Paryż: jedność Zachodu w sprawie Ukrainy
Stolica Francji gościła w tym tygodniu delegacje Stanów Zjednoczonych i Ukrainy, a także ministrów spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Francji w ramach Trójkąta Weimarskiego. Wcześniej odbył się tam również szczyt tzw. „koalicji chętnych”, skupiającej państwa aktywnie wspierające Ukrainę.
Premier Donald Tusk podkreślił po spotkaniach, że skuteczna presja na Rosję jest możliwa wyłącznie przy zachowaniu wspólnego stanowiska państw koalicji. Jak zaznaczył, taka jedność została osiągnięta. Dodał również, że Europa – we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi – jest coraz bliżej ustalenia szczegółów gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jednocześnie ponownie wykluczył udział polskich żołnierzy w ewentualnej misji na terytorium Ukrainy, w przeciwieństwie do Francji i Wielkiej Brytanii, które zadeklarowały gotowość do takiego zaangażowania.
Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował natomiast, że Stany Zjednoczone podtrzymują wolę zabezpieczenia ewentualnego zawieszenia broni. Odnosząc się do doniesień o planach Waszyngtonu wobec Grenlandii, podkreślił konstytucyjną rolę Kongresu USA w sprawach wojny, pokoju i terytoriów.
Rozmowy w Paryżu dotyczyły także wdrażania traktatu z Nancy – umowy o wzmocnionej współpracy i przyjaźni Polski i Francji, obejmującej m.in. kwestie bezpieczeństwa, obronności, energetyki jądrowej, gospodarki, rolnictwa, nauki i kultury.
Wenezuela: cios w rosyjskie wpływy
Na arenie międzynarodowej szerokim echem odbiła się amerykańska interwencja w Wenezueli i pojmanie prezydenta Nicolasa Maduro, który w Nowym Jorku usłyszał zarzuty narkoterroryzmu i nie przyznał się do winy. Zdaniem amerykanisty dr. Przemysława Kwiatkowskiego wydarzenia te stanowią poważny cios dla rosyjskiej polityki w Ameryce Łacińskiej, gdzie Wenezuela była kluczowym przyczółkiem Moskwy.
Ekspert zaznacza jednak, że interwencja USA może jednocześnie wzmacniać propagandowe narracje Kremla. W tym kontekście doszło również do zatrzymania na północnym Atlantyku tankowca przewożącego wenezuelską ropę, który – według władz USA – naruszał amerykańskie sankcje. Statek w trakcie rejsu zmienił banderę na rosyjską, co miało umożliwić mu liczenie na wsparcie Moskwy.
Rosyjskie MSZ potępiło działania USA, jednak zwraca uwagę brak publicznej reakcji Władimira Putina. Niezależni komentatorzy wskazują, że może to świadczyć o słabości Kremla lub obawach rosyjskiego przywódcy przed nielojalnością najbliższego otoczenia.
Iran: protesty i groźba eskalacji
Równolegle rośnie napięcie na Bliskim Wschodzie. Stany Zjednoczone przerzucają wojska bliżej Iranu, na co Teheran odpowiedział podniesieniem gotowości systemów obronnych. Według doniesień medialnych skala amerykańskich działań wojskowych w regionie jest największa od czerwca 2025 roku, gdy USA zbombardowały irańskie obiekty wzbogacania uranu.
W samym Iranie od kilkunastu dni trwają protesty wywołane kryzysem gospodarczym, inflacją i problemami walutowymi. Władze odcięły dostęp do internetu, co – jak ocenia orientalista dr Marcin Krzyżanowski – ma ograniczyć koordynację demonstracji. Choć protesty przybierają na sile i dochodzi do starć z siłami bezpieczeństwa, ekspert podkreśla, że ich skala nie zagraża bezpośrednio stabilności reżimu.
W nocy z czwartku na piątek doszło do podpaleń budynków rządowych i pojazdów policyjnych. Prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że jeśli władze w Teheranie będą brutalnie tłumić demonstracje, Stany Zjednoczone mogą przyjść protestującym z pomocą.
Na Magazyn Mija Tydzień zaprasza Katarzyna Semaan.