pomogła Brzechwie - który miał semicką urodę, co rzucało się w oczy, zwłaszcza gdy podczas wojny schudł - przetrwać okupację poza gettem, pod własnym nazwiskiem Lesman, przy powszechnej wiedzy otoczenia o jego pochodzeniu. W dodatku pracował wtedy w gospodarstwie rolnym na służewieckim torze wyścigowym pod bezpośrednim nadzorem Niemców. Brzechwa, głęboko zakochany w kobiecie, która miała zostać jego trzecią żoną, twierdził, że to aura miłości, bańka uczucia go chroniła - w tym okresie pisał m.in. "Akademię Pana Kleksa" i "Pchłę Szachrajkę".

Kochał się wówczas w swojej przyszłej trzeciej żonie Jance Serockiej, która raz po raz zrywała z nim i wracała do męża, fryzjera. Ja podaje Józef Hen, i co potwierdzają wspomnienia Mariana Brandysa, pewnego dnia Brzechwa, kupując torcik mocca w cukierni został rozpoznany przez szmalcowników i odprowadzony do gestapo na Szucha. Tam miał oświadczyć, że co prawda nie jest Żydem, ale i tak mogą go rozstrzelać: "Kobieta, którą kocham, nie chce się ze mną połączyć, a życie bez niej nie ma dla mnie wartości" - argumentował. Gestapowcy ze śmiechem wyrzucili go za drzwi, już w bramie, przy budce wartowniczej Brzechwa przypomniał sobie, że zostawił torcik na biurku gestapowca. "Wrócił, zastukał, przeprosił, zabrał. Tak niewiarygodny tupet zaskoczył Niemców do tego stopnia, że nie oponowali" – napisał Janusz R. Kowalczyk.

Lojalny wobec władz PRL

Mariusz Urbanek podkreśla, że w osobowości Brzechwy obecny był silny rys koniunkturalizmu. Po 1945 roku ten uwielbiający Piłsudskiego uczestnik wojny z bolszewikami został piewcą Stalina i przewodniej roli PZPR. Urbanek nie ukrywa, że Brzechwa lubił żyć wygodnie. Bardzo dbał o wygląd, elegancję ubioru, był miłośnikiem luksusowych drobiazgów, markowych wiecznych piór, notesów. Płacił za wygodne życie wierszami, które uchodzą za sztandarowy przykład uległości wobec władzy w historii polskiej literatury. W tekście na 10-lecie Polski Ludowej Brzechwa napisał, że do wojny wydał osiem książeczek mających łącznie 15 tysięcy nakładu, a przez dziesięć lat powojennych opublikowano mu już 2,5 miliona egzemplarzy. Mówił wprost: to jest powód, dla którego jestem lojalny wobec Polski Ludowej.

Wielbiciele "Szelmostw Lisa Witalisa" (1948) nie do końca są jednak w stanie uwierzyć w tę "lojalność" i zastanawiają się czasem, czy pisząc tę bajkę Brzechwa był już po lekturze "Folwarku zwierzęcego" Georga Orwella - wydanego po raz pierwszy 3 lata wcześniej w Wielkiej Brytanii. Obraz totalitarnej dyktatury zawarty w 'Szelmostwach…" nasuwa bowiem uzasadnione podejrzenia, że autor czerpał natchnienie z coraz bardziej otaczającej go - razem z całym polskim społeczeństwem - powojennej rzeczywistości realnego socjalizmu.

"Od chwili ogłoszenia manifestu PKWN upłynęły dwa lata. I rzeczywistość pozwala nam dzisiaj stwierdzić, że otrzymaliśmy czek, który nie ma pokrycia" – powiedział Brzechwa już podczas zjazdu literatów w 1946 roku. Nie dawał się również zaangażować do licznych wówczas w świecie kultury nagonek personalnych – nie darmo wszak był zawodowym adwokatem. "Nie było – mam wrażenie takiej instancji ludzkiej, która zdolna by go była skłonić do krzywdzenia ludzi ze strachu czy na rozkaz" – wspominał Brzechwę Ryszard Matuszewski, cytowany w książce Urbanka.

Pogodny ton, który udziela się czytelnikom

"Szczególne zasługi położył dla rozwoju nowoczesnej poezji dla dzieci. Przekształcił bajkę, nadając jej funkcję satyryczną, parodystyczną, żartobliwą. Są w niej elementy baśni, bajki, zwierzęcej, fantastyki, magiczności. Obok klasycznej bajki w wersji osiemnastowiecznej poeta wprowadził bajki parafrazy przysłów i ludowych powiedzonek, wiersze oparte na czystym nonsensie z efektownymi pointami" – napisał Józef Zbigniew Białek w "Małym słowniku pisarzy polskich" (1981). "Zawsze dbał o efekty komiczne, humor słowny i sytuacyjny. W trylogii baśniowej (Pan Kleks) tryumf odnoszą elementy przygodowe, fantastyczne, groteskowe, satyryczne, filozoficzne" - dodał.

"Ów pogodny ton, który Jan Brzechwa potrafił zachować przez całą swoją twórczość, wywołuje na twarzach młodych i starych pogodny i wdzięczny uśmiech na sam dźwięk jego nazwiska. Same tytuły jego książeczek (»Kaczki Dziwaczki«, »O lisie Witalisie«, »Pchła Szachrajka«) wywołują już obraz jakiejś szczęśliwej krainy, gdzie dobroć i zabawa – goście tak rzadcy – podają sobie ręce, aby dać nam przeczucie wiecznego dzieciństwa, które byłoby prawdziwym szczęściem" – napisał Jarosław Iwaszkiewicz w "Życiu Warszawy" 19 czerwca 1966 roku - dwa tygodnie przed śmiercią Brzechwy. "Móc udziecinnić się w radości, nieosiągalne marzenie – urzeczywistnia się tylko w książkach" - dodał.

Jan Brzechwa zmarł 2 lipca 1966 roku – miał 67 lat. Został pochowany na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

***

PAP/pg

Czytaj także

Tak Jan Brzechwa brzmi w Szczebrzeszynie

Ostatnia aktualizacja: 08.08.2019 10:03
W audycji "Kwadrans bez muzyki" odwiedziliśmy festiwal literacki Stolica Języka Polskiego, gdzie przyjrzeliśmy się temu, jak różnorodnie można odczytać twórczość poety.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Dlaczego Pan Kleks się kurczył? Ukryte treści w jednej z najsłynniejszych polskich historii dla dzieci

Ostatnia aktualizacja: 30.01.2026 07:50
– Utwory dla dzieci tylko wtedy są dobre, jeśli dorośli też mają chęć je czytać – mówił Jan Brzechwa w Polskim Radiu w 1962 roku. Czy "Akademia pana Kleksa", najsłynniejsza książka tego pisarza, należy do dzieł przeznaczonych zarówno dla młodych odbiorców, jak i właśnie dla dorosłych? 
rozwiń zwiń