Przyszła na świat 98 lat temu - dokładnie 5 stycznia 1928 roku - w domu o muzycznych tradycjach. Warszawa, ulica Złota, turkoczące po bruku wozy konne, później Dom pod Królami. I wszechobecna muzyka – to najwcześniejsze wspomnienia Danuty Dworakowskiej. Przyszła pianistka i kameralistka wychowała się w domu przesiąkniętym polskością i uwielbieniem dla sztuki. Naukę gry na fortepianie zaczęła pod okiem jednego z przyjaciół ojca.
Danuta Dworakowska. Od barykad do fortepianu
Jako zaledwie szesnastoletnia dziewczyna, ps. "Lena", w czasie powstania warszawskiego wynosiła rannych spod gruzów i niosła pomoc sanitarną na pierwszej linii frontu, przechodząc, jak całe jej pokolenie, przyspieszony kurs dojrzewania. Walczyła w Batalionie "Gozdawa", a po wojnie wybrała inną drogę służby – muzykę. Studiowała grę na fortepianie u Marii Wiłkomirskiej w Łodzi.
Czytaj także:
- Pani Wiłkomirska to przede wszystkim cudowna kameralistka. Osoba, dla której najważniejszą rzeczą w życiu, jedyną, była muzyka i nauczanie. Łatwo to ona ze mną nie miała. Po pierwsze charakterek, po drugie sytuacja, że nie miałam wokół siebie rówieśników, więc nikt mi nie powiedział: "ej, głupia jesteś?". Dzięki anielskiemu charakterowi i wielkiej kulturze wytrzymała ze mną, a w dodatku przez pięć lat nauki nie uszkodziła mojej wiary, że to, co robię jednak może być dobre - opowiadała Danuta Dworakowska w nagranych z okazji jej urodzin "Zapiskach ze współczesności".
Ciężka noc przed półfinałem Konkursu Chopinowskiego
W 1955 roku wzięła ona udział w V Konkursie Chopinowskim. - Byłam dobrze przygotowana, jak zresztą cała nasza siódemka. Byliśmy zakwaterowani w Hotelu Polonia. Dali nam oczywiście najsłabsze pokoje. Przyjechała przecież elita międzynarodowa i trzeba było ich godnie przyjąć. W wieczór przed półfinałem wprowadziła się obok jakaś para i strasznie hałasowali. Całą noc nie mogłam w ogóle oka zmrużyć. Do tego była straszna, depresyjna, lutowo-marcowa pogoda. Okno się nie otwierało i było tak duszno, że w ogóle nie miałam czym oddychać. Uchylałam drzwi na korytarz, żeby złapać trochę powietrza - wspominała niedawna jubilatka.
Czytaj także:
Mimo wątpliwości, czy w ogóle przystępować do przesłuchania, następnego dnia rano Danuta Dworakowska pojawiła się w Filharmonii Narodowej. - Proszę sobie wyobrazić, że zostało nagranie z tego występu, do dziś mam płytę. Nie poszło mi najgorzej, choć mogło lepiej. Nie przeszłam do finału, ale dostałam bardzo dużo listów i depesz od zdziwionych werdyktem widzów. Na każdym konkursie tak się zdarza, ale było mi miło - wyznała.
Przez wiele lat Danuta Dworakowska żyła i pracowała na emigracji. Dziś, pełna energii, poczucia humoru i dystansu do siebie, wraca do swoich doświadczeń w książce "Od dzieciństwa do zdziecinnienia", która wkrótce ma się ukazać. Jej opowieść w Dwójce zaczęła się w drugiej połowie lat 30. i prowadziła z przedwojennej Warszawy, przez powstańcze barykady, muzyczne sale i miasta rozsiane po świecie...
POSŁUCHAJ:
Danuta Dworakowska #1. Lata trzydzieste <<<
Danuta Dworakowska #2. Powstanie Warszawskie <<<
Danuta Dworakowska #3. Gra na fortepianie i Konkurs Chopinowski <<<
Danuta Dworakowska #4. Książka "Od dzieciństwa do zdziecinnienia" <<<
***
Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności
Przygotował: Jakub Kukla
Gość: Danuta Dworakowska (pianistka, uczestniczka powstania warszawskiego)
Data emisji: 5.01, 7-9.01.2026
Godz. emisji: 12.45
pg