Wioletta Grzegorzewska: w czasie pandemii stałyśmy się z córką bezdomne

Ostatnia aktualizacja: 10.11.2021 09:00
- Od dziecka wszystko zapisuję, przerabiam własne życie na literaturę. Właśnie takie autobiograficzne rzeczy najlepiej mi wychodzą, w ruchu, w drodze - mówiła w Dwójce Wioletta Grzegorzewska, autorka opartej na prawdziwych wydarzeniach książki pt. "Wilcza rzeka".
Wioletta Grzegorzewska
Wioletta GrzegorzewskaFoto: PAP/Jakub Kamiński

Za debiutancką książkę "Guguły" o losach Wioli ze wsi Hektary Wioletta Grzegorzewska była nominowana do kilku ważnych nagród krajowych oraz The Man Booker International Prize. Dalsze losy bohaterki, która wyjechała na studia do Częstochowy, śledziliśmy w powieści "Stancje".

Posłuchaj
27:49 Dwojka_Rozmowy_po_zmroku 2021_11_09-21-30-16.mp3 Wioletta Grzegorzewska o swojej najnowszej książce pt. "Wilcza rzeka" (Rozmowy po zmroku/Dwójka)

 

Kilkanaście dni temu ukazała się "Wilcza rzeka", w której znów spotykamy Wiolę i możemy towarzyszyć jej na wielu kolejnych życiowych zakrętach. Tym razem jednak punktem wyjścia jest początek pierwszej fali pandemii koronawirusa i jedna decyzja, która przeprowadzkę zmieniła w tułaczkę.

- W 2020 roku postanowiłam przenieść się z Wyspy Wight na główny ląd Wielkiej Brytanii. To była wiosna, wszystko rozkwitało i nagle wybuchła pandemia - wspominała Wioletta Grzegorzewska. - Przeprowadzka się nie udała, wszystkie moje rzeczy trafiły do garażu jakichś obcych ludzi i stałyśmy się z moją córką bezdomne. Straciłyśmy kontakt z naszą rodziną, czyli zwierzętami, wpadłyśmy, jak mówi tytuł "Wilcza rzeka", w nurt niespodziewanych wydarzeń i skończyło się to tak, że trafiłyśmy do schroniska dla kobiet.

Czytaj także:

W audycji autorka opowiadała, że wydarzenia te opisywała w swoim dzienniku, a część z nich publikowała w mediach społecznościowych.

- Tak naprawdę cały czas prowadzę dziennik, zwykle te notatki stają się kanwą moich książek, ale "Wilczej rzeki" w ogóle nie planowałam. Czasami publikowałam fragmenty dziennika w mediach społecznościowych i po pewnym czasie zaczęły docierać do mnie głosy osób, które to czytały, że powinnam to wydać - wyjaśniała Wioletta Grzegorzewska.

Przyznała też, że jej najnowsza książka jest najmroczniejsza ze wszystkich napisanych przez nią powieści i dotyka najtrudniejszego dla niej okresu w życiu. Powiedziała również, że to właśnie pisanie dziennika pozwala jej nabrać dystansu i właściwie ocenić rzeczywistość.

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadziła: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek

Gość: Wioletta Grzegorzewska (pisarka, poetka)

Data emisji: 9.11.2021

Godzina emisji: 21.30

Czytaj także

Maciej Świerkocki: próbowałem wydobyć z "Ulissesa" więcej komizmu

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2021 12:30
- Próbowałem wydobyć z tego tekstu trochę więcej poczucia humoru, komizmu. Starałem się też silniej upotocznić, oswobodzić język, szczególnie w dialogach - mówił Maciej Świerkocki, autor nowego przekładu "Ulissesa", porównując swoją pracę z poprzednim tłumaczeniem autorstwa Macieja Słomczyńskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Dług honorowy". Wojciech Chmielarz: czułem potrzebę, żeby napisać coś prostszego

Ostatnia aktualizacja: 08.11.2021 17:46
- Moje poprzednie książki były dosyć ciężkie, mocno dały mi w kość i czułem taką potrzebę, żeby napisać coś prostszego, gdzie będzie taka sama literacka frajda i dla mnie jako autora, i dla czytelnika - mówił w "Wybieram Dwójkę" o swojej najnowszej książce pt. "Dług honorowy" Wojciech Chmielarz.
rozwiń zwiń