REKLAMA

Maciej Prus: radość życia wyniosłem z domu rodzinnego

Ostatnia aktualizacja: 11.11.2022 13:32
- Jedno mojej rodzinie zawdzięczam i za to moją rodzinę kocham: była szalenie tolerancyjna i miała ogromne poczucie humoru. Nie kontynuowało się tych najsmutniejszych, najtragiczniejszych rzeczy. Moja matka chciała żyć, i słusznie. Myślę, że oni bardzo kochali życie i to mi się udzieliło - mówił w w archiwalnym nagraniu z 2011 r. Maciej Prus. Reżyser i aktor 9 listopada br. obchodził 85. urodziny.
Maciej Prus
Maciej PrusFoto: PR

Ojciec bohatera audycji był dowódcą 9. pułku AK na Zamojszczyźnie, matka spędziła wiele miesięcy uwięziona przez gestapo w czasie okupacji. Po wojnie, po powrocie do Bielska-Białej, reżyser, jak opowiadał, wraz z matką musiał się przez pierwsze miesiące meldować w Urzędzie Bezpieczeństwa.

Rodzina inteligencka, z korzeniami ziemiańskimi, ojciec AK-owiec

- Ponosiliśmy konsekwencje pewnych czynów historyków i historii, ale nie ubolewaliśmy nad tym ciągle - mówił. - Mimo że te zdarzenia były bardzo tragiczne, stawały się faktami, do których podchodziliśmy bardzo po ludzku, i muszę powiedzieć, że to, co dotyczyło mojego ojca, dopadało mnie znacznie później. Wcześniej tylko tyle, że miałem kłopoty z dostaniem się na studia: rodzina inteligencka, z "korzonkami" ziemiańskimi, ojciec AK-owiec, nie było to dobre.

Tablica z nazwiskiem ojca

Minęły lata. Po roku 1990, będąc w Lublinie, wybrał się na spacer. - Nagle stanąłem przed wejściem na Zamek Lubelski, bo ma on miejsce w historii mojej rodziny (moja matka siedziała tam w czasie okupacji). Jest tam tablica pamiątkowa z inskrypcją, że jest ona ku czci ludzi, którzy zostali zamordowani przez Urząd Bezpieczeństwa i NKWD. Są na niej tylko cztery nazwiska i wśród nich nazwisko mojego ojca. To satysfakcjonuje, że gdzieś na tablicy pamięta się o nim, ale przeraża fakt, że został zamordowany, kiedy już wojna się skończyła. Miał 40 lat, gdy zginął - mówił.

"Pod którąś z tych alejek może leżeć pański ojciec"

Gdy szukał śladów po ojcu, trafił do prof. Konrada Bartoszewskiego ps. "Wir" z KUL. - Poszliśmy na spacer na cmentarz w Lublinie, profesor powiedział: "Tutaj, pod którąś z tych alejek, może leżeć pański ojciec. Mieliśmy dokonać ekshumacji w momencie, kiedy Solidarność się pojawiła, ale potem stan wojenny przerwał to i już nigdy nie wrócono do tych planów" - opowiadał.

"Chcę dać sygnał, po której jestem stronie"

Nie znał swojego ojca, pamięta go tylko przez mgłę. Tradycje polityczne sięgały w jego rodzinie wielu pokoleń. - Ale ja nie lubię polityki, nie lubię polityków, nie lubię ludzi, którzy poświęcają się polityce. Jeśli przyglądam się historii, to piękny jest moment, kiedy zryw się zaczyna, ale kiedy idea przeradza się w ideologię i potem w walkę, ja chcę dać sygnał, po której jestem stronie, ale nie chcę nosić napisów, nie mam takiej natury. Chociaż powinienem, bo taka tradycja w domu była - kontynuował.


Posłuchaj
15:44 Zapiski-ze-wspolczesnosci-Maciej Prus-cz-1- 2022_11_07-12-44-50.mp3 Maciej Prus o współczesności i o zmianach w ostatnich 20 latach (Zapiski ze współczesności/Dwójka)

16:01 2022_11_08 12_45_15_PR2_Zapiski_ze_wspolczesnosci.mp3 Maciej Prus powraca do czasów studiów w Krakowie w latach 50. XX wieku (Zapiski ze współczesności/Dwójka)

15:23 2022_11_09 12_45_46_PR2_Zapiski_ze_wspolczesnosci.mp3 Maciej Prus o relacji z Jerzym Grotowskim (Zapiski ze współczesności/Dwójka)

14:52 2022_11_10 12_46_04_PR2_Zapiski_ze_wspolczesnosci.mp3 Maciej Prus o filozofii swojej pracy reżyserskiej (Zapiski ze współczesności/Dwójka)

13:44 Dwójka zapiski ze współczesności 11.11.2022.mp3 Maciej Prus o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu (Zapiski ze współczesności/Dwójka)  

Maciej Prus (ur. 9 listopada 1937 roku) jest reżyserem i aktorem teatralnym. Aktorstwo ukończył w PWST w Krakowie, a reżyserię w warszawskiej PWST. Na początku lat 60. dołączył do zespołu Starego Teatru w Krakowie. Później związał się z Jerzym Grotowskim i jego Teatrem Laboratorium 13 Rzędów w Opolu, a także z zespołem aktorskim Teatru Rozmaitości w Krakowie.

Jako reżyser zadebiutował w 1968 roku sztuką "Pierwszy Dzień Wolności" Leona Kruczkowskiego w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie-Słupsku. Na początku lat 70. Maciej Prus realizował spektakle w warszawskim Teatrze Ateneum i Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu. W latach 80. był związany przede wszystkim z warszawskim Teatrem Dramatycznym i łódzkim Teatrem im. Stefana Jaracza. W latach 90. współpracował już z wieloma scenami: w Teatrze Dramatycznym, w warszawskim Teatrze Polskim, Teatrze Narodowym, Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Teatrze Polskim we Wrocławiu i Teatrze Polskim w Poznaniu oraz Teatrze Nowym w Łodzi.

W latach 90. Maciej Prus dwukrotnie wystawiał "Wyzwolenie" Stanisława Wyspiańskiego, a także powrócił do wystawiania literatury romantycznej. Chętnie realizował też sztuki Witkacego i Szekspira. Powstały wówczas przedstawienia "Ryszarda III" i "Straconych zachodów miłości" w warszawskim Teatrze Polskim. W 2003 roku w Teatrze Nowym w Łodzi Maciej Prus podjął się przygotowania premiery Hamleta, nieukończonego przed śmiercią przedstawienia w reżyserii Kazimierza Dejmka.

***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Przygotowała: Bogumiła Prządka

Daty emisji: 7-11.10.2022

Godzina emisji: 12.45

djr,kor


Czytaj także

Andreas Scholl: muzyka dawna to był alternatywny świat

Ostatnia aktualizacja: 16.10.2022 11:15
- Nie bez przyczyny śmiano się, że każdy muzyk dawny chodzi w sandałach i własnoręcznie dzierganych wełnianych skarpetach. To był alternatywny świat, każdy mógł do tego środowiska dołączyć, rozwijać się wspólnie z innymi, doświadczać, jak odkrywany jest nieznany dotąd repertuar - tak o powrocie muzyki dawnej na sale koncertowe mówił w Dwójce niemiecki kontratenor Andreas Scholl.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Światowy Dzień Opery. Chen Reiss: śpiewałam od zawsze

Ostatnia aktualizacja: 26.10.2022 12:00
- Muzykę kochałam od zawsze, jako dziecko grałam na fortepianie. Jako szesnastolatka (…) śpiewałam bardziej skomplikowane rzeczy, np. Mozarta, chociaż nie operę. Zaczynałam od muzyki sakralnej i od pieśni. To mnie zafascynowało. Poza tym reakcje publiczności na mój śpiew były zawsze bardzo pozytywne - mówiła w radiowej Dwójce izraelska sopranistka Chen Reiss.
rozwiń zwiń