Wielki głód we włoskim raju

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2015 16:00
- Także w dziedzinie "kuchni ubogiej" neapolitańczycy pokazali wybitny talent do improwizacji - powiedział smakosz Tomasz Prange-Barczyński po lekturze pamiętnika Normana Lewisa z okupowanych Włoch.
Audio
  • Łukasz Modelski i Tomasz Prange-Barczyński o tym, jak neapolitańczycy radzili sobie z wielkim głodem (Droga przez mąkę/Dwójka)
Neapol to prawdziwy kulinarny raj - otoczony życiodajnym morzem, sadami i ogrodami, w których znaleźć można 50 gatunków samych pomidorów. Ale nie zawsze tak było...
Neapol to prawdziwy kulinarny raj - otoczony życiodajnym morzem, sadami i ogrodami, w których znaleźć można 50 gatunków samych pomidorów. Ale nie zawsze tak było...Foto: Depositphotos

Autor wydanego po latach "Neapolu '44" towarzyszył - jako oficer brytyjskiego wywiadu -wojskom alianckim zajmującym stolicę Kampanii. We włoskim raju kulinarnym panował wówczas - m.in. za sprawą wprowadzonego przez okupantów zakazu połowy ryb - straszliwy głód.

Już w dniu wyzwolenia zjedzono wszystkie tropikalne ryby z miejskiego akwarium. Potem w wykwintnych restauracjach raczono się koniną (sprzedawaną jako "cielęcina po mediolańsku"), a u rzeźnika kupić można było m.in. kurze głowy, żołądki i jelita, racice cielaka czy duży kawałek tchawicy. Ponoć drastycznie zmalała również lokalna populacja kotów...

Przy okazji okazało się, że niezawodną metodę odróżniania królików od kotów wypracowali rzeźnicy katalońscy, bohaterowie innej książki Normana Lewisa.

***

Tytuł audycji: Droga przez mąkę

Prowadzenie: Łukasz Modelski

Gość: Tomasz Prange-Barczyński (redaktor naczelnym magazynu "Wino")

Data emisji: 22.03.2015

Godzina emisji: 11.30

mm/jp

Czytaj także

Czereśnie jak baranki. W obrazach dawnych mistrzów jedzenie znaczyło

Ostatnia aktualizacja: 10.08.2014 12:00
W malarstwie do końca XVIII wieku potrawy pojawiały się niezwykle rzadko. Często natomiast mogliśmy podziwiać nieprzetworzone produkty, których sens daleko jednak wykraczał poza domenę kulinarną. O tym rozmawialiśmy w "Drodze przez mąkę".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Śledzie, pudding i muffiny. Orwell - propagandzista

Ostatnia aktualizacja: 08.03.2015 14:00
W 1946 roku British Council zamówił u George'a Orwella tekst promujący kuchnię brytyjską wśród turystów. Esej nie został jednak opublikowany...
rozwiń zwiń