Filip Bajon: jestem reżyserem spełnionym

Ostatnia aktualizacja: 16.09.2026 10:31
Filip Bajon to w kosmosie polskiego kina człowiek-instytucja: reżyser filmowy i teatralny, scenarzysta, producent, pisarz i pedagog. Mówi o sobie, że jest twórcą spełnionym, bo zrobił wszystkie filmy, które chciał zrobić. W Dwójkowej audycji "O wszystkim z kulturą" na podzielił się swoimi refleksjami na temat bieżącej kondycji kina i wrócił do swoich poznańskich i łódzkich początków.
Reżyser, producent, pisarz i pedagog Filip Bajon był gościem audycji O wszystkim z kulturą w radiowej Dwójce
Reżyser, producent, pisarz i pedagog Filip Bajon był gościem audycji "O wszystkim z kulturą" w radiowej DwójceFoto: Justyna ROJEK/East News

Posłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą" >>>

Przed "Arią dla atlety" (1979), "Magnatem" (1986), "Balem na dworcu w Koluszkach" (1989), "Poznaniem 56" (1996), "Przedwiośniem" (2001) czy "Kamerdynerem" (2018) w życiu Filipa Bajona był czas literatury, a jeszcze wcześniej - okres studiów prawniczych i dzieciństwo w wielkopolskiej stolicy. Zdaniem twórcy, każdy z tych etapów miał udział w ukształtowaniu jego wrażliwości.

Poznańskie początki Filipa Bajona

Na antenie Dwójki reżyser wspominał okres dorastania w Poznaniu. – Uważam, że jestem spadkobiercą kultury mieszczańskiej, którą przyswoiłem sobie bez trudu i z pewną przyjemnością, ponieważ wiem, jakie wartości za nią stoją. Chociażby zwykła, najzwyklejsza, nie tak popularna już w tej chwili, kinderstuba, pewien rodzaj zachowania, obowiązku, pewien rodzaj świadomości i poczucia, że każde państwo powinno być państwem prawa – opowiadał Bajon.

Elementem mieszczańskiego wychowania były też wizyty w teatrach, operze, filharmonii, muzeach i w kinie. – Chodziło o to, żeby pozwolić się dokształcać, czerpać z różnych źródeł, bo wiedza jest bardzo istotnym elementem wychowania – tłumaczył reżyser.

Prawo, literatura, kino

Kierując się podobnymi pobudkami, Filip Bajon wybrał prawniczą ścieżkę wykształcenia. Po ukończeniu pierwszych studiów sięgnął po słowo – z sukcesami, bo jego debiutancka powieść "Białe niedźwiedzie nie lubią słonecznej pogody" została wyróżniona Nagrodą im. Wilhelma Macha (1972). Równolegle kontynuował naukę na Wydziale Reżyserii łódzkiej Filmówki, spędzając czas w artystycznym środowisku młodych pisarzy i filmowców.

Czytaj również:

W Łodzi Bajon zetknął się z takimi postaciami jak Ryszard Bugajski, Krzysztof Kieślowski, Wojciech Marczewski, Krzysztof Zanussi, Edward Żebrowski, Antoni Krauze czy Sławomir Idziak Dużym problemem było przejście z literatury do filmu, bo nie wiedziałem, czy mi się to uda, nie wiedziałem, czy umiem robić filmy. W końcu Stanisław Różewicz przyjął mnie do zespołu TOR, które po latach okazał się być najlepszym zespołem, jeśli chodzi o skład – opowiadał reżyser.

– Myśmy czytali nawzajem swoje scenariusze podczas kolaudacji zespołowych. Poziom uwag był bardzo wysoki. Chodziło o to, żebyśmy poprawili te filmy. Sam również byłem poddawany takiej procedurze. Taka była konwencja i ja ją zaakceptowałem, bo przy tym się człowiek jako reżyser uczył, nawet jeśli nie zawsze było miło i przyjemnie – dodawał gość Dwójki.

Dokąd teraz?

Z perspektywy Filip Bajon pozytywnie ocenia swój filmowy dorobek. –  Zauważyłem z pewną dozą dumy, że filmy moje bardzo delikatnie się starzeją. Gdy oglądam je po latach, to nie widzę, że tam była jakaś przepaść świadomościowa, żeby to było kompletnie nieadekwatne do tego, co się dzieje w tej chwili. Zwłaszcza przy "Przedwiośniu" zobaczyłem, że film w tej chwili jest jeszcze bardziej aktualny niż był za czasów Żeromskiego i za czasów mojej adaptacji – mówił reżyser.

Czego życzy polskiej kinematografii?  – Żeby można było realizować ambitne filmy, zwłaszcza filmy historyczne – powiedział Filip Bajon. Zdradził też, że sam chciałby zrealizować filmy biograficzne o dwóch wybitnych postaciach: poecie Jarosławie Iwaszkiewiczu i etnografie Bronisławie Piłsudskim.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

ProwadzenieJakub Kukla

Data emisji: 15.09.2026

Godz. emisji: 19.10

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

"Pisz do mnie na Łódź!", czyli historia krótkiej stolicy kultury

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2026 11:33
- Łódź mnie uwiodła, w trochę przewrotny sposób. Kiedy pracowałam nad książką o Katarzynie Kobro, często tam przyjeżdżałam. Wsiadałam w taksówkę na Łodzi Kaliskiej, jechałam do Muzeum Sztuki na Więckowskiego i zaraz wracałam na dworzec. Z czasem zaczęłam spacerować, jeździć tramwajami, chodzić dalej, nie tylko po Piotrkowskiej. Łódź mnie Wchłonęła. Jest to miasto niepodobne do mojego rodzinnego Krakowa i do Warszawy. Chciałam je poznać lepiej - mówiła w Dwójce pisarka Małgorzata Czyńska.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Julia Duval i polskie migrantki. Poruszająca opowieść o siostrzeństwie

Ostatnia aktualizacja: 15.09.2026 13:15
Wyjeżdżały do Francji za pracą, nie znając języka i realiów. W trudach codzienności na obczyźnie polskie migrantki znalazły niespodziewaną sojuszniczkę w Julii Duval. Kim była? Dlaczego poświęciła się pomocy nieznanym kobietom? O pracy nad książką "Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji" opowiedziała w Dwójce jedna z jej współautorek, Elżbieta Łątka-Likh.
rozwiń zwiń