Michał Sławecki: każdy koncert jest dla mnie świętem

Ostatnia aktualizacja: 23.02.2026 13:22
- Zawsze byłem trochę czupurny w muzyce i drążyłem, chciałem robić coś więcej, niż być klasycznym śpiewakiem operowym. Wiedziałem, że opera to mój dom, ale chciałem to uzupełniać czymś jeszcze. Dlatego śpiewam w projektach wszelakich, czasem zwariowanych, a także udzielałem głosu do gry komputerowej - mówił Michał Sławecki, znakomity kontratenor, którego możemy usłyszeć w repertuarze zarówno barokowym, jak i współczesnym.

Michał Sławecki to jeden z najciekawszych polskich kontratenorów młodego pokolenia. Jego repertuar jest podróżą przez muzyczne epoki – od pełnych ornamentów barokowych arii po utwory współczesne. Artysta kształcił się na Wydziale Wokalnym Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie prof. Artura Stefanowicza. Jednak jego muzyczna edukacja zaczęła się nie na uniwersytecie, a w chłopięcym chórze, w którym spędził wiele lat. Miał zaledwie osiem lat, gdy po raz pierwszy przyszedł na próbę.

Michał Sławecki i pierwsze kroki w świecie muzyki

- Kochałem chodzić na próby. Kiedy przeszedłem mutację i usiadłem z moimi kolegami dyszkantami, zauważyłem, że te sopranowe partie dalej u mnie działają. Pomyślałem, że nie będę się przyuczał do partii barytonowych. Doprowadziło mnie to do zainteresowania głosem, który z siebie wydobywam. Nie miałem wtedy pojęcia, że istnieje ktoś taki, jak kontratenor. Dopiero później przyjechała pani Grażyna Ficińska-Panful z Poznania, która zaproponowała: "Michale, a może chciałbyś spróbować nauki w szkole muzycznej?". I tak trafiłem do szkoły średniej na Bednarską.

Czytaj też:

Na tzw. Bednarskiej, czyli w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych nr 2 im. Fryderyka Chopina przy ul. Bednarskiej w Warszawie, rozwijał warsztat pod kierunkiem prof. Jadwigi Rappe – wybitnej i cenionej śpiewaczki. - Jadwiga Rappe mnie ukształtowała. Pokazała mi najpiękniejsze strony muzyki. Pokazała mi też wspaniałą wrażliwość, którą można obdarować drugiego człowieka. Do końca swojego życia będę jej wdzięczny za wszystko, co mi dała - wspominał gość Dwójki.

Od "Zemsty nietoperza" do muzycznych eksperymentów

Występy zaczął już jako student – swój debiut miał w "Zemście nietoperza" J. Straussa, gdzie wcielił się w partię Księcia Orlofsky'ego na scenie Opery na Zamku w Szczecinie. - Co ciekawe, wracam ciągle do tego projektu. Ta opera jest grana od czternastu lat i nadal mam ogromną przyjemność z wykonywania tej inscenizacji pani Jitki Stokalskiej. Jest to dobra zabawa, zwłaszcza, że za każdym razem mamy nowego dyrygenta. Ten projekt jest wiecznie żywy - mówił Michał Sławecki.

Choć opera od początku była dla niego naturalnym środowiskiem, Michał Sławecki nigdy nie wyobrażał sobie siebie wyłącznie w roli "klasycznego" śpiewaka operowego. Choć przyznaje, że w operze czuje się jak w domu, zawsze pociągało go przekraczanie granic gatunków i poszukiwanie muzyki w innych wymiarach – w projektach autorskich, a nawet w repertuarze współczesnym.

- To jest szalenie ciekawe i daje mi poczucie, że każdego dnia się rozwijam. Jestem tym śpiewakiem, którym chciałbym być. Nie idę do opery, żeby stanąć na scenie, zaśpiewać i wyjść. Dla mnie każde spotkanie z muzyką jest czymś więcej - podkreślił.

Michał Sławecki w świecie współczesnych partytur

Michał Sławecki nie jest związany stałym etatem z żadną instytucją. To sprawia, że nieustannie musi się uczyć – i właśnie w tym odnajduje szczególną satysfakcję. Jak mówi, proces uczenia się niesie ze sobą element niepewności i odkrywania. Ta gotowość do wchodzenia w nieznane naturalnie prowadzi go ku repertuarowi współczesnemu. Chętnie sięga po nowe partytury i współpracuje z wybitnymi polskimi kompozytorami, uczestnicząc w procesie twórczym od pierwszych szkiców po premierowe wykonania.

- W tej nauce szalenie ciekawe jest, że nie mogę sobie włączyć nagrania, zainspirować się, posłuchać, jak brzmi orkiestra. I ja to lubię. Sprawia mi też przyjemność, kiedy widzę zakłopotanie słuchaczy, którzy na koncercie nie bardzo wiedzą, co z danym dziełem zrobić. To nie jest tak, że im się nie podoba – przeciwnie. Ostatnio starsza para powiedziała mi po koncercie: "potrzebujemy dwóch dni, żeby zrozumieć to dzieło". To był dla mnie największy komplement. Ta muzyka zostaje w ludziach. Muzyka współczesna to przyszłość - mówił śpiewak.

***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadzenie: Agata Kwiecińska

Gość: Michał Sławecki (śpiewak)

Data emisji: 22.02.2026

Godz. emisji: 10.00

am

Czytaj także

Andrzej Dobber: śpiewacy stali się towarem

Ostatnia aktualizacja: 29.01.2018 10:00
- Dzisiaj mniej ważne jest, jakim kto jest artystą, a bardziej, jakiego ma menedżera - mówił w Dwójce słynny baryton, jeden z wielkich polskich głosów, którego znacznie częściej można usłyszeć w teatrach operowych świata niż w naszym kraju.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Bez makijażu" – wywiad rzeka z Olgą Pasiecznik. "Pomyślałam, że to za wcześnie"

Ostatnia aktualizacja: 17.09.2024 11:10
- Gdy usłyszałam propozycję książki, pomyślałam, że to jeszcze za wcześnie. Ale uświadomiłam sobie, ile osób wybitnych spotkałam przez całe życie, z iloma miałam okazję współpracować i się zaprzyjaźnić. I kiedy te osoby zaczęły odchodzić, to był ostateczny argument, przez który powiedziałam "tak" - mówiła w Dwójce Olga Pasiecznik, znakomita sopranistka i bohaterka wywiadu rzeki "Bez makijażu".
rozwiń zwiń