Według zapowiedzi pierwsze elementy systemu mają osiągnąć gotowość operacyjną już w ciągu sześciu miesięcy. Projekt ma zostać zintegrowany z istniejącą infrastrukturą obronną, powstałą około dekady temu, i znacząco ją rozbudować. Nowe umocnienia obejmą znaczną część wschodniej granicy Polski, w tym odcinki graniczące z Białorusią oraz obwodem kaliningradzkim.
Jak podkreśla Tomczyk, kluczowym celem projektu jest stworzenie wielowarstwowej obrony, zdolnej do reagowania na różne typy zagrożeń ze strony dronów. System ma wykorzystywać zarówno rozwiązania elektroniczne, jak i klasyczne środki wojskowe. Wśród nich znajdą się technologie zakłócania sygnału i przejmowania kontroli nad bezzałogowcami, a także uzbrojenie kinetyczne, w tym karabiny maszynowe, armaty oraz pociski.
Wiceminister zwraca uwagę, że część tych środków może być używana wyłącznie w warunkach wojennych. W czasie pokoju ich zastosowanie byłoby problematyczne ze względu na bezpieczeństwo ludności cywilnej i ryzyko niekontrolowanych skutków ubocznych. Z tego powodu duży nacisk położony ma zostać na rozwiązania elektroniczne, umożliwiające neutralizację dronów bez ich fizycznego niszczenia.
Plany budowy systemu antydronowego są bezpośrednią reakcją na serię naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej. W ostatnich miesiącach doszło do incydentów, w których rosyjskie drony przekraczały granicę Polski, zmuszając władze do czasowego zamykania lotnisk i uruchamiania procedur NATO-wskich. W jednym z takich przypadków więcej niż kilkanaście bezzałogowych statków powietrznych miało jednocześnie znaleźć się nad terytorium kraju.
Według przedstawicieli polskiego rządu takie działania są elementem szerszej strategii testowania reakcji państw NATO bez formalnego przekraczania progu wojny. Były one określane jako forma presji i prowokacji, mająca sprawdzić sprawność systemów obronnych oraz procedur reagowania kryzysowego.
Tomczyk podkreśla, że choć scenariusz pełnoskalowego konfliktu zbrojnego w Europie jest obecnie mało prawdopodobny, Polska musi przygotować się na zagrożenia hybrydowe, sabotaż oraz działania o ograniczonej intensywności. Drony, ze względu na niski koszt, łatwą dostępność i trudność w wykrywaniu, stały się jednym z kluczowych narzędzi takich operacji.
Budowa systemu antydronowego wpisuje się w szerszą strategię wzmacniania zdolności obronnych kraju. Polska w ostatnich latach znacząco zwiększyła wydatki na wojsko, przeznaczając na obronność około 4,7 procent PKB. To jeden z najwyższych poziomów w Europie i wyraźny sygnał zmiany priorytetów bezpieczeństwa po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Finansowanie projektu ma pochodzić w dużej mierze ze środków europejskich, uzupełnionych przez budżet państwa. Rząd zakłada, że inwestycja nie tylko wzmocni bezpieczeństwo kraju, ale także przyczyni się do rozwoju nowoczesnych technologii obronnych oraz lepszej koordynacji działań na wschodniej flance NATO.
Choć szczegóły techniczne projektu nie zostały jeszcze w pełni ujawnione, przedstawiciele resortu obrony zapowiadają, że system będzie elastyczny i skalowalny, tak aby mógł być dostosowywany do zmieniających się zagrożeń. Polska ma ambicję stworzyć rozwiązanie, które nie tylko zabezpieczy granicę, ale stanie się także wzorem dla innych państw regionu mierzących się z podobnymi wyzwaniami.
IAR/The Guardian/pż