Redakcja Polska

Iran – demokracja czy chaos? [KOMENTARZ]

12.01.2026 11:45
Nie ulega wątpliwości, że większość Irańczyków chce zmiany ustrojowej i otwarcia Iranu na współprace z Zachodem. Problem w tym, że póki co powstanie wolnego i demokratycznego Iranu, jako efektu obecnych protestów, jest bardzo wątpliwe (choć nie jest niemożliwe). A byłoby to klęską Rosji i Chin. Jednak bardziej prawdopodobne jest pogrążenie Iranu w chaosie, a na tym Rosji zapewne chciałaby skorzystać, choć Chin dotyczyłoby to już znacznie mniej. Możliwe są także inne, bardziej negatywne scenariusze, korzystne dla Rosji.
Protestujący podpalili portret irańskiego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego podczas wiecu poparcia dla trwającego ruchu protestacyjnego w Iranie, na zewnątrz Downing Street w Londynie
Protestujący podpalili portret irańskiego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego podczas wiecu poparcia dla trwającego ruchu protestacyjnego w Iranie, na zewnątrz Downing Street w LondynieFoto: PAP/EPA/NEIL HALL

Irańczycy, w tym duża część elit rządzących i zwolenników Islamskiej Republiki, nigdy Rosji nie kochali, a obecnie mają ku temu jeszcze mniej powodów. Historycznie Rosja kojarzy się w Iranie z traktatem w Turkmenczaju, który do języka irańskiej polityki przeszedł jako synonim upokorzenia. Iran stracił wówczas kontrolę nad Kaukazem Południowym, gdzie po I wojnie światowej bolszewicka już Rosja stworzyła państwo nazwane Azerbejdżanem. Chciała w ten sposób rościć sobie pretensje do historycznego Azerbejdżanu, będącego częścią Iranu. Wykorzystując chaos w Iranie bolszewicy próbowali wówczas przejąć w nim władzę, a w latach 1941-1946 ZSRR wręcz okupowała połowę Iranu.

Trudno się zatem dziwić, że twórca Islamskiej Republiki Ruhollah Chomeini uznał ZSRR za takiego samego Szatana jak USA. Przełom w relacjach z Rosją nastąpił dopiero ponad 10 lat po jego śmierci i był efektem izolacji Iranu w związku z jego programem nuklearnym. Rosja stała się beneficjentem sankcji. Dzięki temu wyeliminowany został konkurent na rynku ropy i gazu, który był przecież chętny do handlowania z Europą (w tym z Polską), gdy w 2014 r. na samą Rosję nałożono sankcje.

Wizerunek Rosji w Iranie jeszcze bardziej pogorszył się po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Władze natomiast żyły iluzją sojuszu z Rosją przeciwko USA, ale szybko zostały sprowadzone na ziemię. Islamska Republika dała Rosji drony, w zamian nie dostała nic, a w szczególności nie dostała systemu obrony S-400 i samolotów SU-35, o które się od lat starała. Frustrację reżimu pogłębiało układanie się Rosji z Izraelem za plecami Iranu. Gdy zaś wybuchła wojna irańsko-izraelska, stało się jasne, że Iran nie tylko nie uzyska żadnej pomocy od Rosji, ale również, że jest ona zainteresowana eskalacją. Najlepiej ingerencją wojskową USA w Iranie.

Co jakiś czas pojawiają się różne wydmuszki informacyjne o „przełomowym” wsparciu Rosji dla Iranu, np. o dostarczeniu Iskanderów. Wszystko to ma jedynie podgrzewać atmosferę i prowadzić do konfrontacji. Marzeniem Rosji jest, by Iran uderzył w siły USA w regionie, tak by USA zmuszone były do takiej odpowiedzi, która ostatecznie mogłaby zmusić USA do inwazji na Iran. Rosja się tego nie bo, bo oczekuje, iż efektem będzie chaos i zaangażowanie sił USA na tyle, że Europa i Pacyfik zostaną całkowicie odkryte na agresywne działania Moskwy i Pekinu.

Póki co nie widać, by Donald Trump wierzył w powodzenie protestów. Gdyby było inaczej, powinien pomagać w montowaniu szerokiej koalicji opozycyjnej, która przejęłaby władzę w okresie przejściowym, by doprowadzić do wyborów. Tyle, że Trump prawdopodobnie nie wierzy w demokrację w Iranie i wolałby się dogadać z obecnym reżimem. USA muszą mieć bowiem świadomość, że osadzenie w Teheranie syna ostatniego szacha Rezy Pahlawiego nie przetrwałoby długo bez amerykańskiego wsparcia.

Rezultat nalotów jest także niepewny. Bo warto pamiętać, iż wątpliwości co do skuteczności zeszłorocznych amerykańskich bombardowań irańskich obiektów nuklearnych pozostały. A nawet jeśli udałoby się USA dokonać zamachu na irańskiego Najwyższego Przywódcę Alego Chameneia i jego najbliższe otoczenie oraz zniszczenia części potencjału militarnego Iranu, powstałoby pytanie, co dalej? Reżim może podjąć desperackie kroki, które spowodują nie przewidzianą w skutki eskalację, a na upadku Republiki Islamskiej będą chcieli skorzystać separatyści kurdyjscy i ahwazscy, dżihadyści beludżyjscy, ISIS (które ma również swoich ludzi w Iranie). Kto nad tym zapanuje? Reza Pahlawi, którego całe doświadczenie życiowe sprowadza się do luksusowego życia w USA za pieniądze wywiezione z Iranu? Trump ma tego świadomość i być może dlatego jest na razie ostrożny. Może liczy, że przerażony upadkiem reżim przyjmie jego ofertę i pójdzie na kompromis z USA?  Byłoby to oczywiście porażką Rosji i Chin. Ale dla pragnących prawdziwej demokracji protestujących Irańczyków ich przelana do tej pory krew poszłaby na marne.

Witold Repetowicz, ekspert do spraw Bliskiego Wschodu, terroryzmu i geopolityki, adiunkt na Akademii Sztuki Wojennej

W Paryżu o Ukrainie, amerykańska operacja w Wenezueli oraz niespokojny Iran

09.01.2026 17:54
W tym wydaniu: Paryż stał się centrum rozmów dotyczących przyszłości Ukrainy, podczas gdy na innych kontynentach doszło do wydarzeń mogących znacząco wpłynąć na globalny układ sił – od interwencji USA w Wenezueli po eskalację napięcia na linii Waszyngton–Teheran.

Izrael w podwyższonej gotowości w związku z możliwą interwencją USA w Iranie. Teheran grozi odwetem

11.01.2026 12:40
Izrael został postawiony w stan wysokiej gotowości na wypadek ewentualnej interwencji Stanów Zjednoczonych w Iranie – podał Reuters, powołując się na trzy izraelskie źródła mające wiedzę o weekendowych konsultacjach dotyczących bezpieczeństwa. Według tych rozmówców nie jest jasne, co w praktyce oznacza podwyższona gotowość. W tle rośnie napięcie wokół trwających w Iranie od 15 dni antyrządowych protestów, które – jak oceniają media – są największym wyzwaniem dla władz od lat.

Trump po operacji w Wenezueli eskaluje presję na Kubę. Iran grozi odwetem, Europa krytykuje retorykę ws. Grenlandii

11.01.2026 18:40
Prezydent USA Donald Trump wezwał władze Kuby do zawarcia porozumienia z Waszyngtonem, ostrzegając, że „nie będzie już żadnej ropy ani pieniędzy” płynących na wyspę z Wenezueli. Wpis opublikował na platformie Truth Social, twierdząc, że przez lata Hawana korzystała z wenezuelskich dostaw paliwa i środków finansowych w zamian za świadczenie „usług bezpieczeństwa” dla władz w Caracas.