Bohdan Butenko. Mistrz kreski i wyobraźni, architekt książki

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2026 12:10
- Jego praca ilustratorska była oparta na koncepcie, który wychodził ze słowa. Jeżeli miał ilustrować jakąś książkę, to nosił ją wszędzie, bo czasami pomysł przychodził mu np. na przystanku autobusowym - mówiła w Dwójce Ewa Gruda o Bohdanie Butence.
Bohdan Butenko  polski ilustrator, autor książek i scenograf, którego twórczość zachwyca kolejne pokolenia
Bohdan Butenko – polski ilustrator, autor książek i scenograf, którego twórczość zachwyca kolejne pokoleniaFoto: PAP/Wojciech Pacewicz

Posłuchaj audycji "Dwójka na miejscu" >>>

Bohdan Butenko - rysownik, ilustrator, grafik, autor komiksów i książek, scenarzysta oraz projektant lalek i dekoracji dla teatrów lalkowych. Współpracował z dziecięcymi czasopismami "Miś", "Świerszczyk", "Płomyczek" i "Płomyk". Był twórcą m.in. postaci Gapiszona, Kwapiszona, Gucia i Cezara. Jego twórczość jako ilustratora, autora okładek, plakatów i scenografii teatralnych – przez dekady zachwycała, a obecnie inspiruje kolejne pokolenia – nie tylko tych najmłodszych. Jego prace wyróżnia prostota formy, precyzyjne operowanie kolorem i kompozycją oraz subtelny humor. 

Bohdan Butenko - ilustrator absolutny

Jego prace znają niemal wszyscy czytelnicy, a to za sprawą ilustracji do książek dla dzieci Jana Brzechwy, Juliana Tuwima, Joanny Kulmowej, Joanny Papuzińskiej czy Kornela Makuszyńskiego. Opracował też graficznie książki dla dorosłych, zarówno z gatunku prozy, jak i poezji. Zajmował się też plakatem, typografią oraz scenografią teatralną i telewizyjną. Tworzył projekty filmów animowanych, a także książki autorskie, które stanowiła obrazowo-słowną jedność. Nie było chyba tekstu, którego Bohdan Butenko nie potrafiłby z ilustrować.

- Ilustrowałem w życiu bardzo różne książki - wspominał w jednym z wywiadów Bohdan Butenko. - Ilustrowałem również książkę telefoniczną w odcinkach. Było to w tygodniku "Stolica" i były to wyimki z przedwojennej książki telefonicznej. A ja do tego robiłem rysunki - opowiadał.

Początki mistrza ilustracji

Urodzony w Bydgoszczy w rodzinie inteligenckiej, w domu pełnym twórczych pasji – ojciec inżynier, matka artystyczna tkaczka – Bohdan Butenko od najmłodszych lat otoczony był światem, w którym technika spotykała się ze sztuką

- Zadałam mu kiedyś pytanie, czy to był taki typowy dom z fortepianem, gdzie przychodzili różni goście. Odpowiedział, że był fortepian, a on nawet był zmuszony do grania na nim. Ale mówił, że ta umiejętność bardzo mu się przydała, bo po pracy siadał do pianina i grał. To była jego chwila relaksu. Miałam też okazję usłyszeć, jak pan Butenko śpiewał. Miał mocny głos, szkolony - wspominała Ewa Gruda, promotorka literatury dla młodych czytelników i wieloletnia kierowniczka Muzeum Książki Dziecięcej.

Czytaj też:

Precyzja i wyobraźnia w twórczości Bohdana Butenki

Mimo że jego ojciec wymarzył dla syna karierę inżyniera, a sam Bohdan Butenko miał zdolności do nauk ścisłych, zdecydował się na zupełnie inny kierunek studiów. Zaraz po maturze poszedł na polonistykę, ale już wkrótce jego pasja do rysunku i wyobraźni wizualnej poprowadziła go na Akademię Sztuk Pięknych. Ukończył ją w Warszawie w 1955 roku, broniąc dyplomu w pracowni Jana Marcina Szancera; jego praca dyplomowa była ilustracją do książki Mikołaja Leskowa "Opowieść o tulskim mańkucie i stalowej pchle".

Od lat 80. określano go mianem "architekta książki", bo pokazywał, że książka to całość – ilustracje, tekst i forma wydawnicza tworzą spójny koncept. Butenko eksperymentował, wprowadzając m.in. perforacje stron, i doskonale znał techniki drukarskie, co pozwalało mu samodzielnie opracowywać książki pod względem edytorskim i technologicznym.

Inżynier wyobraźni: książka w rękach Butenki

Jego niedoszła kariera inżynierska ujawniła się w niezwykłym zmyśle konstrukcyjnym i przemyślanym podejściu do książki jako całości projektu. Dla Butenki książka nigdy nie dzieliła się na tekst i ilustracje – już na długo przed erą popularnych książek obrazkowych traktował ją jako spójną całość typograficzną, treściową i ilustracyjną. Równie duże znaczenie przywiązywał do okładki i samego kształtu książki, rozumiejąc ją jako przedmiot, którego forma i wygląd są integralną częścią doświadczenia czytelnika.

- Dla niego książka była całością – żartobliwie mawiał, że tworzy się ją jak sweter, z którego nie można wyjąć żadnego ogniwa. Od początku do końca wszystko w książce uważał za ważne. To właśnie przyniosło mu określenie architekta książki. Istotny był też dialog tekstu i obrazu. Sam zresztą mówił, że to słowa uruchamiają wyobraźnię.

- W jego opracowaniu książka przemawiała do czytelnika, była całością synergiczną - dodała Ewa Gruda. -Bardzo często pan Bohdan wybierał takie fragmenty, które wydawały się nie do narysowania. Jak choćby metafory, np. konduktor wagonu ósmego, który miał strach w oczach. Jak narysować strach w oczach? A Bohdanowi Butence to się udawało.

***

Tytuł audycji: Dwójka na miejscu

Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek i Aldona Łaniewska-Wołłk

Goście: Ewa Gruda (promotorka literatury dla młodych czytelników, wieloletnia członkini Polskiej Sekcji IBBY, wieloletnia kierowniczka Muzeum Książki Dziecięcej), Krystyna Rybicka (historyczka sztuki związana z Fundacją Muzeum Ilustracji), Monika i Grzegorz Wasowscy (Fundacja Wasowskich), Jakub Woynarowski (artysta, kurator, twórca opowieści graficznych, prowadzi Pracownię Rysunku Narracyjnego na Wydziale Grafiki krakowskiej ASP), Michał Rzecznik (Muzeum Karykatury w Warszawie)

Data emisji: 7.02.2026

Godz. emisji: 15.00

am

Czytaj także

Stanisław Barańczak – poeta z genem protestu

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2025 10:14
Poeta, krytyk literacki, wybitny tłumacz literatury angielskiej. Jego życie toczyło się pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi, zaś obszarem zainteresowań była popkultura, głęboko zakorzeniona w sprawach polskich. Stanisław Barańczak był bohaterem audycji "Dwójka na miejscu".
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Nasze wieczory". Alan Hollinghurst wbija szpilkę w uprzedzenia Brytyjczyków

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2026 11:13
- Alan Hollinghurst jest fantastycznym pisarzem między innymi dlatego, że niczego nie daje na tacy. Zmusza czytelników i czytelniczki do interpretacji, do myślenia, do dostrzegania pewnych zjawisk i zastanowienia się nad nimi - mówiła w Dwójce Katarzyna Makaruk, tłumaczka najnowszej książki laureata Nagrody Bookera pt. "Nasze wieczory".
rozwiń zwiń