Świąteczne spotkanie z Ewą Pobłocką

Ostatnia aktualizacja: 12.04.2020 19:35
- Nagle mamy chwilę, żeby się zastanowić dokąd tak pędzimy, po co były te walizki. Jedna, bo wyjeżdżam za chwilę, druga, bo właśnie przyjechałam i trzecia, bo jak wrócę, to wyjeżdżam natychmiast. To było okropnie męczące - opowiadała w świątecznej audycji Programu 2 Polskiego Radia pianistka Ewa Pobłocka.
Audio
  • Rozmowa z Ewą Pobłocką (Audycja okolicznościowa/Dwójka)
Ewa Pobłocka
Ewa Pobłocka Foto: Grzegorz Śledź/PR2

Jako bardzo aktywny muzyk i nauczyciel, Ewa Pobłocka często spędzała święta za granicą. - Po raz pierwszy od kilku lat jestem na Wielkanoc w domu. Przez ostatnie lata wyjeżdżałam w tym czasie do Chin, ponieważ wiedziałam, że moi studenci na tym nie ucierpią i tam spokojnie przez 10 dni uczyłam nie opuszczając zajęć w Bydgoszczy.

- Tegoroczna Wielkanoc i czas ją poprzedzający zburzył rytm pracy i zmienił jej kierunek. - Inny jest też czas, który spędzam przy fortepianie. Gram i to jest fantastyczny czas, gdyby nie to, co mamy wszyscy z tyłu głowy - mówiła o chorych i umierających w wyniku epidemii pianistka. - Nagle mam czas, żeby się poświęcić temu, co najbardziej lubię. A najbardziej lubię wejść do pracowni i być w niej przez kilka godzin i pracować do szuflady. Ten czas był mi ogromnie potrzebny - przyznała.

Czas wydarzeń paschalnych Ewa Pobłocka poznała bardzo dobrze i obrzędy wrosły w nią muzycznie i duchowo. - Od dziecka, ponieważ moja mama była córką organisty, wszystko toczyło się wokół kościoła. To były: msze, nieszpory, śluby, pogrzeby. Mama bardzo często chodziła z dziadkiem do kościoła, śpiewała najpierw sama, potem w jego chórze, duety śpiewali.

- Rodzina dziadka organisty co roku uczestniczyła w nabożeństwach Wielkiego Tygodnia. - Siłą rzeczy na Triduum Paschalne trzeba było pójść do kościoła. Latami w Gdańsku była to katedra oliwska. Uwielbiłam sobotni wieczór, kiedy następowało święcenie ognia. Pamiętam, że byłam niesłychanie wzruszona i poruszona. Najbardziej lubiłam ten ciemny kościół i świecę, która wchodzi jak nadzieja - opowiadała.


Ewa Pobłocka1200.jpg
Ewa Pobłocka: staram się rozśpiewać fortepian

Jedną z największych muzycznych miłości Ewy Pobłockiej jest Bach, którego kompozycje rozbrzmiewały w jej rodzinnym domu. - Jak gram Bacha nie obawiam się niczego. Czuję się swobodnie i bezpiecznie, bo Bach towarzyszy mi od dzieciństwa. Utwór, który zapamiętałam z dzieciństwa, to była aria z "Pasji janowej", której się uczyła moja mama, ona taka była wesoła, beztroska, lekka i mama przez wiele lat ją wykonywała - wspominała pianistka.

- Potem doszła "Pasja mateuszowa". Jerzy Katlewicz w latach 60. doprowadził do tego, że była wykonana w Gdańsku, zaplanowane były cztery koncerty, wyszło sześć i ja jako dziecko chodziłam na wszystkie próby i na wszystkie wykonania.

Potem w dorosłym życiu wszystko, co wiem o "Pasji", to jak ją znam, to był właśnie tamten czas. - Kompozycje Bacha, które dla wielu uczniów szkół muzycznych są prawdziwą zmorą dla Ewy Pobłockiej pozostały ulubionymi. - Uwielbiałam Bacha grać, nie miałam z nim żadnych problemów pamięciowych.

Oczywiście były miejsca, których trzeba było się nauczyć. Bardzo lubiłam Bacha grać, czułam się w tym pewnie. Traktowałam to jako pewnego rodzaju matematykę, gdzie można wszystko sobie zaplanować - wspominała Ewa Pobłocka.

***

Na audycję w wielkanocne popołudnie (12.04) w godz. 16.00-18.00 zapraszał Andrzej Sułek.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Gardiner prowadzi w Pizie "Pasję" Bacha

Ostatnia aktualizacja: 01.04.2017 15:55
W "Płytomanii" rozmawialiśmy m.in. o dziele wykonanym pod kierunkiem jednego z najwybitniejszych i zarazem najwszechstronniejszych dyrygentów naszych czasów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Filozof o duchowym wymiarze Wielkanocy w dobie pandemii

Ostatnia aktualizacja: 08.04.2020 09:55
– To jest pewien rodzaj doświadczenia, które daje okazję do trzeźwego spojrzenia na pewny mit, według którego jesteśmy zdolni zarządzać wszystkim. Planowanie jest dobre, ale nie dotyczy wszystkich obszarów naszej rzeczywistości – mówił w Trójce filozof dr Dariusz Karłowicz.
rozwiń zwiń