Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Akt miłości grania na organce

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2021 10:00
Wracałem z Mogielnicy. Siąpił deszcz, a on szedł poboczem, grając na organkach. Był tak zajęty graniem, że nie zwracał uwagi ani na deszcz, ani na zatrzymujący się samochód. Kiedy mnie zobaczył, podniósł lewą rękę w triumfalnym geście, nie przerywając gry. - Ale oberek, co? – zapytał, kiedy przestał grać...
Na organkach gra Stanisław Ciarkowski, basuje mu Jan Morawski, Rdzów 1993. Radomskie
Na organkach gra Stanisław Ciarkowski, basuje mu Jan Morawski, Rdzów 1993. RadomskieFoto: Andrzej Bieńkowski/Muzyka Odnaleziona

- Panie ładny, ja to mam akt miłości grania na ogance! Mogę grać cały czas, ale żona nie daje. Teraz się cieszę, bo wczoraj kupiłem organki i poszedłem do stołówki w Mogielnicy pograć. Nie powiem, wypiło się, bo jak grałem, to mi stawiali setkowego, teraz idę do domu i schowam w stodole organki, żeby żona nie zabrała. Poprzednie to, jak wróciłem ze stołówki, to żona zabrała i wyrzuciła w krzaki. Ile się ich naszukałem i nie znalazłem! Ale zawsze mam je przy sobie! Nawet na targu, jak kupowałem krowę, to też pograłem, ludzie się cieszyli. Jak mi się ta krowa ocieli, to będę się golił dwa razy w tygodniu, bo teraz golę się tylko w niedzielę. Teraz, w oborze, jak żona doi, to im czasem pogram. – Pojechałem dalej i widziałem go jeszcze w tylnym lusterku, jak wraca do gry.

Minęły dwa lata. Do Gostomi zaprosiliśmy najlepszych okolicznych harmonistów. Festyn zaczynał się o 15.00, ale znajomy harmonijkarz nie mógł wytrzymać i był już od rana, żeby ludziom pograć. Aby podtrzymać dobry nastrój, zaczął od piwa. Patrzyłem na to z niepokojem, bo do festynu zostało wiele godzin, a był już mocno starszym facetem. Siedział na pustym jeszcze placyku, na skrzynce do jabłek, sączył piwo i grał. Budził przelotną ciekawość przechodzących mieszkańców. Zaczęli się schodzić ludzie na festyn, mistrz organek jeszcze trzymał fason, ale był to łabędzi śpiew. Kiedy festyn rozkręcił się na dobre, zmogło go zmęczenie i piwko. Zasnął muzykanckim twardym snem, oparty o ścianę młyna. Pewnie śnił mu się „akt miłości grania na organce”.

Andrzej Bieńkowski 2020 r.

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.


 

Czytaj także

Marianna

Ostatnia aktualizacja: 12.11.2020 13:00
Miesiąc już będzie, jak go pochowałam. Smutno, najgorzej smutno, jak przyjdą w odwiedziny, a jego nie ma, to mnie wtenczas boli wszystko. Jak sama jestem, to się czymś zajmę, różaniec zmówię, mszę w radiu wysłuchom, no i czytam. Oczy się od tego czytania psują.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Muzykanckie sceny z „Misia”

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2020 11:53
Kiedy muzykanci grali w mieście na folklorach, to mieli problem z niekiedy wielogodzinnym oczekiwaniem na występ. Nie wiedzieli, gdzie się podziać. Garderób dla muzykantów przecież w domach kultury nie było. Zostały małe i ciemne korytarzyki prowadzące do kibla. Tam skupiało się życie muzykanckie, było ciasno, swojsko, można było zagrać, wypić i nikt z organizatorów się nie przyczepiał, że przeszkadzają. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Teorbaniści

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2020 10:00
Dzisiaj o dworskich czy magnackich związkach z historyczną muzyką tradycyjną. O teorbanistach z XVIII i XIX wieku.
rozwiń zwiń