"Moja przygoda zaczęła się dosyć śmiesznie". Droga do batuty Wojciecha Rajskiego

Ostatnia aktualizacja: 08.05.2026 13:06
9 maja w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego Wojciech Rajski odbierze Diamentową Batutę, jedno z najważniejszych wyróżnień Polskiego Radia. Zanim jednak stanie na scenie jako laureat, w Dwójce podzielił się swoimi wspomnieniami i osobistą, pełną anegdot opowieścią o drodze do dyrygentury.
Wojciech Rajski, dyrygent i pedagog, 9 maja odbierze w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego nagrodę Polskiego Radia - Diamentową Batutę.
Wojciech Rajski, dyrygent i pedagog, 9 maja odbierze w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego nagrodę Polskiego Radia - Diamentową Batutę.Foto: PAP/ Adam Warżawa

 Moja przygoda z muzyką zaczęła się dosyć śmiesznie – rozpoczął gawędę Wojciech Rajski. – Moja mama uczyła się gry na fortepianie i opowiadała przy kolacji o kimś, kto miał absolutny słuch. Zapytałem: co to jest? Odpowiedziała: jak zgadniesz każdy dźwięk na fortepianie. Mówię: mamo, ja to robię bez problemu – wspominał.

POSŁUCHAJ:

 

"Rodzice byli przekonani, że mają w domu geniusza"

Domowy "test" szybko zamienił się w rodzinne poruszenie. – Naklikała kilka klawiszy – zgadłem. Kazała mi się odwrócić – zgadłem. Przykryli mnie kocem – zgadłem. Wyszliśmy z pokoju – zgadłem. Rodzice byli przekonani, że mają w domu geniusza – opowiadał z uśmiechem. 

Z dzisiejszej perspektywy Rajski podchodzi do tego z dystansem. – Słuch absolutny nie ma nic wspólnego z talentem muzycznym. To taka fizyczna przypadłość. Znam wielu wspaniałych muzyków bez słuchu absolutnego i takich, którzy go mieli i do niczego nie doszli – dodał. 

Szkoła, która uczy cierpliwości

Droga przez edukację muzyczną nie była łatwa. – Dostałem się do bardzo dobrego profesora, reprezentującego starą rosyjską szkołę. Trzeba było pięćset razy powtarzać każdą wprawkę. Nauczył mnie wytrwałości i cierpliwości. Ale przy okazji kilka razy poleciała mi krew spod palca, jak się zdenerwował – wspominał w Dwójce. 

Czytaj także:

Klarnet zamiast fortepianu

Przełom w muzycznym życiu Wojciecha Rajskiego przyszedł dosyć niespodziewanie. – Chciałem zdawać na fortepian, ale kolega kopnął mnie w palec – zamiast w piłkę. Nie mogłem grać. Musiałem wybrać inny instrument. Tak dostałem się na klarnet – opowiadał w Dwójce. 

Zmiana okazała się szczęśliwa. – Miałem świetnego profesora – odwrotność tego poprzedniego. Uroczy człowiek. Niczego tak nie lubiłem, jak przychodzić do niego na lekcje. Po roku grałem koncert Webera i każdy z nas myślał, że jest wielkim klarnecistą – mówił. 

Równolegle, w młodym muzyku, rozwijały się inne fascynacje. – Myślałem, że założę kiedyś big band, jak Benny Goodman, i będę stał z przodu z klarnetem. Chodziłem na lekcje różnych instrumentów, chciałem wiedzieć, jak gra się na trąbce czy waltorni – wyjaśniał. 

"Wojtek, ty dobrze wyglądasz. Idź na dyrygenta"

Decyzja o dyrygenturze nie była oczywista. – Pod koniec liceum nie byłem zadowolony z siebie jako klarnecisty. Została dyrygentura, teoria albo kompozycja. Wiedziałem, że nie jestem kompozytorem. Teoria z kolei była dla mnie zbyt statyczna. Koleżanka powiedziała: Wojtek, ty dobrze wyglądasz. Idź na dyrygenta. I to był argument, dla którego zacząłem zdawać – przytoczył.

– Przyszedłem do profesora Madey'a. Zadyrygowałem dwie minuty, a on mówi: nie, to nie jest zawód dla pana. Pan się nie nadaje. Poćwiczyłem miesiąc czy dwa i wróciłem. Powiedział: przecież mówiłem, żeby pan nie przychodził. Ale zadyrygowałem jeszcze raz. Tym razem popatrzył i powiedział: ma pan szansę, niech pan próbuje – wspominał.

*** 

Wojciech Rajski

  • Wojciech Rajski, absolwent PWSM w Warszawie w klasie prof. Boguslawa Madeja. Zadebiutował w 1972 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie spektaklem "Giselle" Adolphe'a Adama.
  • Związany był z Filharmonią Poznańską, Theater der jakdt Bonn i Beethovenhalleorchester oraz Operą Bałtycką.
  • W 1982 roku założył Orkiestrę Kameralną Wojciecha Rajskiego, która istnieje do dziś jako Polska Filharmonia Kameralna Sopot. Współpracował z nią przez ponad 40 lat.
  • W latach 1993–2006 był dyrektorem artystycznym Polskiej Orkiestry Radiowej.
  • Od 1993 roku Wojciech Rajski prowadzi działalność pedagogiczną m.in. w Hochschule für Musik w Karlsruhe, w Hochschule für Musik und Darstellende Kunst we Frankfurcie nad Menem, a od 2008 w Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku.

***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Przygotowała: Beata Stylińska

Data emisji: 4-8.05.2026

Godz. emisji: 12.45

Czytaj także

Przetrwała, by dawać świadectwo. Historia Krystyny Budnickiej

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2026 13:20
Krystyna Budnicka jest jedną z ostatnich osób, które mogą opowiedzieć historię getta warszawskiego z własnej perspektywy. Najmłodsza z ośmiorga rodzeństwa, przeżyła jako jedyna. W pożodze straciła całą rodzinę. Dziś, jako działaczka Stowarzyszenia Dzieci Holokaustu, przypomina o świecie, którego już nie ma – i o ludziach, którzy nie mają swoich grobów, ale mają pamięć.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Życie zapisane w architekturze. Wspomnienia Romualda Loeglera

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2026 12:12
Bohaterem cyklu "Zapiski ze współczesności" w tym tygodniu jest prof. Romuald Loegler (ur. 1940). To jeden z najważniejszych współczesnych polskich architektów, autor m.in. Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Romuald Loegler: gdyby nie opatrzność, nie zostałbym architektem

Ostatnia aktualizacja: 01.05.2026 13:00
- Co się wydarzyło w moim życiu, że nie zostałem malarzem? Chyba tylko to, że mieliśmy w rodzinie jednego malarza i od mamy usłyszałem: jednego wariata w rodzinie wystarczy. Niejaki pan Korolewicz, też malarz, po obejrzeniu moich rysunków i szkiców, które próbowałem mu pokazać jako dowód, że jestem uzdolniony i mogę się starać na kierunek sztuk plastycznych, powiedział: w sumie to świetna kreska, będziesz dobrym architektem - mówił w Dwójce prof. Romuald Loegler.
rozwiń zwiń