Posłuchaj rozmowy w audycji "O wszystkim z kulturą" >>>
Wystawa "Formy obecności. Sztuka Łemków/Rusinów Karpackich" prezentuje nie tylko prace powstałe na Łemkowszczyźnie, lecz także dzieła artystów tworzących poza Karpatami – w różnych częściach Europy oraz w krajach tak odległych jak Argentyna czy Stany Zjednoczone. To pokazuje, że współczesna sztuka łemkowska rozwijała i rozwija się do dziś w warunkach rozproszenia, naznaczonych doświadczeniem migracji. Co sprawiło, że na taką ekspozycję przyszło nam czekać tak długo?
Największa wystawa sztuki łemkowskiej
- Zawiniła historia, zawinił brak edukacji i brak chęci - podkreślił kurator dr Michał Szymko. - Z pomysłem tej wystawy pukałem do wielu drzwi i na moje szczęście odbywa się dopiero teraz. Jako łemkowski badacz wewnętrzny, ale i kurator tej wystawy, dopiero teraz czuję się gotowy do tego, żeby mówić o tej wystawie własnym głosem, a nie tym, który wyniosłem z książek o Łemkach, filmów i przekazów, których wysłuchałem - podkreślił.
Zdobycie dzieł, tworzonych przez Łemków, nie było prostą sprawą. Nazwiska nieraz trzeba było odgrzebywać z instytucji kultury, a także cerkiewnych archiwów. - To były godziny spędzone na odkopywaniu historii. Na przykład czytałem, kto urodził się w jakiej miejscowości i to była miejscowość łemkowska. Wysyłałem wiadomości do instytucji kultury z pytaniem, czy mają w swoich kolekcjach sztukę łemkowską, myśląc naiwnie, że ktoś mi odpisze w ciągu kilku dni. A później sam zobaczyłem, jak wygląda praca na kolekcji i karty muzealne obiektów - wyjaśnił kurator wystawy.
Czytaj także:
Łemkowskie korzenie w twórczości artystów
Wśród artystów, których obrazy możemy oglądać, znalazł się Jan Mychalak, którego prace odnalezione zostały w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu, a także inni artyści - Epifaniusz Drowniak (Nikifor) czy Jerzy Nowosielski. Wielu z nich, tak jak malarz Dawid Zdobylak, wychowało się "czużyni", czyli obczyźnie.
Dawid Zdobylak pochodzi z Dolnego Śląska, jednak jego rodzina pochodziła z Łemkowszczyzny. Dlatego całe jego dzieciństwo to była historia budowania mitu i tęsknoty za Łemkowyną. Słyszał rozmowy dziadków, rodziców, miał więc wrażenie, że to miejsce idylliczne. - Można porównać to do raju utraconego. Zawsze były jakieś rozmowy, w starszym pokoleniu była tęsknota za górami i wspominanie miejscowości, ludzi, którzy tam żyli. Te historie wchodziły we mnie podskórnie. Ten temat nigdy nie był mi obcy. Odwiedzałem cerkwie, kościoły, jestem wychowany w tradycji religijnej prawosławnej.
- Powrót do tematów łemkowskich w mojej sztuce to był czas, gdy rozwijałem temat mojego doktoratu. Skupiałem się ukazaniu portretu jako czegoś więcej niż tylko wizerunku zewnętrznego. I wtedy powróciła historia mojego dziadka. Była dramatyczna, bo kiedy miał 14 lat, w trakcie II wojny światowej został złapany i wywieziony ze swoim ojcem na prace przymusowe do Niemiec. Do Polski wrócił już sam, jako 17-letni chłopiec. I właściwie dwa lata później został przesiedlony pod Gorlice, gdzie przeżył już całe swoje życie - wspominał malarz.
Pamięć wysiedlenia w sztuce współczesnej
Wielu Łemków musiało opuścić swój dom za sprawą akcji "Wisła", czyli akcji rozprawienia się – jak opowiadali komuniści – ze zbrojnymi grupami UPA. W związku z tym przesiedlono setki tysięcy osób, uniemożliwiając im powrót do domu. - Temat wysiedlenia, jak i w ogóle rozproszenia grupy łemkowskiej na świecie jest obecny na wystawie. Takim wielkim akcentem jest praca Doroty Nieznalskiej, którą poświęca swoim przodkom. Wiemy, że artystka ma łemkowskie pochodzenie. Jej instalacja ma silne oddziaływanie, bo przypomina formą ikonostas - zdradziła Agnieszka Kleszcz z Państwowego Muzeum Etnograficznego.
- Chcieliśmy też docenić twórczość człowieka prostego, wiejskiego - dodała współtwórczyni ekspozycji. - Dlatego takie obrazy znalazły się na wystawie nie tylko jako kontekst historyczny, ale i wyraz uznania dla umiejętności i pracy rąk własnych. Należy też wspomnieć, że mamy czuhę łemkowską (kurtkę - przyp. red.) z Doliny Osławy, będzie kierpec (czapka - przyp. red.), który ma dramatyczną historię, ponieważ został znaleziony we wsi Jaworki w opuszczonym przez wysiedlenia domu. Staramy się te drobne historie złożyć w mozaikę, która stanowi opowieść o grupie łemkowskiej.
Łemkowskie korzenie Andy'ego Warhola
W opowieści o sztuce Łemków i Rusinów Karpackich pojawia się także postać szczególna – artysta światowego formatu, którego biografia naznaczona była pytaniami o własne pochodzenie i tożsamość. Andy Warhol, syn emigrantów z Mikovej na Słowacji, funkcjonuje tu jednocześnie jako ikona globalnej kultury masowej i spadkobierca karpackiego dziedzictwa. Ten splot lokalności i pop-artowego mitu staje się jednym z ważnych wątków wystawy.
- Obecność Endy’ego Warhola jest nieoczywista, bo przez postać jego matki, Julii. Niewiele o niej wiemy, ale była artystką. I kiedy myślimy o jego "Puszkach zupy Campbell's" to jest coś, co wyniósł z domu. Kiedy mieszkali w Pittsburghu, cierpieli biedę. Wtedy jego matka wpadła na pomysł, że będzie robić z puszek mini rzeźby – kwiaty, liście. A później je sprzedawała. Wiele lat później Warhol zapytany, skąd wzięły się te puszki, odpowiedział, że z wielkiej biedy - mówiła Agnieszka Kleszcz.
***
Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Data emisji: 12.01.2026
Godz. emisji: 19.10
am