Jerzy Szaniawski. Profesor Tutka i teatry

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2020 15:40
- Szaniawski był takim dramatopisarzem, który jednocześnie kontynuując pewne nurty młodopolskie, poddaje je rewizji, zmienia, nadaje indywidualny charakter. On do końca życia pracował na tą własną formułą - mówił Jacek Kopciński, historyk literatury i krytyk teatralny. 16 marca mija 50 lat od śmierci Jerzego Szaniawskiego - wybitnego dramaturga, pisarza, twórcy m.in. znanego z "Przekroju" pana Tutki. 
Audio
  • Wspomnienie Jerzego Szaniawskiego (Rozmowy po zmroku/Dwójka)
Jerzy Szaniawski, 1956 r.
Jerzy Szaniawski, 1956 r. Foto: PAP/Archiwum

- Debiut dramatopisarski Szaniawskiego przypada na 1917 rok i jest to moment, w którym w literaturze, a także i w teatrze zaczyna się nowoczesność po I wojnie światowej. Działania wojenne dalej trwają, ale estetyka literacka i teatralna znacznie się zmienia - opowiadał historyk literatury prof. Jacek Kopciński.

Jerzy Szaniawski był, zdaniem krytyka teatralnego, kontynuatorem wysokiej, poważnej komedii z epoki Młodej Polski, nawiązującej do dorobku Gabrieli Zapolskiej czy Tadeusza Rittnera. - Taka komedia ukazywała typy społeczne, stereotypy, a także ważne konflikty społeczne, zamknięte między czterema ścianami mieszkania. To komedia realistyczna, o dość pogłębionej psychologii postaci, z bardzo wyrazistym społecznym rysem i pytaniem o to, co chowamy między czterema ścianami, a co objawiamy światu na zewnątrz - wyjaśnił prof. Kopciński. Dodał, że u Szaniawskiego napięcie między światem zewnętrznym postaci, a wewnętrznym, było stale obecne.

Prof. Jadwiga Jakubowska-Opalińska wspomniała, że we wszystkich anegdotach o Jerzym Szaniawskim można znaleźć wzmiankę o tym, że był bardzo małomówny. Nawet kiedy uczęszczał do gimnazjum, właściwie nie odpowiadał na pytania profesorów. Często określano go również jako odludka. - W 1917 roku Zelwerowicz wystawił jego dramat "Murzyn", dzięki czemu Szaniawski dostał wiatru w żagle.

Prof. Jadwiga Jakubowska-Opalińska dodała, że Zelwerowicza ujął niezwykły słuch teatralny Szaniawskiego, mimo, że ten pierwszy tekst dramatyczny, w porównaniu z późniejszymi, nie jest tak dobry. - Ale zabudowanie sceny, ruch, cała ta materia teatralna, to wszystko już było w "Murzynie" słychać i dlatego Zelwerowicz uznał, że to jest to. Szaniawski był obserwatorem teatru, realistą i symbolistą. Człowiekiem metafory i realistycznego, a nawet werystycznego zbliżenia - mówiła.

Gościem audycji był również Remigiusz Grzela, autor głośnego monodramu "Uwaga, złe psy", poświęconego żonie pisarza - Wandzie Anicie Szaniawskiej. Odwiedziliśmy także Zegrzynek, razem z Robertem Żebrowskim i dyrektorem Zenonem Durką z Miejskiego Ośrodka Kultury w Legionowie, który od trzech lat organizuje Festiwal Szaniawskiego.

***

Na "Rozmowy po zmroku" w poniedziałek (16.03) w godz. 21.00-22.00 Zapraszają Katarzyna Hagmajer-Kwiatek i Małgorzata Szymankiewicz.

Zobacz więcej na temat: Jerzy Szaniawski
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Nauka wdzięku, czyli listy Szymborskiej i Barańczaka

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2020 13:37
- Oni są bardzo powściągliwi w swojej twórczości, ale stosują też humor, by się zanadto z emocjami nie obnażyć. Barańczak powiedział zresztą kiedyś, że humor to coś śmiertelnie poważnego - mówił prof. Krzysztof Biedrzycki w audycji o zbiorze listów "Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę. Korespondencja 1972-2011" Wisławy Szymborskiej i Stanisława Barańczaka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stary poeta mówi. Jarosław Iwaszkiewicz

Ostatnia aktualizacja: 29.02.2020 11:00
- Iwaszkiewicz późny przeżywa jakiś wzlot, natomiast "Urania" jest powiewem ostateczności, czymś niezwykłym - mówił Radosław Romaniuk o ostatnim wierszu Iwaszkiewicza, otwierającym wydany po śmierci poety tom "Muzyka wieczorem".
rozwiń zwiń