Wysłuchaj rozmowy w audycji "Filharmonia Dwójki"<<<
Urodzony w 1982 roku w Chengdu Ning Feng, należy do grona najwybitniejszych skrzypków swojego pokolenia. Jest laureatem najważniejszych konkursów: im. Josepha Joachima w Hannoverze, królowej Elżbiety, Yehudi Menuhin International Competition for Young Violinists oraz zdobywcą pierwszej nagrody w Premio Paganini. Występuje jako solista z czołowymi orkiestrami świata, takimi jak Budapest Festival Orchestra, Los Angeles Philharmonic, Royal Philharmonic Orchestra czy City of Birmingham Symphony Orchestra. Nagrywa dla wytwórni Channel Classics Records, łączy też międzynarodową karierę estradową z działalnością pedagogiczną w Berlinie, Pekinie i Manchesterze.
"Wow, to brzmi niesamowicie!"
Podczas poprzedniego pobytu w Katowicach Ning Feng spędził drugą część koncertu na widowni. - Tamten wieczór cieszył mnie zarówno podczas bycia na scenie, jak i poza nią. To wrażenie we mnie pozostało i kiedy tu wróciłem, znów byłem mile zaskoczony. Spodziewałem się, że będzie to dobry koncert, ale kiedy podczas próby usłyszałem orkiestrę w tej sali, pomyślałem: "Wow, to brzmi niesamowicie!". To był dla mnie bardzo przyjemny moment - mówił artysta.
Nagranie, które zmieniło wszystko
Ning Feng wykonuje Koncert skrzypcowy Ericha Wolfganga Korngolda od wielu lat. Uczył się tego dzieła poprzez sławne nagranie Jaschy Heifetza, pierwszego wykonawcy dzieła. Heifetz zostawił po sobie dwa nagrania Koncertu Korngolda: jedno studyjne i jedno koncertowe.
- Oba są niewiarygodne. Usłyszałem jedno z nich jako nastolatek. Wtedy zarówno sam utwór, jak i jego wykonanie bardzo przyciągnęły moją uwagę. Oczywiście nie jest to koncert należący do standardowego repertuaru, który skrzypkowie poznają w konserwatorium, zwłaszcza 20–25 lat temu tak nie było. Jako student nie miałem więc okazji się go nauczyć, ale zawsze chciałem włączyć go do programu i wykonać przed publicznością. Pierwsza okazja nadarzyła się mniej więcej 20 lat temu - wyznał Ning Feng.
Między Beethovenem a Hollywood
Był to czas, kiedy skrzypek otrzymał pierwszą nagrodę w Konkursie im. Paganiniego w 2006 roku. Po wygranej artysta dostawał coraz więcej propozycji występów jako solista. Czasami orkiestry bardzo jasno określały kształt programu, ale bywało też, że pytały go, co chciałby zaprezentować. Koncert Korngolda był jednym z pierwszych utworów, które włączył do swojego repertuaru.
- Po latach doszedłem do wniosku, że to jeden z najpopularniejszych koncertów napisanych w XX wieku. Oczywiście mamy koncerty Beethovena, Czajkowskiego, Brahmsa, ale to wszystko kompozycje XIX-wieczne. Jeśli spojrzymy na koncerty skrzypcowe powstałe w XX stuleciu, Korngold należy do najczęściej wykonywanych - mówił skrzypek w rozmowie z Michałem Dębskim.
Nowoczesność, która brzmi znajomo
Korngold pisał nie tylko muzykę "poważną", ale także filmową. W Koncercie skrzypcowym wykorzystał tematy z muzyki tworzonej na potrzeby Hollywood.
- Słuchając ścieżek dźwiękowych Johna Williamsa, do "Gwiezdnych wojen", "Parku jurajskiego", "Supermana" czy "Indiany Jonesa", można odnaleźć pewne podobieństwa do muzyki Korngolda. Dla mnie początek tego koncertu przypomina właśnie "Gwiezdne wojny" - widzę statek kosmiczny przelatujący przez galaktykę. W ostatniej części wszystko zamienia się w scenę walki - zaznaczył skrzypek.
- Między innymi dlatego, jako nastolatek, byłem tak zafascynowany tym koncertem. Kiedy zacząłem się go uczyć, odkryłem, że jest nie tylko efektowny, ale też bardzo poważny i głęboki. Utwory napisane w XX wieku często są nowoczesne. Koncert Korngolda został napisany właściwie w stylu romantycznym. Słuchaczom łatwo go przyjąć, przyzwyczaić się do jego brzmienia i po prostu go polubić - dodał.
Skarb przekazywany dalej
Ning Feng gra na skrzypcach Stradivariusa z 1710 roku, użyczonych mu dzięki uprzejmości Beares International Violin Society i Hong Kong Premium Performance Organization. Instrument nosi nazwę "Vieuxtemps Hauser", ponieważ należał kiedyś do słynnego belgijskiego skrzypka i kompozytora epoki romantyzmu Henry’ego Vieuxtempsa.
- To instrument o wyrafinowanym, srebrzystym i czystym dźwięku, a jednocześnie o głębokim, mocnym, ciemnym brzmieniu. Z jednej strony pozwala wydobyć subtelność, z drugiej - potężną siłę. Wiem, że mam ogromne szczęście, mogąc na nim grać. Czuję się tym zaszczycony. Każdy muzyk ma swój czas, ja również, ale skrzypce pozostaną. Będą przekazywane dalej, a wraz z nimi kolejne pokolenia poznają ich historię - wyznał Ning Feng.
***
Przygotowanie: Michał Dębski
Gość: Ning Feng (chiński skrzypek)
Data emisji: 12.02.2026
Godzina emisji: 20.24
Materiał wyemitowano w audycji "Filharmonia Dwójki".
oł