Historia

Publiczne egzekucje więźniów Pawiaka

Ostatnia aktualizacja: 18.10.2013 06:00
Codziennie na Pawiak trafiało po kilkaset osób. Aby zastraszyć mieszkańców stolicy, dowódca SS Franz Kutschera rozkazał przeprowadzać publiczne egzekucje na masową skalę.
Audio
  • Pamięć po latach. Wspomnienia uczestników zamachu na Franza Kutscherę - aud. Jerzego Swalskiego (26.01.1995)
  • Dzieje Pawiaka w czasach okupacji hitlerowskiej. (PR, 14.11.1985)
Warszawa, lata okupacji. Pawiak pomścimy  takie i podobne napisy ukazywały się na murach Warszawy. foto: PAPCA
Warszawa, lata okupacji. Pawiak pomścimy – takie i podobne napisy ukazywały się na murach Warszawy. foto: PAP/CA

W nocy z 17 na 18 października 1943 roku doszło do jednej z największych egzekucji w historii Pawiaka. Nagich więźniów wyprowadzono grupami z więzienia i rozstrzelano ogniem z broni maszynowej na odcinku ulicy Pawiej 36-42 oraz Dzielnej 37-42. Zabito około 600 osób.
Za wszystko kara śmierci
Stolica, która była siedzibą władz Polskiego Państwa Podziemnego, była uznawana przez niemieckiego okupanta za centrum polskiego oporu przeciwko “nowemu porządkowi”. Publiczne egzekucje na ulicach Warszawy rozpoczęły się po objęciu stanowiska dowódcy SS i Policji Dystryktu Warszawa przez Franza Kutscherę, 25 września 1943 roku.

Wizyta
Wizyta Heinricha Himmlera w niemieckim obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen (1941 r.). W długim płaszczu ówczesny Gauleiter Karyntii Franz Kutschera.

Miesiąc później generalny gubernator Hans Frank wydał specjalne rozporządzenie dotyczące "zwalczania zamachów na niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie". Dekret ten przewidywał za wszystkie rzeczywiste i domniemane uchybienia oraz przestępstwa ludności polskiej właściwie tylko jedną karę – karę śmierci.
Łapanki i publiczne egzekucje
Kutschera był gorliwym wykonawcą tych rozporządzeń. Już kilka dni po wejściu w życie wytycznych Hansa Franka, przez Warszawę przetoczyła się fala łapanek o niespotykanym do tej pory zasięgu. W organizowanych obławach zatrzymywano Polaków przebywających na ulicach, w sklepach, w kawiarniach lub w tramwajach. Każdego dnia na Pawiak trafiało kilkaset osób. Aby zastraszyć mieszkańców Warszawy zaczęto przeprowadzać publiczne egzekucje na masową skalę.

 

Obwieszczenie

Obwieszczenie informujące o egzekucji 100 zakładników (Warszawa, 3.12.1943). fot.: wikipedia/PD German-Gov/dp

Egzekucje odbywały się nawet kilka razy dziennie. Nazwiska rozstrzelanych ogłaszano z ulicznych megafonów lub umieszczano na obwieszczeniach. Znana jest wypowiedź Hansa Franka na ten temat, że “gdyby w Polsce chciało się publikować plakaty z wszystkimi skazanymi na śmierć przewidzianymi do egzekucji, to prawdopodobnie zabrakłoby drzew na produkcję papieru”.
Jedna z największych egzekucji miała miejsce w nocy z 17 na 18 października 1943 roku. Trwała kilka godzin. Hitlerowcy rozstrzelali wtedy około 600 więźniów Pawiaka. Wyprowadzali ich grupami na ulice Pawią i Dzielną i tam zabijali seriami z broni maszynowej.
Do połowy lutego 1944 roku Niemcy zamordowali w Warszawie około 5 tysięcy ludzi.
Akcje likwidacyjne polskiego podziemia
Armia Krajowa nie pozostaławała bierna wobec narastającego bestialstwa ze strony Niemców. Przeprowadzono kilka spektakularnych akcji. Zaatakowano niemieckie samochody w Warszawie i wykolejono kilka pociągów. Polskie Państwo Podziemne wydawało wyroki śmierci na hitlerowskich zbrodniarzy. 13 grudnia 1943 roku zlikwidowano Emila Brauna, który między innymi odpowiadał za łapanki. Akcję przeprowadził specjalny oddział Kedywu Komendy Głównej AK "Agat" ten sam, który potem przeprowadził brawurową akcję likwidacji Franza Kutschery.
Kierownictwo Walki Podziemnej początkowo nie mogło ustalić z imienia i nazwiska, kto stoi na czele SS i policji okręgu warszawskiego. Kutschera, z obawy przed polskim wywiadem, publicznie nie ujawniał swych danych. Obwieszczenia podpisywał jako ”Dowódca SS i policji na Dystrykt Warszawski”. Armia Krajowa wpadła na jego trop przypadkiem.
Wyrok na Kutcherę
Pierwsza próba zamachu podjęta została 28 stycznia 1944 roku. Ponieważ Kutschera tego dnia się nie pojawił trzeba było odwołać całe przedsięwzięcie.
Akcję, która trwała około 3 minut przeprowadzono 1 lutego 1944 roku około godziny 9.00. Członkowie batalionu “Agat” napadli na samochód, którym jechał Franz Kutchera i serią strzałów zabili hitlerowca, który z taką gorliwością przeprowadzał masowe egzekucje w Warszawie. Wszystko działo się pod intensywnym ostrzałem z siedziby dowództwa SS. W trakcie realizacji całego przedsięwzięcia zginęło czterech żołnierzy AK: Bronisław Pietraszewicz “Lot”, Marian Senger “Cichy”, Kazimierz Sott “Sokół”, Zbigniew Gęsicki “Juno”.
Następnego dnia po zamachu, 2 lutego 1944 roku, w Alejach Ujazdowskich 21, w pobliżu miejsca akcji, Niemcy w odwecie rozstrzelali 100 polskich zakładników. Do 15 lutego rozstrzelali kolejnych kilkaset osób. Były to ostatnie publiczne egzekucje. Po tej dacie hitlerowcy zaprzestali publicznych egzekucji w Warszawie do chwili wybuchu powstania warszawskiego.

 

mk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rzeź Woli – tak Niemcy "oczyszczali" Warszawę z ludności cywilnej

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2020 06:00
"Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy" – brzmiał rozkaz wydany przez Hitlera po wybuchu Powstania Warszawskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zamach na Franza Bürkla, bestialskiego oprawcę z Pawiaka

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2020 05:45
7 września 1943 roku w Warszawie żołnierze Armii Krajowej dokonali udanego zamachu na SS-Oberscharführera Franza Bürkla, znanego z sadyzmu zastępcę komendanta więzienia na Pawiaku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niemcy zacierali ślady swoich zbrodni

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2019 06:00
Rodziny zamordowanych we Lwowie profesorów długo miały nadzieję, że oni żyją gdzieś w obozach, że jest szansa na ich powrót. Wydawało się, że to jest absurd, absolutnie niezgodny z tradycjami kraju europejskiego jak Niemcy, iż coś takiego nie mogło się wydarzyć.
rozwiń zwiń