Nauka wdzięku, czyli listy Szymborskiej i Barańczaka

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2020 13:37
- Oni są bardzo powściągliwi w swojej twórczości, ale stosują też humor, by się zanadto z emocjami nie obnażyć. Barańczak powiedział zresztą kiedyś, że humor to coś śmiertelnie poważnego - mówił prof. Krzysztof Biedrzycki w audycji o zbiorze listów "Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę. Korespondencja 1972-2011" Wisławy Szymborskiej i Stanisława Barańczaka.
Audio
  • Rozmowa o zbiorze listów "Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę. Korespondencja 1972-2011" Wisławy Szymborskiej i Stanisława Barańczaka (Strefa literatury/Dwójka)
okładka książki
okładka książkiFoto: mat. prom.

Wisława Szymborska i Stanisław Barańczak pisali listy przez ponad czterdzieści lat. Literaturoznawcy, którzy byli gośćmi Dwójki, zauważyli, że ten zbiór korespondencji to zapis ewoluującej relacji dwojga ludzi. O ile początkowo to młodszy poeta stara się o uwagę uznanej, starszej koleżanki po fachu, o tyle później autor "Tablicy z Macondo" staje się tłumaczem jej wierszy na angielski, ambasadorem w Stanach Zjednoczonych i przyjacielem.

- Gdy Szymborska otrzymuje nagrodę Nobla, jest to ich wspólne szczęście. Barańczak ma prawo do wdzięczności, że mógł się przydać tak znakomitej autorce. Ta znakomita autorka może czuć natomiast do Barańczaka wdzięczność za niezwykle ważną robotę, bez której Nobel nie byłby możliwy - mówił prof. Piotr Śliwiński.

To, jak napisane są listy zebrane w "Inne pozytywne uczucia też wchodzą w grę", pokazuje też, jak spójna stylistycznie była korespondencja i poezja obojga autorów. Widać też wzajemny wpływ: powściągliwość, lakoniczność i błysk laureatki Nobla niejako wymuszały na Barańczaku pisanie w podobny sposób. - Odnoszę wrażenie, że Szymborska uczy Barańczaka wdzięku. Że Barańczak, który ma od początku poczucie humoru i bardzo je sobie ceni jako rodzaj gry z otoczeniem i samym sobą, to nie posiada tej wartości nazywanej wdziękiem, którą bardzo trudno zdefiniować - dodawał prof. Śliwiński.

Szymborska i Barańczak w latach 1972–2011 pisali też listy, których treść przypomina, że ich autorzy są pełnokrwistymi artystami, dyskutującymi z pasją o zasadach pisania poezji i jej tłumaczenia. Jak zwracał uwagę drugi gość audycji, prof. Krzysztof Biedrzycki, Barańczak czasami zwierza się poetce z trudności tłumaczenia jej wierszy. Przełożyć wyrafinowaną grę słów na proste stwierdzenie? - Tego się poezji nie robi - mówił autor książki "Świat poezji Stanisława Barańczaka".

Prowadząca audycję Kinga Michalska rozmawiała z gośćmi także o meandrach marketingu w świecie czytelniczym, w jakie Barańczak wprowadzał Szymborską. Pytała też o powściągliwość poetów i to, które szczegóły z życia twórców mogła ona ukrywać.

***

Tytuł audycji: Strefa literatury

Prowadziła: Kinga Michalska

Goście: prof. Piotr Śliwiński (Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), prof. Krzysztof Biedrzycki (Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego)

Data emisji: 31.01.2020

Godzina emisji: 21.30

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szymborska – Filipowicz. Ryby, koty, poezja i miłość

Ostatnia aktualizacja: 15.11.2016 15:00
W jednym z listów zawartych w wydanym właśnie tomie "Najlepiej w życiu ma twój kot" Wisława Szymborska pisała do Kornela Filipowicza: "osoba, z którą się zadajesz, nawet nie wie, gdzie ryba ma głowę, a gdzie ogon".
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Te listy to połączenie bajki dla dzieci z satyrą i kryminałem"

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2018 17:00
- Przez cztery dekady pisze do siebie dwoje wielkich poetów i wydawałoby się, że powstanie niesłychanie głęboka, poważna, pełna literackich odniesień i refleksji korespondencja. Nic z tych rzeczy – mówił w Dwójce Tadeusz Nyczek.
rozwiń zwiń