Janina Kuzmina trzy lata temu przyjechała wraz z rodziną z Taszkentu do Polski. Dziś mieszka na warszawskim Mokotowie i studiuje na Uniwersytecie Warszawskim. Przygotowuje się do pracy jako nauczycielka języka angielskiego i koreańskiego. Jednocześnie pomaga innym repatriantom, którzy dopiero przyjechali do Polski albo przygotowują się do powrotu.
Jest jedną z osób prowadzących Centrum Pomocy Repatriantom, którego działalność skupia się przede wszystkim na integracji i adaptacji repatriantów w Polsce. W działalność Centrum zaangażowane są również Valeriia Veselskaia i Alena Vakhovskaia. Organizacja prowadzi konsultacje, warsztaty, spotkania i wydarzenia integracyjne, pomagając osobom powracającym odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Kuzmina podkreśla, że po przyjeździe szybko dostrzegła lukę w systemie wsparcia.
„Najważniejsze teraz dla mnie jest nasze Centrum Pomocy Repatriantom, bo po przyjeździe do Polski okazało się, że żadnej oferty integracyjnej dla repatriantów właściwie nie ma. Jak się integrować, jak znaleźć przyjaciół, odnaleźć się w pracy, w społeczeństwie? Nic nie mamy” - mówi Janina Kuzmina.
Centrum pomaga między innymi osobom, które dopiero planują przyjazd do Polski. Podczas rozmów dowiadują się, jak wygląda codzienne życie, jakie są koszty utrzymania, jak działa system ochrony zdrowia czy Urząd Pracy.
Letni Integracyjny wyjazd namiotowy repatriantów, którym w aklimatyzacji pomaga Stowarzyszenie fot. Stowarzyszenie Centrum Pomocy Repatriantom
„Opowiadamy, jak działa Urząd Pracy, co można tam znaleźć, jakie są dodatkowe formy pomocy. Tłumaczymy polskie życie obecnie tutaj w Polsce” - wyjaśnia Kuzmina.
Barierą nie zawsze są skomplikowane przepisy. Czasem problemem jest załatwienie sprawy, która dla osoby mieszkającej w Polsce od lat wydaje się oczywista. Centrum prowadzi bezpłatne konsultacje, podczas których repatrianci mogą otrzymać pomoc między innymi w sprawach prawnych, urzędowych czy związanych z edukacją dzieci.
„Ostatnio było pytanie, jak pójść do żłobka. Pani w ogóle nie mówi po polsku, przyjechała ze wsi z Kazachstanu, a internet też jest dla niej wyzwaniem. U nas urzędowe strony internetowe też różnie działają. Nawet ja czasami czegoś szukam i myślę: „Boże, jakaś masakra, gdzie to znaleźć?” - opowiada.
Integracja nie ogranicza się jednak do formalności. Centrum organizuje warsztaty dla dzieci i seniorów, wycieczki po Warszawie, wspólne świętowanie oraz wyjazdy integracyjne. Repatrianci obchodzą zarówno polskie święta, takie jak Boże Narodzenie i Wielkanoc, jak i Nowruz, czyli święto wiosny ważne między innymi w Uzbekistanie, Kazachstanie i Kirgistanie.
„Nowruz to święto wiosny w Kazachstanie, Uzbekistanie, Kirgistanie i innych krajach. Przypada zwykle pod koniec marca i jest początkiem nowego roku w tych krajach. To naprawdę bardzo poważne święto” - mówi Kuzmina.
Ważną rolę odgrywają także wspólne wyjazdy. Dzięki nim osoby przyjeżdżające z różnych krajów Azji Centralnej poznają się i tworzą własną sieć wsparcia.
„Już wszyscy wiemy, kto skąd przyjechał, tam pomagamy sami sobie” - podkreśla.
Integracja nie oznacza dla repatriantów rezygnacji z własnej tożsamości. Przywożą do Polski tradycje, rodzinne historie, kuchnię i doświadczenia krajów, w których żyli przez pokolenia.
„To oczywiście kuchnia. Przyjechałam z Uzbekistanu, to oczywiście u mnie zawsze w rodzinie: plow, szaszłyk, domlama, szurpa i wszystkie te potrawy uzbeckie zawsze gotujemy” - opowiada Kuzmina.
Wielkanocny warsztat dla dzieci w Centrum Pomocy Repatriantom fot. Stowarzyszenie Centrum Pomocy Repatriantom
Jest również muzyka i taniec. W środowisku repatriantów działa zespół wykonujący tańce kazachskie, uzbeckie i kirgiskie.
„Ta kultura, ta inna kultura, ona też jest z nami. Mamy za swoimi plecami coś innego z tych krajów, z kultur tych krajów, takie części przywieźliśmy ze sobą i możemy to tutaj pokazać. Jesteśmy takimi, jeżeli tak można powiedzieć, łącznikami pomiędzy kulturami polskimi a uzbeckimi, kazachskimi” - mówi.
Zdaniem Kuzminy integracja powinna działać w obie strony. Nie wystarczy oczekiwać, że osoby przyjeżdżające do Polski same dostosują się do nowego otoczenia. Potrzebna jest również wiedza Polaków o tym, kim są repatrianci.
„Trzeba mówić Polakom tutaj o repatriantach. Nikt nie wie. Trzeba powiedzieć, kim są Polacy, skąd przyjechali i gdzie mieszkają teraz, żeby Polacy tutaj w Polsce też widzieli, dlaczego jest taki program, kim ci ludzie są” - podkreśla.
Kuzmina wspomina sytuację ze szkoły, kiedy tłumaczyła nauczycielce, kim są repatrianci.
„W końcu pani nauczycielka mówi: „A, no to jesteście muzułmanami, tak?”. No proszę bardzo, no nie. Trzeba trochę mówić o repatriantach” - opowiada.
Jak dodaje, podobny brak wiedzy można spotkać także w instytucjach
„W bankach, w urzędach, w przychodniach nikt nie wie, kim są repatrianci. Najczęściej nikt nie wie, skąd pani przyjechała, dlaczego ma taki wschodni akcent. Ma dowód osobisty, ale ma akcent i to w ogóle nie łączy się gdzieś w pomysłach” - mówi
Jednym z najważniejszych postulatów Kuzminy jest zapewnienie repatriantom osoby wspierającej od momentu przyjazdu.
„Po pierwsze, dla repatriantów, którzy przyjeżdżają, trzeba zabezpieczyć osoby wspierające. Kto będzie tłumaczył? W ustawie o repatriacji mamy taką możliwość, ale to nie jest obowiązek urzędu. Mamy przypadki, że nie zgadzają się na to. Mówią: „Sami poradzicie sobie, jesteście zwykłymi obywatelami polskimi jak inni”. Nie. Musi być taka osoba wspierająca od razu” - przekonuje.
Wycieczka z przewodnikiem po warszawskiej Pradze fot. Stowarzyszenie Centrum Pomocy Repatriantom
Taka pomoc mogłaby być bardzo praktyczna: zakup karty SIM, dotarcie do mieszkania, korzystanie z komunikacji miejskiej czy załatwienie pierwszych formalności.
„Jak przylecieliśmy na lotnisko, ktoś powinien pomóc kupić kartę SIM, powiedzieć, jak dojechać do domu, gdzie ten dom jest, jak działają autobusy, gdzie kupić bilet. Taka osoba musi być od początku” - mówi Kuzmina.
Dla Centrum Pomocy Repatriantom integracja ma także bardzo konkretny cel: żeby osoby, które wróciły do Polski, mogły tutaj zostać i zbudować swoje życie. Kuzmina mówi, że zdarzały się przypadki repatriantów, którzy wracali do Kazachstanu czy Kirgistanu, ponieważ nie potrafili odnaleźć się w Polsce.
„To szkoda dla państwa, szkoda dla tych repatriantów. Po prostu nie udało im się tutaj odnaleźć. Odczuwali, że są jakimiś obcokrajowcami” - mówi.
Jej zdaniem nie potrzeba wiele, żeby ten proces ułatwić. Ważne są pomoc językowa, zajęcia integracyjne, kontakt z innymi repatriantami i Polakami oraz większa wiedza o repatriacji wśród pracowników instytucji.
„Bardzo proszę, żeby zwracać się do repatriantów ze zrozumieniem, otwartością. Oni mogą i przyniosą dużo w sensie kultury, doświadczenia swojego. Są bardzo chętni na to, żeby zintegrować się tutaj w polskim społeczeństwie” - mówi Janina Kuzmina.
pż